Wystawa Agnieszki Bętkowskiej

Interakcyjne wizje natury i kultury

 |  Kamila Kasprzak-Bartkowiak  | 

Jeżeli za naturę przyjąć oczywiście przyrodę, a kulturą określić także spotkania międzyludzkie i zrodzone z nich refleksje tudzież emocje, czyli inspiracje, to prace Agnieszki Bętkowskiej są frapującym owocem tej znanej nie od dziś fuzji.

U progu lata, z ostrożną nadzieją na normalność, odbył się pierwszy od długiego czasu wernisaż w Starym Ratuszu, filii Miejskiego Ośrodka Kultury, czyli w tym przypadku otwarcie wystawy malarstwa i nie tylko Agnieszki Bętkowskiej. W czasach przed pandemią, kiedy to w drugiej połowie czerwca kończyłby się sezon – dziś zamiast długiej letniej przerwy, kultura zdaje się rozkwitać i nadrabiać stracony czas w „żywych kontaktach” ze swymi odbiorcami.

Dlatego pewnie tym bardziej cieszyło ciepłe powitanie kuratorki wystawy Iwony Wiśniewskiej, liczna publiczność oraz słowa samej artystki, która jest członkinią obchodzącej w tym roku 40-lecie istnienia grupy malarskiej (część Klubu Plastyka Amatora), gdzie swój talent doskonali pod okiem Kazimierza Muszyńskiego. „Takie tworzę”, bo taki tytuł ma jej ekspozycja, to więc przede wszystkim obrazy powstałe bez szkiców tylko z wyobraźni, malowane akrylem, akwarelą czy pastelami, ale też rzeźby i biżuteria wykonane z gliny samoutwardzalnej, modeliny lub papieru mache, gdzie wiele z nich przypomina ceramikę.

Jeśli chodzi o obrazy, to zdają się najmocniejszą stroną twórczyni, bo przez nieoczywistość pokazanej tam natury, skłaniają do głębszych przemyśleń. I choć noszą w sobie surrealny rys, szczególnie te, gdzie obecne są obiekty przypominające zegary z „Trwałości pamięci” Salvadora Dalego, to Bętkowska odżegnuje się od tych inspiracji i nawet nie próbuje się porównywać ze sławnym surrealistą. Niemniej jednak motyw przemijania natury i człowieka pojawia się w pracach. Tak jest, gdy widzimy dziurawe drzewo bez liści i tak samo podziurawionego, drewnianego konika na biegunach, albo kiedy podobne drzewo zestawione zostaje z „niby zegarem”, którego wskazówki łączy oko, a całości towarzyszy rozwijający się kłębek nici lub sznurka. Aluzje do upływu czasu, a tym samym rozpadu oraz starzenia się, są tu nad wyraz czytelne oraz nie pozostawiają złudzeń – żadna z żywych istot ani rzeczy nie jest wieczna. Tyle, że ten pesymistyczny ton zdaje się przełamywać słoneczne światło, czyli genialne wprowadzenie żółtej barwy do ciemnych niebiesko-zielonkawych przestrzeni.

Co ciekawe, akwarele i pastele malarki są o wiele bardziej pogodne i realne niż akrylowe dzieła. Kapitalnie zaaranżowane przez kuratorkę na prawdziwej gałęzi w przestrzeni sali Starego Ratusza, która obecnie spełnia role galerii – przywodzą na myśl równie autentyczne widoki. Najczęściej dostojnie i harmonijnie ujęte drzewa w barwach ciepłego lata.

Jednak obrazy to nie jedyna forma twórczości Agnieszki, bo wśród jej prac znajdziemy także wspomniane rzeźby czy biżuterię. Te pierwsze, podobnie zresztą jak biżuteria, utrzymane są również w niebiesko-zielonej kolorystyce i emanują wprost wyzwoloną wyobraźnią. Natomiast naszyjniki złożone często z roślinnych elementów to sztuka, którą zamiast umieszczania w gablotach, najlepiej założyć na siebie, bo taki ma w sobie potencjał! Całą wystawę zaś oglądać można do 5 lipca w sali Starego Ratusza.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Kamila Kasprzak-Bartkowiak

© All rights reserved. Powered by Liber Media.

Do góry