Skip to main content

Tag: Variete

Variete: między chłodem a światłem. Koncert w eSTeDe

Są koncerty, które się ogląda i tak po prostu słucha. Się na nich jest i już. I są takie, które rozgrywają się gdzieś pomiędzy — między dźwiękiem a jego brakiem, między tym, co już było, a tym, co jeszcze nie zdążyło wybrzmieć. W tym wszystkim brak dźwięku też nie jest przypadkowy. W CK eSTeDe Variete nie odegrało koncertu. Raczej ustawiło przestrzeń dźwięku, słowa i światła. Od początku stało się jasne, to nie będzie wieczór odhaczania tytułów. „Sycylia” pojawiła się wcześnie, jak światło, które nie razi, tylko powoli przyzwyczaja oczy, filtrowane wilgocią. „Chleb, wino i przestrzeń”...

Czytaj dalej

Variété – „Sieć Indry”

„Sieć Indry” to album, który zaskakuje spokojną, wyważoną intensywnością. Dzianiem się bez natłoku: uderzeń, szarpnięć, przedmuchów, słów i dźwięków. To nie jest muzyka krzykliwa ani ekstrawagancka — każdy dźwięk, każda przestrzeń między nimi jest przemyślana, świadoma. Tak Variété gra co najmniej od płyty „Nie wiem”. Chłód już dawno zastąpiła asceza, a raczej czystość. Album utkany jest z dźwięków jak z migoczącego światła. Nie tylko singlowy utwór „Sycylia” skwierczy drganiem zmrużonych słońcem i solą powiek. To jednak nie rodzi to bólu. Variété — jeden z niewielu zespołów, które,...

Czytaj dalej

10 ważnych płyt 2021

Lubię. Rzadko jednak praktykuję. Tworzenie różnego rodzaju list: najlepszych: płyt, książek, filmów minionego roku. To dobra zabawa. Jednocześnie czas refleksji. Unikam prób obiektywizowania czegokolwiek, więc wolę taką listę nazwać: 2k21 płyty ważne – Lista rednacza Popcentrali.. Zmotywowany przez Roberta Kaźmierczaka i Tomka Jankowskiego podejmuję rękawicę.  Zacznę od przyznania się winy.  2021 rok to pierwszy, w którym w większości odsłuchiwanie muzyki przerzuciłem na spoti. Nie jest tak, że przestałem kupować płyty. Kilka istotnych krążków, których fizykale nawet...

Czytaj dalej

Dziki Książę dryfuje, a pod skórą strzępy

Przyzwyczailiśmy się. To jednak nie jest druga natura. Variete jest konsekwentne w dążeniu do Piękna. Trudno dziś z nim obcować, nawet nie chcemy się do Piękna przyzwyczajać. Gdyby “Dziki Książę” był po prostu ładną płytą, pewnie byłoby prościej: słuchać, pisać, dyskutować.  Nie jest łatwo. Poddać się, dryfować z falą: brzmienia, słowa i pulsu, kiedy z każdą frazą i taktem coś chrobocze w szyszynkę, niby nic nie czujesz, a pojawia się dreszcz i poruszenie.  Variete znalazło dojrzałe oblicze, chyba już przy Nowy materiał. Nic dziwnego, Kaźmierczak już dawno osiągnął wiek męski. Progiem...

Czytaj dalej