Jarek Mikołajczyk — nasz naczelny pełniąc funkcję Przewodniczącego Komisji Promocji, Kultury i Turystyki zaprosił członków komisji, władze miasta i mieszkańców na szczególny spacer. Komisyjne Zwiedzanie Miasteczka miało w założeniu być okazja do poznania mało znanych miejsc i historii, ale także okazją do spotkania włodarzy z mieszkańcami. Ponownie okazało się, że przed Mikołajczykiem sporo zamkniętych drzwi się otwiera, a uczestnicy mieli okazję zobaczyć i usłyszeć kilka nieoczywistych historii.

Spotkanie — spacer rozpoczęło się przy pomniku Bolesława Chrobrego na popularnej Karei. Tutaj przewodnik przywitał wszystkich. Jak zaznaczył, każdy z uczestników był dla niego tak samo ważny, więc pomijał protokół i powitanie obecnych z tytułów i funkcji. Jak mówił pomysłodawca ideą było, spotkanie po prostu z miłości do fyrtli i do historii nie tylko Miasteczka, ale i mieszkających tu ludzi. Wspomniał także, że pomnik siedzącego starego już Chrobrego jest przygotowany z niezwykłą starannością o detale historyczne. – “Ten zmęczony Bolesław, ma na piersi „staurotekę lednicką”, czyli relikwiarz krzyża znaleziony na Ostrowie Lednickim niedaleko siedziby władców. Oryginał najprawdopodobniej był właśnie jego własnością. Również elementy ubioru widać, że konsultowano z fachowcami współpracującymi z kolei z Muzeum Początków Państwa Polskiego. Zapewne celowo Chrobry nie ma korony na głowie, dlatego, że koron piastowskich — tych wczesnośredniowiecznych nie posiadamy. Jedynie tron, choć osadzony w epoce nie jest tu przeniesieniem historycznym. Jak jednak głoszą miejskie legendy, tronu nikt nie widział, bo zatopiono go w jeziorze Wenecja” – wspomniał na początku Mikołajczyk. Tutaj też przedstawił już gwarą krótką historię „Starego Ratusza”. Przestrzegając obecnych rajców i prezydentów, że budynek ma wymiar symboliczny, bo tutaj przed wojną bezrobotni chcieli wyrzucać z balkonu i przez okna radnych miejskich. Co oczywiście w wersji Mikołajczyka miało zabarwienie humorystyczne, ale fakt taki miał miejsce.

W związku z tym, że to czas wakacyjny nie traktowano spotkania jako posiedzenie komisji, część radnych była na urlopach. Mimo tego oprócz niemałej grupy spacerowiczów z miasta pojawili się radni: Artur Kuczma i Wojciech Szymczak z Komisji Kultury, Promocji i Turystyki, oraz radny Tomasz Dzionek. Zaproszenie Jarka Mikołajczyka przyjęli także prezydenci Michał Powałowski i Łukasz Muciok. Całość zapisywała także Justyna Sztynyk z Biura Rady Miasta. Spod ratusza grupa przeszła pod kamienicę Chrobrego 1. Tutaj tradycyjnie już oprowadzający wspominał historię rodziny Rogowskich. Wspominając, że przeplatała się ona z korespondencją z Marią Skłodowską-Curie.
Krótka opowieść o Rynku i pożarze z 1819 r. zaprowadziła szczególną wycieczkę do bramy przy Farnej 1. Tutaj Mikołajczyk w barwny sposób opowiedział o losach mieszkającej tu od XIX wieku do II wojny, rodziny Karpińskich. Wielu z Gnieźnian dowiedziało się między innymi, że sędzia Antoni Karpiński był obok Sienkiewicza, jedynym mówca na odsłonięciu pomnika Adama Mickiewicza w warszawie w 100 rocznicę urodzin wieszcza, że przyjaźnił się z córką Adama Mickiewicza Marią Gorecką. Przede wszystkim jednak zabrzmiała tu, w gwarze ulubionej przez Zygmunta Karpińskiego, opowieść o tym jak gnieźnianin ratował polskie złoto i Polski Depozyt Bankowy. A były to sceny jak z hollywoodzkiego filmu.

Nie omieszkał też radny — przewodnik pokazać odsłoniętej niedawno pięknej sztukaterii na domu narożnym Farna — Warszawska. Była zwyczajowo przy króliku szoferze opowieść o Fordach i Lincolnach braci Waberskich. Niewątpliwie jednak niemal finałem zdawało się wejście do ogrodu przy podwórku Rzeźnicka 1. Tu właśnie po raz kolejny dzięki Mikołajczykowi spacerowicze zobaczyli legendarną XIX wieczną fontannę. Mimo, tego, że jak uprzedził oprowadzający, ogród jest w tej chwili niedostępny ponieważ właściciel Bogdan Marzec, prowadzi pewne prace remontowe, nikomu nie przeszkadzała wysoka trawa.

Okazało się, że nie był to koniec opowieści. Powrót na ul. Chrobrego to między innymi opowieść o Bogdanie Gruszczyńskim działającym po II wojnie w opozycyjnej organizacji Powstańcza Armia Skautowska więzionym w Jaworznie – gdzie nad więźniami znęcał się oprawca Salomon Morel. Tu równie barwie mówił oprowadzający o bohaterstwie nie tylko Gruszczyńskiego ale też Mariana Pica i innych członków PAS. Opowiedział także o Synagodze i popularnym akwarium.

O ile uczestnicy nie spodziewali się już żadnych niespodzianek, to nadal byli zaskakiwani. W bramie Chrobrego 33 przewodnik mówił o historii hip-hopu w Gnieźnie o tym, że w studiu u Cameya nagrywali OSTR, Tede i Peja, że gnieźnieńscy tancerze od Kiełpo byli jednymi z najlepszych w Europie. Koniec wycieczki — nieoficjalnego posiedzenia Komisji Promocji Kultury i Turystyki, był równie spektakularny.

Zwiedzający zobaczyli piękną klatkę schodową XIX. wiecznej kamienicy Lecha 5. Oryginalne posadzki, malowidło na suficie klatki a przede wszystkim przeszklony dach, zdecydowanie zaskoczyły większość uczestników. Mieli oni ponadto okazję wejść klatka oficjalna — szeroką z pięknymi schodami i tralkami, a zejść krętą klatką dla służby. – Tu bez pomocy pani Haliny Mayer — administratorki, mieszkanki niezwykle zaangazowanej w przeprowadzony niedawno remont, nie weszlibyśmy tak swobodnie zapewne. Takich kamienic okazałych jest w Gnieźnie więcej. Upodobałem sobie tę jako przykład, bo choć bardzo imponująca z zewnątrz — środek dla wielu jest tajemnicą — mówił Jarek Mikołajczyk. – „Niestety kilkoro z radnych z komisji nie mogło przyjść, choć bardzo chcieli, byli na wyjazdach. Myślę, jednak, że ci, którzy przyszli nie mają pytań: czemu miałoby to służyć. A takie kiedyś padło. Wydaje się, że te Komisyjne Zwiedzanie Miasteczka będą się powtarzać, taką wolę wyrazili uczestnicy i ci na stanowiskach i ci, których na swoich spacerach widuję często. Mnie naprawdę na tych spacerach nie interesują opcje polityczne i poglądy. Jest jeden mianownik, którego szukam — Miłość do fyrtli. To super, ze obok mogą iść przez miasto radny PiS Wojciech Szymczak i związany z 2050 Artur Kuczma. Jeszcze jest jedna dla mnie radość udział przewodników oraz władz Organizacji turystycznej Szlak Piastowski. Jeśli mamy mówić na komisjach o promocji i turystyce bez przewodników to mija się z celem” – dodał Szczun z Kareji czy jak kto woli Muzealny Detektyw. Zresztą już na początku oprowadzania zaznaczył, że często to nie prezydent Michał Powałowski czy zastępca prezydenta Łukasz Muciok są jedynymi osobami z Gniezna, które poznaje turysta a właśnie przewodnicy.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, jednym z efektów tego Komisyjnego Zwiedzania Miasteczka będzie tablica upamiętniająca Antoniego i Zygmunta Karpińskich przy Farnej 1. – „Nie chcę jeszcze niczego opowiadać, ale następnego dnia po oprowadzaniu przyszła wiadomość od jednego z prezydentów: „zrobimy tablice na Farnej 1″. Mogę powiedzieć, że ten spacer na pewno był potrzebny. Rzecz w tym by teraz z upamiętniania tego co było przejść do działań teraz i dziś. Dodam, że już na spacerze jeden z gości z pochodzenia gnieźnianin mieszkający od lat w Holandii — przyznał z poruszeniem, że to właśnie na Lecha 5 często bywał u swojej babci. To są niesamowite sprawy”- dodał naczelny Popcentrali zapytany o spacer dziś rano.
Warto podkreślić, że przewodnikowi udało się stworzyć atmosferę normalnego spaceru, na którym prezydenci i radni byli zupełnie swobodni, że nie było tutaj żadnego dystansu.
Basia Kęsowska
zdj. spaceru Kasia Dzionek
zdj. fontanny Paweł Bartkowiak