Stypendyści godni patrona i godni Miasta. Piękny koncert

Młodzi, dojrzali, bliscy maestrii

 |  Jarek Mikołajczyk  | 

Dziś w gnieźnieńskiej katedrze odbył się koncert stypendystów Stypendium Kulturalnego Miasta Gniezna im. Sławomira Kuczkowskiego. Było to jedno z ważniejszych wydarzeń tego roku. Koncert okazał się wspaniałym przedsięwzięciem przede wszystkim pod względem artystycznym. Jego znaczenie zapewne podbija fakt, że koncert został zrealizowany i nagrany przez Macieja Szymańskiego, a finalnie powstanie płyta. Komisja przyznając stypendium wzięła też pod uwagę powstanie nowej gnieźnieńskiej kompozycji.W ramach stypendium Krystian Klej skomponował Mater et Caput omnium Ecclesiarum Poloniae (Matka i Głowa wszystkich Kościołów Polskich) kompozycja na orkiestrę  smyczkową zawierająca cytat z gnieźnieńskiej melodii Boga-Rodzicy. W mistycznym stylu- z elementami quasi- polifonicznymi.

Koncert rozpoczęło bez zapowiedzi wykonanie z wysokości chóru – kompozycji Karla Jenkinsa “Concerto grosso for Strings w opracowaniu Macieja Bąka. Ten dynamiczny utwór zagrany na otwarcie koncertu od pierwszych dźwięków narzucił tempo i nastrój koncertu. Właściwą była decyzja by zamiast na instrumencie elektronicznym Klej towarzyszył orkiestrze na organach. 

Prowadzenie musiało więc pozostać jedynie próbą nie psucia tego co misternie utkali z dźwięków młodzi kameraliści. Inspirowany kompozycją otwarcia przytoczyłem krótki niezwykle gęsty wiersz Sławomira Kuczkowskiego “Doświadczenie Tomasza” z tomu Piętno wydanego na miesiąc przed przedwczesną śmiercią poety i mistyka. Tomiku nagrodzonego pośmiertnie Nagrodą im. ks. Jana Twardowskiego. Tu nie było miejsca na popisy oratorskie czy erudycyjne prowadzącego koncert starszego pana ani inne wygiby. Proste informacje i ciepło wobec artystów i widowni. Cokolwiek innego było by zwyczajnym pirdulajdum glajdum. 

Niezwykle dynamicznie, ale też lekko zagrany jeszcze na chórze “Koncert d-moll na skrzypce i organy z towarzyszeniem orkiestry, pokazał walory techniczne instrumentalistów. Grając mistrza Vivaldiego, wykonawcy świadomie zrezygnowali z grania Czterech Pór Roku, by pokazać nie mniej wirtuozerskie ale inne oblicze wybitnego Antonia V. 

Po tym utworze widzowie mieli już okazję nie tylko słuchać ale i oglądać Nowowiejski Chamber Orchestra pod dyrekcją Macieja Bąka. Z Chóru zabrzmiała jeszcze niezwykle gęsta gra Krystiana Kleja na katedralnych organach. Popisowy, a jednak trudny bo niezwykle ograny i osłuchany utwór J.S. Bacha młody gnieźnianin wykonał: szeroko bez ograniczeń. Był to bardzo dobry fragment koncertu. 

Romantyczne Imporomput Sibeliusa, na smyczki Nowowiejski Chamber Orchestra, zagrane zostało bez przeciążeń niezwykle lekko, kompletnie inaczej niż standardowe wykonania ojca narodowego stylu fińskiego. 

Odrobinę wytchnienia w chłodnej gotyckiej katedrze potęgowała Aria ze Suity D- dur Jana Sebastiana Bacha. Zagrany bez popisów efektywnie i z namysłem Bach był właściwie zapowiedzią niezwykłego finału koncertu, który zbliżał się niepostrzeżenie.

Zróżnicowany i w tempach i nastrojach Holst zabrzmiał lekko, niemal rozrywkowo. Brook Green Suite napisaną dla młodzieżowej orkiestry z Żeńskiej Szkoły im. Św. Pawła na Hammersmith w Londynie studenci bydgoskiej Akademii Muzycznej pod batutą Bąka zagrali z duża rezerwą. Lekkość Air i Dance sprawiły, że słuchaczom mogło umknąć “wolniejsze” nieco Preludium. 

Ostatnie trzy utwory programu pokazały nie tylko młodzieńczość i świeżość, które były siłą koncertu. Tu N.Ch.O pokazało dobitnie, że młody zespół tworzą dojrzali i doświadczeni mimo wieku muzycy. 

“Andante Cantabile na wiolonczelę i orkiestrę” Piotra Czajkowskiego wniosło tę grupę kameralistów w bardzo wysokie skale artyzmu. Towarzyszenie smyczkom przez Kleja na instrumencie klawiszowym pozwoliło zbudować niezwykle oszczędną, ale stabilną ramę utworu. Tutaj Nowowiejski Chamber Orchestra pokazała całą swoją klasę. Rzecz jasna, młodzi ludzie w doborze repertuaru rozeznali, że ten utwór z solem Agaty Nowak musi poruszyć słuchacza do głębi. Tak się też stało. Od tego momentu koncert stał się niemal wybitny. 

Zagrana jako przedostatnia prapremierowo stypendialna kompozycja Krystiana Kleja “Mater et Caput omnium Ecclesiarum Poloniae” (Matka i Głowa wszystkich Kościołów Polskich) – wyróżniająca się celowo formalnie od reszty i tak już zróżnicowanego repertuaru, dała orkiestrze możliwość pokazania zupełnie innego grania. Niezwykle współczesna mimo cytatu z Bogarodzicy zabrzmiała bardzo szerokimi pociągnięciami smyczków ale i krótkimi chropawymi. Wydaje się, że kompozytor i organista nie tylko jest erudytą muzycznym, ale zapowiada się także jako dobry kompozytor. 

Wydaje się, że słusznie stypendyści nie zamknęli koncertu kompozycją Kleja. Po tym mocnym momencie zmiana nastroju na lżejszego Piazzolę nie zmieniła wyrazu artystycznego. Oblivion ze skrzypaczką Anną Kręplewską jako solistką była niezwykle dobraną codą. Zamknięcie koncertu z zejściem z delikatnie monumentalnego klimatu kompozycji Kleja bez obniżenia wartości to był finał idealny.

Wartością koncertu jest zapewne także: niezwykle skoncentrowany choć lekki, ale nie-showmański, a konkretny styl dyrygentury Macieja Bąka. 

Podsumowując koncert warto powiedzieć, że dziś radni miasta nie mogą już mieć wątpliwości co do sensu formy stypendium kulturalnego. 

Ze swej strony i Dawida Junga, jako inicjatorów dziękujemy wszystkim, którzy się przyczynili w tym radnemu Arturowi Kuczmie, który rozpoczął starania o ustanowienie takiego stypendium. Także prezydentowi Tomaszowi Budaszowi zwłaszcza za dyskretnie i niezwykle stosowne zachowanie podczas koncertu. To była klasa. Dobrze, że przychylność prymasa abp Wojciecha Polaka umożliwiła przeprowadzenie wydarzenia w Katedrze. 

Jako prowadzący koncert, bardzo się cieszę, że dane mi było uczestniczyć w tym wydarzeniu.

zdj. AGM  

Jarek Mikołajczyk
Jarek Mikołajczyk

© All rights reserved. Powered by Liber Media.

Do góry