W niedzielę 29 marca w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie działo się coś absolutnie wyjątkowego! Rodzinna Niedziela w Muzeum zamieniła się w prawdziwe, wielobarwne święto tradycji, radości i wiosny i zapowiedź Wielkanocy. Spora grupa uśmiechniętych dzieci, rodziców, dziadków i przyjaciół spotkało się, by wspólnie odkrywać bogactwo dawnych wielkopolskich obrzędów – od kultowego czerniejewskiego wodzenia Niedźwiedzia, po tworzenie misternych pająków ze słomek. Tego dnia historia ożyła, dosłownie i w przenośni!

Niedźwiedź, który obudził wiosnę i zapowiedział Wielkanoc
Takiego zamieszania w muzealnych przestrzeniach dawno nie było! Nagle, pojawił się Niedźwiedź z Czerniejewa – duży, z futrem z rafi, przyjazny, a do tego pełen energii. Dzieci najpierw oniemiały ze zdumienia, po chwili jednak rozlegały się śmiechy, piski i oklaski – Niedźwiedź szybko stał się ulubieńcem dnia. Choć nie zabrakło też delikatnie przestraszonych.

Jak mówiła z uśmiechem jedna z mam: „Miastowe dzieci w końcu zobaczyły, że Niedźwiedź nie straszy, tylko wita wiosnę!” – i rzeczywiście, była też tradycyjna zabawa “Stary Niedźwiedź mocno śpi” Niedźwiedzia porwał wszystkich. Maluchy przytulały go, machały, a niektórzy z przejęciem pytali: „Czy on naprawdę spał całą zimę?”

Ten radosny, symboliczny pochód nawiązywał do wielowiekowego, wciąż żywego wielkopolskiego a tu szczególnie czerniejewskiego zwyczaju wodzenia Niedźwiedzia, obchodzonego w Poniedziałek Wielkanocny. W tradycji ludowej Niedźwiedź to znak przejścia – ze snu w życie, z zimy w wiosnę, z uśpienia w ruch. Jego pojawienie się zwiastuje płodność, dobrobyt i odnowę natury. Wczoraj uczestnicy mogli poczuć ten dawny rytm – rytm ziemi i wspólnoty i zbliżającej się Wielkanocy.
Jak podkreślali edukatorzy: „To właśnie takie obrzędy – wspólne, radosne, otwarte – łączą ludzi bardziej one budują niejedno święto.”

Pajączki, które przyniosły dostatek i szczęście
Po pełnej emocji wędrówce z Niedźwiedziem uczestnicy przenieśli się do pracowni, gdzie czekała kolejna niespodzianka – warsztaty tworzenia wielkanocnych pajączków ze słomy w muzealnym wariancie ze słomek. „Szczęśliwy dom, gdzie pająki są” – głosi stare przysłowie, i rzeczywiście – szczęścia, śmiechu i skupienia nie brakowało.

Pod czujnym, serdecznym okiem Anny Lubczyńskiej i Jarosława Mikołajczyka dzieci i rodzice wspólnie tworzyli ozdoby, które jeszcze sto lat temu wisiały w niemal każdej wielkopolskiej chacie. Pająki – lekkie, geometryczne konstrukcje z kolorowych słomek, nici i bibuły – tańczyły w powietrzu od każdego podmuchu, przypominając, że dawniej to właśnie one były domowym symbolem dobrobytu i spokoju.
Każdy rodzinny zespół działał jak mała manufaktura tradycji. Ktoś nawlekał słomki, ktoś zwijał bibułę, ktoś inny podawał klej i śmiał się, że „to pająk z XXI wieku!”. Powstawały projekty tradycyjne i zupełnie artystyczne – z selera, jak dawniej, ale i z barwnych rurek, taśm, wstążek.

„To niesamowite – tłumaczył jeden z ojców – że dawne zwyczaje są tak bliskie dzieciom. Wystarczy odrobina opowieści, dotyk słomki i sznurka i nagle czują, że to ich historia.”
Wspólne dzieło, wspólna radość
Na koniec salę wypełniły konstrukcje pająków i dziesiątki rozradowanych uśmiechów. Dzięki Niedźwiedziowi wszyscy wiedzieli, że uczestniczą w czymś więcej niż w warsztatach – w żywym obrzędzie odradzania się świata.
Ogromna energia, zaangażowanie i pasja edukatorów, wspartych przez niezawodną wolontariuszkę Antoninę Kasprzyk i koleżankę z Działu Sprzedaży, sprawiły że Rodzinna Niedziela stała się nie tylko wydarzeniem muzealnym, ale prawdziwym świętem wspólnoty, wiosny i tradycji. Dzięki Mateuszowi Samonkowi, który wcielił się w rolę Niedźwiedzia, muzeum ożyło – a dzieci jeszcze długo nie chciały opuszczać sal.
Kiedy przyszło pożegnanie, jedna z dziewczynek podeszła i powiedziała cicho:
„Nie mogę się doczekać, aż zobaczę Niedźwiedzia za rok.”
I chyba wszyscy czuliśmy to samo.

Rodzinna Niedziela w Muzeum Początków Państwa Polskiego – bo tradycja to nie przeszłość. To pulsująca energia, która – jak Niedźwiedź – budzi się co roku, by przypomnieć nam, jak pięknie jest zaczynać od nowa. Kolejna kwietniowa Rodzinna Niedziela prawdopodobnie przepełniona będzie wikingami z Truso.