Wystawa Lem w Bibliotece

Urzekające kadry lemowskiego świata

 |  Kamila Kasprzak-Bartkowiak  | 

Obchodzony obecnie Rok Stanisława Lema, który gdyby żył skończyłby równo 100 lat, ma swoje akcenty również w Gnieźnie. Takim miejscem popularyzującym dorobek literacki tego pisarza, filozofa, futurologa czy krytyka zdaje się naturalnie Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna.

Poza sięgnięciem po książki tego autora specjalizującego się w fantastyce naukowej lub obejrzeniem cyklu „Na 100-lecie urodzin: Lem w Bibliotece”, gdzie o dziełach tego twórcy opowiada jeden z bardziej kompetentnych i błyskotliwych lemologów, czyli Wiktor Koliński, warto też obejrzeć czynną do końca września biblioteczną wystawę.

Ekspozycja, której tytuł to po prostu „Lem” i która anektuje praktycznie cały hol książnicy przy ul. Staszica, składa się właściwie z dwóch kontrastujących ze sobą, a może uzupełniających się części. Pierwszą z nich stanowią już w dużej mierze kultowe grafiki Daniela Mroza, autora, który ponoć za fantastyką naukową nie przepadał i nazywał ją nawet „kosmicznymi pierdołami”, ale Lemowi nie potrafił odmówić ilustracji. Patrząc na prace Mroza, które formalnie trochę podobne są do drzeworytu bądź linorytu, trudno nie dostrzec w ich treści mimo wszystko „pojechanej”, fantastycznej wyobraźni. I pomyśleć, że światy czy przede wszystkim postaci kreślone są tu jedynie za pomocą kresek, ale tak oryginalnie stawianych, że dla wielu czytelników „Księga robotów” czy „Cyberiada” nie istnieją bez jego ilustracji. Zresztą najlepiej sprawdzić osobiście jak niepowtarzalne są pozy, sylwetki czy twarze narysowanych przez Daniela Mroza robotów i a nuż się zachwycić.

Natomiast druga część wystawy, to już kolorowe rysunki wykonane przez różnych twórców, które przykuwają uwagę właśnie różnorodną interpretacją. Bo ilu czytelników Lema, tyle spojrzeń na jego dzieła, a jeśli potrafi się stworzone przez niego światy plastycznie zwizualizować, to już chwała na wysokościach. Mój faworyt wśród tych prac to obraz do „Dzienników gwiazdowych” Tymka Jezierskiego, który drugim Mrozem pewnie nie zostanie, ale już ma swój animacyjny, kosmiczny styl.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Kamila Kasprzak-Bartkowiak

© All rights reserved. Powered by Liber Media.

Do góry