Skip to main content

Spotkanie autorskie i set didżejski w LNW

Kłiry koronowane na Latarni!

 |  Kamila Kasprzak-Bartkowiak  | 

Tak można w czterech słowach podsumować wspaniałe pod każdym względem spotkanie z Sylwią Chutnik i Justyną Bilik oraz set didżejski w wykonaniu duetu Straight Killers. A poza tym poszerzające pole walki i świadomość, afirmujące różne tożsamości oraz pełne empatii.

Nie od dziś wiadomo, że ekipa tworząca Latarnię na Wenei przyzwyczaja mieszkańców Gniezna i nie tylko do ambitnych i ciekawych wydarzeń kulturalnych, ale też takich, które wykraczają poza sztywne ramy, normy czy tradycje. Można by więc powiedzieć, że są… queerowe. I tak też było w przypadku wspomnianego spotkania z dwiema fantastycznymi artystkami, które zostały przedstawione przez rozmawiającą z nimi Alex Freiheit. Jednak zanim dyskusja na dobre się rozkręciła, Alex przypomniała też wcześniejsze wizyty autorek książki „Kłirówy. Te, które złamały zasady” w grodzie Lecha. Pisarka, publicystka i doktorka kulturoznawstwa Sylwia Chutnik, odwiedziła więc Latarnię na samym początku jej działania, czyli latem 2019 roku, zaś absolwentka łódzkiej Filmówki i scenarzystka filmów społecznie zaangażowanych Justyna Bilik, przyjechała w to samo miejsce kilka lat później przy okazji pokazu filmu „Norwegian Dream”, którego była współtwórczynią.

Sama rozmowa z kolei rozpoczęła się od krótkiego wyjaśnienia definicji słowa queer lub w polskim zapisie kłir, bo nie dla każdego bywa ono zrozumiałe. Jak się okazało, kłirami będą nie tylko osoby o nieheteronormatywnej orientacji psychoseksualnej, ale też takie, które przekraczają różne społeczne czy życiowe normy – „dziwacy i odmieńcy”. Dokładnie tak jak ma to miejsce w książce zaproszonych gościń. Było więc o bohaterkach publikacji takich jak dwie kompletnie odmienne od siebie „niehetero” reżyserki, czyli będąca otwartą lesbijką i manifestująca swoją tożsamość w filmach Barbara Hammer oraz żyjącej „w cieniu matki” i tworząca o wiele bardziej zawoalowane obrazy Chantal Akerman. Albo o przekraczającej normy i tradycyjną rolę kobiety, modelce oraz fotografce Lee Miller, która została reporterką wojenną i dokumentując nazistowskie zbrodnie, odważyła się wejść do wanny Hitlera. Co ciekawe, dla Sylwii była to również jedna z piękniejszych postaw antyfaszystowskich.

Natomiast z innych wątków, ważne też stały się niemal mistyczne doświadczenia autorek podczas podróży śladami swoich bohaterek, gdzie np. Sylwia jadła jabłka z drzewa pod którym rozsypane zostały prochy Virginii Wolff, a Justyna siedziała z colą w dłoni na paryskim grobie Chantal Akerman. Albo rozważania o „niebinarności prawdy”, że prawda to nie zawsze realne przeżycia danej osoby, ale też różne wnioski ludzi w danym temacie, które mogą się wzajemnie wykluczać, czy „udowadniania queerowości”, że jest lub było się na pewno nieheteronormatywnym.

Jednak najlepszym momentem spotkania stała się chwila, kiedy Alex poprosiła też na scenę Magdę Dubrowską i Olgę Ciężkowską, czyli didżejki ze wspomnianego duetu Straight Killers i stwierdziła, że w roku koronacji tych wszystkich królów w Gnieźnie – dobrze widzieć na Latarni pięć kłirowych osób oraz psa Chałwę. Można by więc zaryzykować tezę, że była to pierwsza queerowa koronacja, którą zwieńczył wspaniały muzyczny set z kolektywnymi tańcami, a nad wszystkim unosił się prawdziwie egalitarny duch i całkiem realne wsparcie osób organizujących gnieźnieńskie Marsze Równości.

Fot. Paweł Bartkowiak

Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Kamila Kasprzak-Bartkowiak