Skip to main content

Relacja ze spaceru IMG „Podgórna i Franciszkańska” z Muzealnym Detektywem

100 metrów poruszyło Gniezno

 |  Basia Kęsowska  | 

Ponad sto osób wyruszyło na spacer, który liczył zaledwie sto metrów. Niby odcinek krótki, a jednak okazał się podróżą przez wieki – pełną emocji, wzruszeń i teatralnej narracji. „Muzealny Detektyw”, czyli Jarosław Mikołajczyk, jak zawsze zaczarował publiczność. Gwara poznańska w gnieźnieńskim wydaniu, humor, gesty i pauzy zamieniły zwykłą opowieść w widowisko. Dziś już nikt nie pyta, co można opowiedzieć na stu metrach miasta – każdy wie, że te metry potrafią poruszyć całe Gniezno.

Sala sądowa – świadek oporu i pamięci

Pierwszym przystankiem była sala sądowa w gmachu dawnego Sądu Ziemskiego i Okręgowego (dziś Sąd Rejonowy w Gnieźnie). Ten monumentalny budynek powstał w latach 1878–1881 według projektu berlińskich architektów Hermanna i Schultzego. Styl Rundbogenstil, cegła licowa i klasyczne proporcje miały symbolizować majestat prawa pruskiego. Wnętrze zachowało bogate detale: kasetonowy sufit, sztukaterie, piece kaflowe i drewnianą stolarkę – starannie odrestaurowane w latach 2006–2014.

Jak przypomina w swojej relacji na Facebooku radny Tomasz Dzionek, opisując to co mówił Mikołajczyk, to właśnie tutaj odbywał się proces rodziców dzieci wrzesińskich, a najsurowszy wyrok wyniósł 2 lata więzienia. W tej sali swoje był też Józef Chociszewski, skazany za odmowę ujawnienia swoich informatorów. To można powiedzieć jeden z pierwszych procesów w zakresie prawa prasy. Tu, w roli ławnika, zasiadał Władysław Reymont, zanim został noblistą. Tu także (choć na długo przed powstaniem obecnego gmachu) działała Katarzyna Lenartowa – pierwsza w Europie biegła sądowa. Była akuszerką, która w 1552 roku w procesie oceniła obrażenia pobitej żony murarza, stwierdzając, że nie była w ciąży i nie poroniła, co pozwoliło murarzowi uniknąć kary śmierci.

Radny Tomasz Dzionek dopowiedział też historię swojej prababci, która oskarżona o produkcję bimbru dobrowolnie poddała się karze, by mieć krótszy wyrok – „nie chciała, aby reszta bimbru poszła na zmarnowanie”.

Choć sama sala nie była planem filmowym, to sąsiednie budynki i dziedziniec gmachu zostały wykorzystane w latach 80. jako plan serialu Ballada o Januszku. Historia tej części miasta to więc splot dramatów narodowych, osobistych przełomów i tropów kulturowych, które do dziś budzą emocje.

Kilku uczestników wspominała, „jak za gzuba” obserwowali ucieczki z więzienia przy sądzie. Gdzie co najmniej kilkukrotnie osadzeni uciekali po związanych prześcieradłach. Inni wspominali jak przez mur odbierali od więźniów robiona przez nich kaszankę, znaczy kiszkę.

Franciszkanie – cisza, legenda i Święta Rodzina Gnieźnieńska

Kiedy weszliśmy do kościoła, nasze oczy zatrzymały się na obrazie Matki Boskiej Pocieszenia, Pani Gniezna. To dzieło pochodzi z XVII wieku i przez wieki było świadkiem życia miasta – procesji, świąt, a także zwykłych, codziennych dni mieszkańców Gniezna. Kolory, sposób ukazania postaci, delikatny kontrast światła i cienia sprawiały, że obraz nawiązujący do Matki Boskiej Śnieżnej z Rzymu ma swój rys.

Nie sposób było nie zauważyć też unikatowego krucyfiksu, prawdziwego ewenementu: dłonie przybite w nadgarstkach (a nie w dłoniach, jak zwykle), a stopy każda osobno. Ten niezwykły detal przykuwał uwagę i sprawiał, że nawet znawcy sztuki sakralnej zatrzymywali się tu na dłużej. To nie tylko dzieło religijne, ale też fragment dyskursu naukowego na temat wiary.

W murach klasztoru i kościoła obecność błogosławionej Jolenty jest niemal namacalna. Żona Bolesława Pobożnego, księcia wielkopolskiego, Jolenta z węgierskiego rodu Arpadów znana była z głębokiej pobożności, troski o losy mieszkańców i działalności charytatywnej. Dzięki niej Gniezno zyskało silny ośrodek życia duchowego, który trwał wiekami.

Jolenta i Bolesław Pobożny tworzyli w Gnieźnie niezwykły duet – rodzinę, która łączyła władzę z moralnym autorytetem. Ich dzieci kontynuowały tę tradycję: córka Jadwiga została królową – żoną Władysława Łokietka. Córka Anna została ksenią w nieistniejącym już gnieźnieńskim klasztorze klarysek, pobudowanym przez rodziców. W lokalnej tradycji rodzina ta określana jest jako Święta Rodzina Gnieźnieńska, bo uosabiała wartości chrześcijańskie, opiekę nad ludźmi i odpowiedzialność za rozwój duchowy miasta. Oni też w 1259 roku postawili Klasztor Franciszkański Dwie siostry Jolenty św. Kinga i św. Małgorzata zostały wyniesione na ołtarze. Małgorzata była pierwszą kobietą stygmatyczką.

W latach 80. XX wieku franciszkanie odegrali ważną rolę w wsparciu opozycji antykomunistycznej, udostępniając miejsca spotkań i materiały edukacyjne.

Biblioteka – skarbnica wiedzy i historii

W bibliotece klasztornej uczestników oprowadzał ojciec Krzysztof, który pokazał nie tylko architekturę pomieszczeń, ale i bogactwo zbiorów. Biblioteka franciszkańska w Gnieźnie posiada unikatowe rękopisy, inkunabuły i dokumenty z XVII–XIX wieku, związane zarówno z działalnością zakonu, jak i historią miasta. Są tu księgi liturgiczne, kroniki klasztorne, starodruki prawnicze i materiały o działalności społecznej franciszkanów. Zbiory te są świadectwem wielowiekowej tradycji, kultury i edukacji zakonu, który łączył życie duchowe z nauką i dokumentowaniem historii.

Ze szczytu biblioteki, przez prezbiterium, można było spojrzeć z góry na kościół – moment, który stał się kulminacją spaceru. Cisza i światło tworzyły niepowtarzalną atmosferę, w której historia stawała się osobistym doświadczeniem.

Opowieści IMG – legendy, cuda i współczesność

Spacer był związany z wystawą IMG „Ul. Podgórna i Franciszkańska”. Stąd przewodnik czerpał wątki o dawnych mieszkańcach i legendach. Szczególne miejsce zajęła opowieść o rabinie Aszkenazym, który miał przybyć w jedną noc aż z Kuwejtu, by rozstrzygnąć spór – „cud”, który do dziś fascynuje. Choć krakowiacy twierdzą ze rabin najpierw przybył do Krakowa. Dziś przy ulicy Podgórnej działa kawiarnia Cud – miejsce spotkań i relaksu, które staje się współczesnym symbolem przestrzeni, kontrastując z legendarnym „cudem” Aszkenazego i pokazując, jak historia miasta wciąż żyje w codzienności.

100 metrów, które naprawdę poruszyło

Spacer „100 metrów historii. Ul. Podgórna i Franciszkańska” pokazał, że to nie tylko dystans do siebie i miłość do Miasta, ale sposób opowiadania decyduje o sile przeżycia. Jarosław Mikołajczyk i Muzeum Początków Państwa Polskiego stworzyli format, który nie tylko przyciąga tłumy, ale buduje wspólnotę miłośników Gniezna. Ponad sto osób – stali bywalcy i nowi uczestnicy – wyszło bogatszych o wiedzę, emocje, uśmiech i poczucie, że historia tego miasta wciąż żyje.

Sto metrów – a tyle wzruszeń. Sto metrów, które naprawdę poruszyło Gniezno.

Baśka

zdj. Mateusz Musioł, 1 x Tomasz Dzionek

Basia Kęsowska
Basia Kęsowska