Zanim jesień naprawdę rozkręci się w brudnych liściach i melanżach wyborczych debat, Poznań na dwa dni zamienia się w miasto wolnego słowa. Już 26 i 27 września startuje trzecia edycja festiwalu Literatura do Poznania – imprezy, która nie boi się słuchowiska obok Hyde Parku i rozmowy o pamięci w cieniu Macondo.
To nie jest kolejny festiwal „literatury w garniturze”. Tu książki mieszają się z performansem, audiobook na żywo rywalizuje z czytaniem fragmentów prozy, a całość podszyta jest przekonaniem, że słowo – nawet w epoce scrolla – potrafi zatrzymać.
Piątek: Biblioteka zamiast scrolla
W Bibliotece Uniwersyteckiej od 14:00 rusza maraton spotkań. Rafał Gawin opowie „Co w głowie piszczy”, Małgorzata Bobak-Końcowa poszuka „Czułości pamięci”, a Marlena Zynger będzie świętować 20 lat twórczości. Będzie też wernisaż „Malarze słów – ekfrazy” i wieczorne czytanie Elżbiety Juszczak z powieści Biedna mała C.. Kto chce zobaczyć literaturę na żywo – nie tylko na papierze – ten piątkowy program ma gęsty jak jesienny rozkład jazdy MPK.

Sobota: Dom Tramwajarza i groza codzienności
Dzień później festiwal przenosi się do Domu Tramwajarza. Anna Musiałowicz udowodni, że groza nie jest tylko domeną męskich piór, a Czesław Markiewicz zrobi „audiobook na żywo” – tak, z całym performatywnym bagażem. Potem słuchowiska: „Zabójcza proteza”, „Lockator” i „Spowiedź Chrobrego”, z przystankiem na refleksję Roberta Gonery o tym, czym jest sztuka słuchania. Na deser – konkurs jednego wiersza z nagrodą 500 zł i Hyde Park „uwolnić wiersz!”, gdzie każdy może stanąć i sprawdzić, jak jego słowo rezonuje w realu.

Wolność czytania, wolność słuchania
„Literatura do Poznania” to festiwal, który nie stawia na nazwiska z billboardów, tylko na spotkanie – czy to wiersza z czytelnikiem, czy czytelnika z własną uważnością. W czasach, gdy scrollujemy szybciej niż myślimy, te dwa dni mają być pauzą: czasem, w którym słowo nie tylko się czyta, ale i słucha, przeżywa, rozbiera na czynniki pierwsze.
Biblioteka Uniwersytecka (piątek) i Dom Tramwajarza (sobota)
Wstęp wolny – bo słowo, póki co, jeszcze nie ma ceny.