Skip to main content

Tag: Latarnia na Wenei

„Latarnia to perełka”. Agnieszka Obszańska o Gnieźnie, radiu i sztuce słuchania

– Bywam – jak powiedziała Alex – w Gnieźnie ostatnio dość regularnie. Może warto byłoby nawet zrobić z tego tradycję. Lubię to miasto. Kocham Warszawę, ale wiem też, że kiedy gdzieś się mieszka, dostrzega się przede wszystkim problemy. Problemy ma jednak każde miasto. A Gniezno jest z mojej perspektywy wspaniałym, kompaktowym miejscem do życia. Takimi słowami Agnieszka Obszańska rozpoczęła spotkanie w Latarni na Wenei. Nie zabrzmiały jak kurtuazyjny komplement rzucony na początek wizyty. Były raczej osobistym wyznaniem osoby, która – jak sama przyznała – wraca do Gniezna i z każdą kolejną...

Czytaj dalej

Magnetyczna synergia Latarni

Po raz kolejny z przytupem, ambitnie, inaczej niż gdzie indziej i właściwie już międzypokoleniowo – ruszył 8. sezon kulturalny w Latarni na Wenei. A w tym roku uświetnili go tacy artyści jak grający anatolijskiego rocka turecki muzyk Aktas Erdogan i zanurzona w karaibskich i nie tylko rytmach, dominikańska didżejka Adobo.

Czytaj dalej

Latarnia na Wenei rozbłyśnie kulturą po raz ósmy!

Jeśli jesteśmy w przededniu lata, to wiadomo, że po raz kolejny swoje kulturalne podwoje otworzy plenerowy i oddolny ośrodek kultury, czyli Latarnia na Wenei. Już 19 czerwca (piątek) oficjalne otwarcie o godz. 18:00 z dwójką muzyków z różnych kultur, a już kuszą kolejne atrakcje.

Czytaj dalej

Tristis Diabolis…”Szamburski gra Wichę” na Latarni

Paweł Szamburski nie zagrał koncertu w klasycznym sensie. W ostatnim dniu sierpnia na Latarni na Wenei stało się jasne artysta projektuje doświadczenia emocjonalno-intelektualne, w których muzyka i tekst i artysta są równorzędnymi aktorami, a publiczność – bez większego ostrzeżenia – staje się świadkiem, statystą, a czasem wręcz oskarżonym czy choćby obserwatorem. Na scenie Latarni na Wenei, zagrał monodram „Tristis Diabolis” – inspirowany tekstami Marcina Wichy. Nie był to występ do potakiwania w rytm. To był dramat, dyskurs wewnętrzny jednoosobowy ubrany w klarnet, głos i elektronikę, gdzie...

Czytaj dalej

Miły ATZ wraca nad Weneję – momenty zmieniają wszystko

Kilkanaście lat temu, w legendarnym, już nieistniejącym klubie Lokomotywa w Gnieźnie, podczas jubileuszu pracy dziennikarskiej Jarka Mixera Mikołajczyka, wydarzyła się rozmowa, która na zawsze zapadła w jego pamięć. Młody Miły ATZ stał na rozdrożu – ryzykował wszystko, stawiając na rap, choć wielu mówiło mu: „Nie idź tą drogą”. Postawił na swoim. „Pamiętam jego spojrzenie – pełne napięcia, wiary i determinacji. To był moment, który zmienił bieg historii polskiego rapu. Miły już wtedy wiedział, że idzie po swoje” – wspomina Mixer. Miły ATZ zaryzykował – i wygrał. Dziś jest jednym z najważniejszych...

Czytaj dalej