Japoński eksperyment: magnesy i poczucie humoru
Kolejna już japońska odsłona JazZamku, za nami. Było to wydarzenie nie tylko eksperymentalne ale też urocze. Motoko Honda dobitnie pokazała, że zarówno Piękno muzyki jak „eksperyment muzyczny” mogą być momentami humorystyczne. Fani muzyki eksperymentalnej dobrze o tym wiedzą zwłaszcza w odniesieniu do Japonii.

Legendą eksperymentalnej gry na fortepianie jest w Japonii Satoko Fuji związana między innymi z The Ruins. Trudno porównywać stylistykę gry. Jest jednak pewien wspólny mianownik – „japońska wrażliwość”. Obok zabawnych fragmentów koncertu można było wysłyszeć niezwykłą erudycję muzyczną. Fragmenty nastrojowego wręcz romantycznego grania, ucho mimowolnie odbierało jako echa Chopina czy Berlioza.

Silne akcenty lewej ręki kładły niemal monumentalne niskie tony, ale Motoko nie bała się nie tylko zabawy w „pozytywkowe brzmienia”, dzięki zakładanym na struny różnym elementom, nie tylko magnesom. Czasem gdzieś w tym wszystkim przebijało coś co Carl Dahlhasus nazwał Trivialmusik. Nie zbliża się jednak pianistka się aż nadto do muzyki cyrkowe czy jarmarcznej, jednak umiejętnie żongluje między zabawowość ba nawet zabawkowością, trochę jakby przełożyć stylistykę Coco Rosie na fortepian, a monumentem.

Klasyka, jazz, eksperyment przeplatały się bardzo płynnie, budując magnetyzującą dramaturgię tego bardzo bogatego w różnorodność show. Dodatkowym walorem zdecydowanie był świetny kontakt z publiką, z momentami dialogowania. Mimo sporego zainteresowania, i przestrzeni Sali Wielkiej poznańskiego C.K. Zamek udało się artystce stworzyć świetny kameralny nastrój.

Japońskie odsłony JazZamku choć bardzo różne stylistycznie, (Takeshi Asai – to inna stylistyka – grał tu nie tak dawno) zdecydowanie należą do artystycznych wydarzeń, zwłaszcza że Motoko po raz pierwszy wystąpiła w Polsce. Niezwykle ważna w tym cyklu jest wrażliwość szefującej mu Bożeny Szoty.
Jarek Mixer Mikołajczyk