Skip to main content

Tag: Marcin Pietruszewski

Sanatorium dźwięku 10

Wałbrzych, miasto, w którym z jednego krańca na drugi przejechać trzeba blisko 20 kilometrów. Jeden z taksówkarzy obliczył dokładnie 18 km. Podobne odległości dzielą, byłe królestwo dolnośląskiej porcelany, od kilku magicznych miejsc. Zostawmy sam Wałbrzych. Piękne miasto z odrapaną reputacją, powoli podnosi się z biedy. Dziś interesuje na Sokołowsko. Kontekst Sanatorium of Sound. Przyjechaliśmy tu, nie po śladach Empuzjonu. Nie da się ukryć Görbersdorf, historia leczenia gruźlicy i Mieczysław Wojnicz to opowieści, których śladów szuka się tu mimo woli. ”In Situ”, Bożenny Biskupskiej,...

Czytaj dalej

Sokołowsko Sanatorium Dźwięku. Marcin Pietruszewski

Już startuje jeden z ciekawszych polskich festiwali. Sokołowskie Sanatorium Dźwięku niszowe dźwięki w pięknej przestrzeni już po raz 10. Tło sanatorium opisanego przez noblistkę w Empuzjonie, niesamowite dźwięki, świetne otoczenie – dopełnia cały klimat. Artysta, którego opiszemy dziś to żywy dowód, że konsekwencja przynosi efekt. Przed laty jako nastolatek godzinami przesłuchiwał nagrań Pluramun. Po latach doktoryzował się u Marcusa Schmicklera. Zachwycał się Maus on Mars dziś w Berlinie współdzieli studio. Fascynował się osiągnieciami Bauhausu – dziś wykłada na bauhausowskim...

Czytaj dalej

Hania Rani, Marcin Pietruszewski na Sanatorium of Sound 10

Sokołowsko, kojarzymy zarówno z charakterystycznym budynkiem maleńkiej cerkwi św. Michała Archanioła, pozostałością po sanatorium i Empuzjonem Olgi Tokarczuk. Od lat jednak to także miejsce festiwali i filmowym i dźwiękowym. Niezwykle ciekawie zapowiada się festiwal Sanatorium of Sound. Wśród wykonawców magnetyzująca Hania Rani, oraz gnieźnianin tworzący w Berlinie – Marcin Pietruszewski. „Oto dziesiąty rok istnienia Sanatorium of Sound-festiwalu prezentującego najnowsze trendy w muzyce eksperymentalnej odbywającego się w Sokołowsku.  Nadchodzącą edycję prezentujemy...

Czytaj dalej

Jaki będzie 2k21 w kulturze?

Zaczął się ten 2021 fatalnie. Lockdown, harce z kulturą w sieci, raczej mało skuteczne i jeszcze mniej udane. Rzecz w tym, że trochę to kulanie baboli. Tak, żeby kaski przytulić, albo chociaż nie oddać jeśli się jest instytucją. I to w sumie można zrozumieć, ale tylko w sumie. Po prawdzie kulturalnie jedynie podtarcie zada zostało wykonane papierem z marketu.

Czytaj dalej