Po Andrzeju Sewerynie i Andrzeju Chyrze, przyszła pora na spotkanie z kolejną gwiazdą polskiego kina – Katarzyną Figurą. Artystką, która współpracowała z wieloma wybitnymi reżyserami i zagrała w bardzo różnych i kultowych dziś filmach. Dystyngowane oraz świetnie poprowadzone.
Dyskusyjny Klub Filmowy Offeliada im. Andrzeja Ciążyńskiego, powoli przyzwyczaja gnieźnieńskich i nie tylko odbiorców do dużych, widowiskowych spotkań z twórczyniami i twórcami X Muzy. Co więcej, robi to dzięki udanej kooperatywie z innymi, lokalnymi podmiotami jak na przykład Centrum Kultury Scena to Dziwna.




I tak jak rok wcześniej dzięki współdziałaniu z eSTeDe, zrodziło się spotkanie z Andrzejem Sewerynem, tak teraz w amfiteatrze tej instytucji pojawiła się Katarzyna Figura, a rozmowę z nią poprowadzili dwaj błyskotliwi i sympatyczni miłośnicy kina, czyli Adam Dobrocki i Wiktor Koliński z DKF. Na początek nie zabrakło więc tradycyjnie krótkiego biogramu aktorki, po którym gwiazda poproszona o uzupełnienie, odpowiedziała, że trudno w takiej notce zawrzeć wszystko, bo to niemal 40 lat pracy, ale zawsze warto obok tytułów filmów w których zagrała, dodać też nazwiska reżyserów. W końcu to głównie dzięki tym ostatnim aktorzy dostają swoje często wymarzone lub przełomowe role.




Jednak nie byłoby też całej sławy, gdyby nie pierwsze kroki, a te jeśli chodzi o bohaterkę spotkania, sięgają lat dziecięcych w teatrze na Ochocie, do którego trafiła trochę przypadkiem wraz z koleżanką Małgorzatą Bogdańską. Jednak talent już nie był przypadkowy i od teatralnych ról… Kubusia Puchatka czy Puka ze „Snu nocy letniej” Wiliama Szekspira, nie było daleko do filmu; najpierw dziewczynki z obrazu Zofii Ołdak „Zaginął pies”, potem asystentki hipnotyzera w „Bez końca” Krzysztofa Kieślowskiego, a w końcu już większej kreacji, czyli prostytutki Once w „Ga, ga. Chwała bohaterom” Piotra Szulkina. Te wszystkie, młodzieńczo-studenckie wcielenia aktorki, przybliżały nas do Kasi Figury jaką znamy z „Pociągu do Hollywood” Radosława Piwowarskiego, „Kingsajzu” Juliusza Machulskiego, „Szczęśliwego Nowego Jorku” Janusza Zaorskiego czy „Kilera”, a następnie „Kiler-ów 2-óch” także w reżyserii Machulskiego.




Było więc o pracy z tak różnymi i znanymi reżyserami oraz ich oczekiwaniach, specjalnie napisanych rolach, ale też tych, które „przyszły” do gościni niespodziewanie czy w końcu kosztach aktorstwa. Bo to ostatnie poza tym, że potrafi być wciągające i pochłaniać czas na inne zajęcia, a nawet życie rodzinne, to również cena jaką ponosi się przez wcielenie w daną postać. Natomiast już przy bardziej optymistycznym temacie, czyli marzeniach, artystka wyznała: – Chciałabym zagrać jeszcze trochę ról w innych krajach i językach, bo lubię różnice kulturowe, a nie zamykanie się w jednym „pudełku”. Warto dodać, że po spotkaniu, na końcu którego pojawiły się oczywiście pytania od licznej publiczności, miała też miejsce projekcja filmu z udziałem jego bohaterki, czyli tym razem dzieła Marka Koterskiego pt. „7 uczuć”. Co ciekawe, z samym Koterskim, Figura jest również zżyta artystycznie, zaś pokazany film to opowieść o problemach dzieci, którymi na ekranie stają się dorośli i często starsi oraz uznani polscy aktorzy, a wśród nich Katarzyna Figura czy Andrzej Chyra.
Fot. Paweł Bartkowiak