Skip to main content

Wystawa w Galerii MOK

Soczysty, surrealistyczny odlot

 |  Kamila Kasprzak-Bartkowiak  | 

Wielkoformatowe płótna hipnotyzują intensywnymi barwami i energią, którym trudno się oprzeć. Impulsem i gestem przechodzącym w nadrealne światy będące potęgą wyobraźni, a może i stanem zmienionej świadomości. Obrazem, gdzie odbiorca dopowiada resztę.

Kolejna wystawa w piwnicznej Galerii Miejskiego Ośrodka Kultury w Gnieźnie, to znów rzecz wykraczająca poza solidne rzemiosło i estetykę „ładnych obrazków”. Po równie dobrej i podziwianej ekspozycji Kazimierza Muszyńskiego seniora na początku minionego roku (luty 2025), przyszedł czas na pokazanie dzieł Bartosza Muszyńskiego, czyli syna. I tak jak więzy krwi oraz talent łączą obu mężczyzn, tak artystyczne spojrzenie na świat mają oni zupełnie inne.

„Malarstwo” Muszyńskiego juniora, którego wernisaż odbył się w sobotnie popołudnie 11 kwietnia w przywołanej Galerii, to z jednej strony wielkoformatowe i surrealistyczne wizje, zaś z drugiej mniejsze rozmiarowo i bardziej figuratywne impresje przedstawiające często zdeformowane, ludzkie sylwetki, głównie kobiet. Kiedy więc patrzymy na duże formaty, to przede wszystkim uderzają nas intensywne kolory oraz cielesne, organiczne kształty, o których kuratorka ekspozycji Marta Karalus-Kuszczak napisze, że to główne, formalne zainteresowania artysty pozbawione jakiejkolwiek narracji. Może więc dlatego tłumnie przybyli na wernisaż odbiorcy, byli pytani o własne wrażenia, skojarzenia czy interpretacje. Dla mnie osobiście ogromne obrazy twórcy, to potęga wyobraźni, soczysty, surrealistyczny odlot i „efekt wow”, który pozostaje na długo w pamięci. Nieprawdopodobne zestawienia elementów przypominających ludzkie organy, a nawet grzyby albo szkielety i fragmenty sylwetek, zanurzone bowiem zostały w fantastycznych światach. – Kolor traktuję jako nośnik energii. Nie opisuje on rzeczywistości, ale ją buduje – tworzy przestrzeń obrazu, jego temperaturę i rytm. Zestawienia barwne bywają gwałtowne, kontrastowe, bo odpowiadają stanom, które próbuję uchwycić. – wyznaje Bartosz Muszyński.

Natomiast kiedy przechodzimy do mniejszych formatów to już dosłownie i w przenośni, robi się bardziej mrocznie. Psychodeliczna soczystość barw ustępuje w nich miejsca szarościom, a wspomniane sylwetki wywołują emocjonalny niepokój czy wręcz fizyczny ból. Chwilami zdają się jak „kaleki wyrzut”, który przywodzi skojarzenia z postaciami i światami kreowanymi przez Zdzisława Beksińskiego. Tylko dlaczego ich zarys ma kobiece kształty? Być może z tego samego powodu, że część tych mniejszych prac, to również… interpretacje teatralnych profesji, co i tak nie daje nam racjonalnych odpowiedzi. Z kolei sam artysta widzi swoje tematy tak: – Interesuje mnie moment „pomiędzy” – między jawą a snem, świadomością a podświadomością. Stąd pojawiające się w moich pracach formy, które balansują na granicy figuracji. Czasem przypominają postać, czasem są tylko jej echem. Nie są jednak portretami – raczej śladami obecności, napięciem emocjonalnym zapisanym w materii malarskiej.

Co więcej, wśród zaprezentowanych dzieł jest też obraz, który łączy w sobie barwny świat dużego formatu z ponurą wizją tego mniejszego. Kolory zostają na nim przytłumione, a walczące ze sobą, tym razem raczej męskie sylwetki, zdają się podobnie okaleczone jak kobiece. Co ciekawe, ponoć ta nietypowa scena przedstawia samego autora zmagającego się z nadwagą… Warto więc dla tych wszystkich wrażeń i mistrzowskiego kunsztu zobaczyć malarstwo Bartosza Muszyńskiego. Wystawa jest czynna do 31 maja, w dniach otwarcia Galerii, czyli we wtorki i środy (godz. 10-16), czwartki i piątki (godz. 10-18) oraz w ostatnią niedzielę miesiąca (godz. 10-15).

Fot. z wernisażu Dominika Sochacka-Drzewiecka/ MOK

Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Kamila Kasprzak-Bartkowiak