Skip to main content

Wystawa w BPMG

Skiereszewo mon amour!*

 |  Kamila Kasprzak-Bartkowiak  | 

Gnieźnieńska część 12. Festiwalu Fyrtel rozpoczęła się ciekawym wykładem i wystawą petardą! Fenomenalną wizualizacją miłości do osiedla – dzielnicy Skiereszewo, które dziś jest pełnoprawną częścią Pierwszej Stolicy. Z jego historią, mieszkańcami, pysznymi ciekawostkami i miłością.

To był chyba jeden z jaśniejszych punktów tegorocznego Fyrtla (poza wspaniałym integracyjnym świętowaniem podczas Wieczoru na Fyrtlu), który rozpromienił ostatni piątek marca, czyli wykład regionalisty i dziennikarza Rafała Wichniewicza pt. „Skiereszewo: wieś, osiedle, miasto”, a przede wszystkim fantastyczna wystawa animatorów oraz twórców kultury w postaci Pawła Bąkowskiego, Wiktorii Młynarczyk i Adrianny Rakowskiej „Co doskwiera na Skiereszewie?”

Najpierw był więc wykład jako swoista inicjacja do skiereszowskiego świata. W sali na poddaszu Starego Ratusza, która obecnie należy do Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna, Rafał Wichniewicz zapytał na wstępie licznie zebraną publiczność o granice Skiereszewa. Jak można było się przekonać, nie były one do końca oczywiste, bo to co dziś byśmy nimi nazwali to m.in. teren Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych „Dziekanka”, który kiedyś stanowił osobną gminę, zaś jedna z realnych granic miejscowości to okolice ul. Swarzędzkiej. Co istotne, obie gminy, czyli Dziekanka i Skiereszewo, leżały wtedy w tzw. interesie miasta, które planowało je włączyć w swój obszar. W związku z tym ich mieszkańcy musieli załatwiać wiele spraw w magistracie i trudno nie zauważyć tu sprytu oraz odwagi ówczesnych włodarzy Gniezna w myśleniu o rozwoju miasta!

Kolejne wątki poruszone przez redaktora Wichniewicza dotyczyły nazewnictwa oraz „nośników pamięci”, czyli kojarzonych do dziś punktów na osiedlu, dzięki którym można więcej powiedzieć o jego historii. A z nazwami to było tak: Skiereszewo to kiedyś był Kirschdorf (Wiśniowa Wieś lub Wiśniewo), który zamieszkiwali Niemcy, choć na mapie z 1799 roku, możemy już znaleźć błędnie zapisane miano Skarszew, które nieco ponad 30 lat później stanie się Skiereszewem. Natomiast jeśli chodzi o wspomniane „nośniki pamięci”, to prowadzący wskazał na cztery takie miejsca: kapliczkę, budynek starej szkoły, miejsce dawnego folwarku i ślad po cmentarzu ewangelickim. Przy tej okazji trudno nie zauważyć, że najbardziej konkretnym łącznikiem z przeszłością zdaje się kapliczka przy skrzyżowaniu na ul. Swarzędzkiej, która mimo że odbudowana, to swym wyglądem wciąż odsyła do dawnych czasów. Co więcej, podobne wrażenie może wywoływać założona w 1912 roku szkoła przy ul. Poznańskiej i Kiszkowskiej do której najpierw chodziły niemieckie dzieci, a następnie aż do 1977 roku już polscy uczniowie.

Dalej, jeszcze mniej rozpoznawanym dziś miejscem jest lokalizacja dawnego folwarku, który możliwe, że istniał na miejscu kolejnej szkoły, tym razem w okolicy ulic Kostrzyńskiej i Swarzędzkiej, ale nie wiadomo dokładnie jak wyglądał, bo budynek placówki został mocno przebudowany i przypomina dziś raczej „postmodernistycznego potworka” rodem z początków lat 90. XX wieku. I wreszcie najmniej wiadomo o przywołanym też cmentarzu ewangelickim, którego teren został niemal całkowicie zmieniony, więc śladu trzeba uważnie szukać lub pytać starszych mieszkańców, którzy mówili na niego „piaśnica” (najpewniej dlatego, że nekropolię zaplanowano na piaskowej i żwirowej glebie). Warto dodać, że wszelkich ciekawostek było oczywiście więcej, a wśród nich także fakt, że Skiereszewo w czasie poprzedniego ustroju było… stolicą gromady, czyli jednostki administracyjnej złożonej z 18 wsi, czy przegląd zdjęć nieocenionego dokumentalisty przemian w Gnieźnie i okolicy – Janusza Chlasty.

Po tak treściwym wstępie Rafała Wichniewicza, na jego miejsce płynnie wszedł już Paweł Bąkowski, który najpierw zaprosił do obejrzenia krótkiego filmiku pt. „Skiereszewo”, będącego swoistym preludium do ekspozycji i „odą” do tej części Gniezna, a po chwili zaprezentował wspaniałą wystawę pt. „Co doskwiera na Skiereszewie?”, którą można było oglądać na parterze Starego Ratusza. I czegóż tam nie było! Na pastelowych „modernych” planszach zaprojektowanych z niezwykłą subtelnością i smakiem przez Wiktorię Młynarczyk, odsłoniła się znów, lecz nie ta sama, historia osiedla, ale też dzieje nazwy i niejakiego Skwirosza, który najpewniej był założycielem tej miejscowości czy o wiele bardziej współczesne opowieści i anegdoty. Z historii dzielnicy, która nie została tu podana jako „nudna ściana tekstu”, lecz przykuwające uwagę wyimki, dowiemy się więc, że Skiereszowianie zajmowali się niegdyś uprawą roli i hodowlą owiec, ale też nieobce im było ogrodnictwo. Albo na planszy z kapitalnie aluzyjnym tytułem „Bity trakt i niebite auta”, nawiązującym oczywiście do ulicy Poznańskiej oraz licznych w tym miejscu komisów samochodowych, gdzie ta pierwsza to od wieków droga stanowiąca wjazd i wyjazd z Gniezna, której długość też robi wrażenie, zaś drugie to od około dwóch dekad handlowa wizytówka tej okolicy. Wszystko to oczywiście wzbogacone zwykłymi, jakby mimochodem zrobionymi zdjęciami Adrianny i Pawła oraz sugestywnymi grafikami Wiktorii ze Skwiroszem przypominającym Kozaka czy trabantem wiszącym w koronie drzew… Trabantem, który do dziś zaprasza do jednego z komisów.

Warto dodać, że tych wystawowych opowieści jest również więcej, a wśród nich także Neo-Skiereszewo, czyli dynamicznie rozwijająca się najnowsza część osiedla, a także wspomnienie o młodej mieszkance Klarze, która wydawała własną „Gazetę Poniedzielną” i pewnym „pszczelim graffiti” z tajemniczym napisem „bzyk”. I choć w tym wszystkim tylko fotografie mogłyby by być nieco większe, to wystawa „Co doskwiera na Skiereszewie?”, jest ze wszech miar warta obejrzenia! – teraz w holu Filii nr 2 Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna przy ul. Staszica, w godzinach otwarcia książnicy!
Bo jak wyznał jeden z współtwórców ekspozycji Paweł Bąkowski: – Skierko to być może najważniejsza dzielnica mojego życia i wbrew opiniom, również mojej z początku pracy nad wystawą, coś tam się jednak działo. Z kolei dla nas Gnieźnianek i Gnieźnian, to świetnie pokazany i ważny kawałek historii naszego miasta! Życzyć więc sobie wypada więcej takich wystaw o kolejnych dzielnicach…

*Skiereszewo moja miłość – po prostu.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Kamila Kasprzak-Bartkowiak

#Tagi