Skip to main content

Fragment recenzjo-relacji z portalu Kultura u Podstaw

Masoneria w gnieźnieńskim MOK

 |  Kamila Kasprzak-Bartkowiak  | 

Na początku XIX wieku w grodzie Lecha działały dwie loże masońskie. Tajemnice i artefakty pierwszej z nich, o podsycającej ciekawość nazwie Pod Uwieńczonym Sześcianem (Zum Bekranzten Kubus), właśnie są odkrywane. Z godną tematu oprawą zostały przedstawione na tematycznej wystawie czasowej pt. „Masoneria. Wielka (nie)wiadoma”.

Loża masońska, o której mowa, znajdowała się w obecnym budynku Miejskiego Ośrodka Kultury w Gnieźnie i to jej pierwotnie służył gmach z czerwonej cegły przy ul. Łubieńskiego. Założona 1 stycznia 1804 roku, czyli w okresie zaborów, na początku podlegała Wielkiej Narodowej Loży – Matce Trzech Globów (Grosse National – Mutterloge zu den drei Weltkugeln) i z większym lub mniejszym powodzeniem działała aż do 1938 roku, kiedy to prezydent Ignacy Mościcki swym dekretem rozwiązał wszystkie organizacje wolnomularskie w Polsce. Zrobił to po nagonce przeciwników, w tym Kościoła rzymskokatolickiego, jaka chwilę wcześniej rozpętała się wokół lóż i ich członków.

Niezwykłe menu z uczty i ewangelicki katechizm
Dlaczego, po dokładnie 220 latach, gnieźnieński MOK postanowił wrócić do historii masonów, która od czasu do czasu bywa zdawkowo przytaczana przy wspomnieniach z przeszłości budynku? Okrągła rocznica będzie tu tylko jednym z powodów, ale ważniejsze od niej zdają się niedawne odkrycia podczas generalnego remontu i rozbudowy ośrodka kultury w 2023 roku. To wtedy bowiem w okolicy sceny w sali widowiskowej znaleziono przedmioty należące do wolnomularzy – menu z ich uczty zwanej agapą z 1913 roku, oraz katechizm kościoła ewangelickiego. I to te artefakty – umieszczone teraz w gablotach w holu przy dawnym głównym wejściu do MOK – stały się „bazą” dla ekspozycji. Natomiast jej „nadbudowa” utkana została z plansz historycznych o początkach wolnomularstwa, jego symbolice i rytuałach oraz z literatury i współczesnych pamiątek lożowych, wypożyczonych z Pracowni Zbiorów Masońskich Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu. Co ważne, uzupełniają ją tak bazowe rzeczy, jak spis gnieźnieńskich masonów oraz wizerunek ich pieczęci. Jednak zanim więcej o eksponatach, to jeszcze chwilę o początkach.

Ta wystawa zrodziła się między innymi z licznych zapytań dotyczących naszego budynku i jego historii, dlatego szczególnie po remoncie zdecydowaliśmy się na nie odpowiedzieć. Już od 1803 roku funkcjonowała tutaj loża Pod Uwieńczonym Sześcianem. Postanowiliśmy zatem opowiedzieć tę historię i jako partnerów do współpracy zaprosiliśmy Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. To jedyna uczelnia w kraju, która prowadzi biblioteczny dział wolnomularski. Ma w swoim zasobie ponad 80 tysięcy woluminów, jest to zatem duży zbiór. Jeśli gdzieś takie zbiory istnieją, to są one zamknięte. A nasz uniwersytet prowadzi swój w formule otwartej. – przyznał na wernisażu dyrektor MOK Dariusz Pilak.
Kuratorka ekspozycji Marta Karalus-Kuszczak dodaje: – Masoneria działa na wyobraźnię filmowców, komiksiarzy, pisarzy. To jest temat, który fascynuje i jest powodem snucia teorii spiskowych. Bo wydaje się on tajemniczy. Ale po zapoznaniu się z literaturą okazuje się, że o tym zagadnieniu wiemy bardzo dużo. Sama tematem wolnomularzy zajmowałam się już zawodowo, kiedy pracowałam jeszcze jako muzealniczka w Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy i teraz ten temat do mnie wrócił.

Wracając zaś do znalezionych przedmiotów, trzeba dodać, że menu z masońskiej uczty w 1913 roku informuje, że była to Schwestern Fest, czyli „siostrzana impreza”, a więc wydarzenie z udziałem kobiet. I choć kobiece loże już wówczas istniały, to było ich o wiele mniej i działały jako samodzielne żeńskie stowarzyszenia, mimo że nazywano je „adopcyjnymi”, lub tzw. loże białe, które zrzeszały żony, narzeczone i krewne wolnomularzy. W Gnieźnie najpewniej funkcjonowała loża biała, a na przywołanej uczcie podawano m.in. lody ananasowe. Z kolei katechizm był autentycznie używany, o czym świadczą notatki na jego stronicach.

W drodze ku doskonałości
„Wolnomularstwo to świecki, międzynarodowy i ponadreligijny ruch ideowy, którego dyskrecja wzbudzała od początku jego istnienia wielkie zainteresowanie. Celem każdego wolnomularza jest doskonalenie się moralne, intelektualne i duchowe oraz poszanowanie zasad obowiązujących w stowarzyszeniu.” – pisze Marta Karalus-Kuszczak w folderze do wystawy.
Jeśli wolnomularstwo było ruchem świeckim, to skąd w nim przywołany katechizm? Ano dlatego, że masoni, mimo że nie byli związani z konkretną religią, to jednak odwoływali się do biblijnej symboliki, a historycznie wywodzą się od budowniczych katedr, w tym tej najbardziej znanej – „Notre Dame”. Poza tym, w zależności od duchowych odwołań, możemy wyróżnić konserwatywne i „religijne” loże anglosaskie oraz liberalne i „humanistyczne” loże francuskie…

Fot. Paweł Bartkowiak

Cała recenzjo-relacja na portalu Kultura u Podstaw:

https://kulturaupodstaw.pl/masoneria-w-gnieznienskim-mok/
Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Kamila Kasprzak-Bartkowiak