Jak zdobyć zielonego przyjaciela
„Drzewnik. Leśna terapia w praktyce” Agnieszki Antosik to niebanalny zapis wiedzy o „Stojącym Plemieniu”, afirmacja jego urody oraz głos wołającej z lasu o jego ochronę w czasach przejścia ze świata natury, którą znamy, do tego, co jeszcze się nie wyłoniło, lecz na pewno będzie uboższe.
Jakież to piękne! – aż chce się wykrzyknąć, kiedy w ręce wpada „Drzewnik”, czyli druga po „Leśnej terapii. Jak czerpać zdrowie, energię i spokój z mocy drzew” książka gnieźnieńskiej autorki Agnieszki Antosik. Tym zaś, co na pierwszy rzut oka zachwyca, zanim na dobre zanurzymy się w lekturze, są wspaniałe ilustracje Adeliny Sandeckiej. Te wszystkie gałązki i listki, które kłaniają się już na okładce i są jej najlepszym ornamentem, zaludniające swą wzorzystą różnorodnością przedtytułowe strony pnie czy wreszcie wewnętrzne liściowe ozdobniki i całe portrety dostojnych bohaterek i bohaterów publikacji.Wszystko to oddane z werystyczną dokładnością, nad którą czuwała autorka treści, ale niepozbawione indywidualnego i uroczego stylu ilustratorki. A jak to wszystko się zaczęło?

Z facebookowych postów Szepczącej z Drzewami
Otóż nie byłoby tak pięknie wydanej książki, której wagi dodaje także twarda, staranna, zielono-musztardowa oprawa, gdyby nie wspomniana wcześniej „Leśna terapia” czy właśnie pewien wywiad dla… „Kultury u Podstaw”! I choć ta pierwsza, tak jak jej podtytuł wskazuje, jest raczej zbiorem faktów, historii czy porad odnoszących się do samego korzystania z dobrodziejstwa drzew przez ludzi, to już uruchamia ogromną wiedzę i pasję autorki oraz pozwala poznać jej sprawne pióro.
Bo kimże jest Agnieszka Antosik? Na pewno filolożką, czyli osobą, która ma wręcz „papiery” na piękny język i wszelkie działania edukacyjne oraz – jak sama siebie określa – „drzewodniczką”, co z kolei jest wspaniałym słowotwórczym połączeniem dendroterapeutki i przewodniczki kąpieli leśnych, ale też ogólnie przewodniczki po drzewach, bo nią w istocie jest autorka. Natomiast przywołany wywiad, który miałam przyjemność przeprowadzić z pisarką dla portalu „Kultura u Podstaw”, a dokładnie jedno z pytań, będące swego rodzaju uwagą o braku w pierwszej książce charakterystycznych dla niej opowieści publikowanych w internecie, zainspirowało ją ponoć do stworzenia „Drzewnika”.



Co ciekawe, pracująca na co dzień w Bibliotece Publicznej Miasta Gniezna Agnieszka podkreśla, że „Leśna terapia” powstała na wydawnicze zamówienie, czyli już pewne oczekiwanie na „powrót do natury”, jakie Wydawnictwo Kobiece musiało wysondować wśród swoich czytelniczek i czytelników. W dobie zmian klimatu, kiedy zaczyna tracić się pewne gatunki zwierząt i roślin lub dostrzega się ich adaptacyjne problemy, oraz postępu cywilizacyjno-technologicznego, wyrywającego nas ze świata natury, której częścią przecież jesteśmy – świadomość to zazwyczaj pierwszy krok do działania.
U Agnieszki to działanie odbywa się m.in. przez profil na Facebooku o wdzięcznej nazwie Szepcząca z Drzewami, gdzie od kilku lat zamieszcza wpisy, a właściwie arcyciekawe historie czy wręcz gawędy o tych potężnych roślinach. To wiele z tych opowieści, po jeszcze ciekawszym rozwinięciu i uzupełnieniu, trafiło do książki, a wcześniej niektóre, jak na przykład ta, dlaczego nie warto mieć w domu „żywej choinki”, wywołały gorącą dyskusję w sieci, począwszy od wzburzenia, a skończywszy na zmianie świadomości, w tym mojej.

Sosna na styczeń, topola na maj
Tym, co wyróżnia „Drzewnik” oraz pozwala na pełne poznanie jego bohaterek i bohaterów, jest na pewno koncepcja i układ publikacji. Książka bowiem została pomyślana jako swoisty „kalendarz drzew”, który wbrew pozorom nie zaczyna się od stycznia, lecz od wiosny, czyli marca, a każdy miesiąc ma swojego liściastego lub iglastego patrona.
Co więcej, dobór roślinnych reprezentantów nie jest przypadkowy, tylko podyktowany biologicznym rozkwitem i szczerą chęcią pokazania z jak najlepszej i najciekawszej strony wybranego drzewa. Po takim krótkim wprowadzeniu, kto i dlaczego, czytelnicy otrzymują też często „klimatyczną notkę”, do której jeszcze wrócimy, a następnie legendy i mity, czyli znaczenie dla naszych przodków oraz właściwości prozdrowotne danego przedstawiciela „Stojącego Plemienia” – jak pisarka nazywa drzewną społeczność. Co ciekawe, wszystkie te historie to w wielu przypadkach fascynujące i często nieznane fakty dla zwykłych przechodniów szukających cienia, które dotyczą w szczególności takich drzew jak: brzoza, jesion, topola, olcha, lipa, buk, kasztanowiec, klon, dąb, świerk, sosna i wierzba.



I tak na przykład możemy dowiedzieć się, że sosna to silne i jednocześnie lekkie drzewo, którego korzenie mogą sięgać ponad 3 metry w głąb ziemi, a w legendach i mitach kojarzona bywa z odradzaniem się przez śmierć, co też ma pewne uzasadnienie w jej właściwościach. Te ostatnie bowiem odnoszą się do przyciągania przez drzewo światła i ognia jednocześnie, co oznacza, że jeśli zaczyna roślinie brakować tego pierwszego, to przez swą przepuszczającą słońce koronę łatwiej przyczynia się do powstania pożaru w lesie niż inne drzewa, by następnie się płynnie odrodzić.
Fot. Paweł Bartkowiak
Cała recenzja na portalu Kultura u Podstaw:
https://kulturaupodstaw.pl/jak-zdobyc-zielonego-przyjaciela/