• Start
  • Felietony
  • ODKRYCIE PRZEZ PRZYPADEK. ESEJE HISTORYCZNE DAWIDA JUNGA część II
  • Dawid Jung

ODKRYCIE PRZEZ PRZYPADEK. ESEJE HISTORYCZNE DAWIDA JUNGA część II

Wracamy do publikowania eseistyki historycznej Dawida Junga. Kwiecień i maj to miesiace, w których przez pamięć o Powstaniu w Gettcie Warszawskim ogólnie temat dotykający Żydów w Polsce staje się nam bliższy. Ciąg dalszy artykułu publikowanego we wrześniu 2019, którego treść znajdziecie tutaj

 

 

 

Na staropolskiej liście poddanych kłeckiego starosty, wśród dawnych mieszkańców Kłecka, spotykamy nazwy osobowe celowo wyszydzające i piętnujące ludzi, możemy podzielić je na:

 

  • PRZEZWISKA WULGARNE: 

 

'Kopytarz Gorzyn ParzyzelaSceydupa

staropolscy pisarze miejscy i dworscy starali się czytelnie i precyzyjnie stawiać znaki przystankowe w dokumentach prawnych, to właśnie przez niepozorne przecinki nierzadko rozpoczynały się wieloletnie spory sąsiedzkie [przy długich nazwach osobowych jeden znak przystankowy mógł  powiększyć lub umniejszyć ilość poddanych, a cała odpowiedzialność za ewentualne błędy spadała później na skrybę – kłecki dokument niestety nie posiada w kilku ważnych miejscach przecinków]. 'Kopytarz Gorzyn Parzyzela Sceydupa' z Kłecka to wciąż jedna i ta sama osoba, bowiem kopytarz to ktoś, <<kto kopyta szewskie z drzewa wyrzyna>>, 'Gorzyn' utworzono od czasownika gorzeć,zgorzeć, <<spalić się>>, czego konsekwencją był stracony majątek i przydomek Parzyzela, oznaczający kogoś, kto z głodu <<parzy zele, zelówki>> przez co na końcu mógł jedynie... nieprzyjemnie wydalać, i tak oto powstało przezwisko z połączenia gwarowego scać – [szczać](wulgarne określenie używane nawet współcześnie, oznaczające <<oddawanie moczu, siusianie>>) i dupy (równie wulgarnie o <<tyłku, pośladkach, pupie>>). Tak więc 'Kopytarz Gorzyn Parzyzela Sceydupa' to, mówiąc oględnie: 

<<kopytarz-pogożelec szczający dupą zelówki>>. 

Sąsiadami ubogiego kopytarza z Kłecka byli mieszczaninie o przezwiskach:

'Czarnotha', 'Czarnoustka' i 'Woziwodka' (w okresie staropolskim woziwodowie zawodowo rozwozili wodę po domach, kłecki 'Woziwodka' robił w zasadzie to samo, zawartość w beczkach płynu była jednak nieco inna);

 

'NierodzimPytkowanybrak

przezwisko o podwójnym znaczeniu wywiedzione od pytka: 1) <<rodzaj dziesięciny>>, czyli pogardliwie o człowieku niemogącym zapłacić czynszu, biedaku; 2) <<wulgarne określenie penisa>>, 'Pytka', jako osobno funkcjonujący przydomek odnotowano pierwszy raz w Wielkopolsce w 1405 r., a zatem 'Pytkowanybrak' to upokarzający przydomek dla mężczyzny <<bez części przyrodzenia>>, czyli najpewniej bez napletka. Natomiast określenie 'Nierodzim' może być w znaczeniu <<nierodzimy, nie stąd>> lub, skoro posiada wybrakowaną męskość, jego żona <<nie rodzi>>. Kłecki 'Pytkowanybrak' mieszkał w pobliżu: 

 

'Bolibrzucha

(tenże zapewne musiałby być nieustannym symulantem, leniem wg urzędniczej wyobraźni przezwiskodawcy); 

 

'Wszarz'

przydomek urągający człowiekowi niezamożnemu, dosłownie <<pogardliwe przezwisko nędzarza lub niedbalca>> albo <<pogardliwe przezwisko na nędzarza, brudasa, biedaka>>, określenie funkcjonowało jeszcze powszechnie do pocz. XX w. (<<człowiek nędzny, mizerny, ubogi; człowiek godny lekceważenia i pogardy>>. Kłecki 'Wszarz' mieszkał za domem księdza Błażeja, obok pustej parceli (<<pusty plac podle sufletty>>) przeznaczonej pod zabudowę dla suflera, sługi szkolnego, nauczyciela szkoły parafialnej dla chrześcijan. Ów plac był pusty od 1521 r. i zabudowano go dopiero przed 1622 r., o czym pisał ks. Józef Dydyński w 1858 r.:

Wizyta Jana Łaskiego wspomina pod rokiem 1521 tylko już o placu na szkołę w Kłecku i powiada, że przy niej był przedtem Piotr Jano rektorem. Później pod rokiem 1622 jest znów wzmianka w summaryuszu dokumentów o szkole i należącym do niej domu. Dawniejszy dom szkolny, który, jak wiemy z akt kościelnych, aż do roku 1728 istniał, był położony na południe od kościoła farnego.

W 1561 r. w pobliżu 'Wszarza' przemieszkiwał 'Zdziczek' (<<człowiek zdziczały>>), niewykluczone, iż 'Wszarz' oraz 'Zdziczek' tam po prostu koczowali, mogąc utrzymywać się z przykościelnej jałmużny. 'Wszarz', 'Zdziczek' i 'Guzek' (dosłownie <<karzeł, pędrak>>) to jedyne przezwiska ośmieszające mieszkańców, którzy żyli w murach miejskich (zgodnie z zasięgiem granic wg aktu lokacyjnego z XIII w., pozostałe przezwiska nacechowane pejoratywnie nosili wyłącznie kłecczanie żyjący za murami miejskimi, największe skupisko: ul. Gnieźnieńska);

 

  • PRZEZWISKA NAPIĘTNOWUJĄCE FIZJONOMIĘ:

 

'Kolibaba' – kpiąco o człowieku ociężałym, z nadwagą, w staropolszczyźnie to pogardliwe określenie tłuściocha. Nazwisko po raz ostatni odnotowane na terenie I Rzeczypospolitej w 1585 r;

 

'Dropirzytek' –  w staropolszczyźnie to żartobliwe określenie trzeciego palca u dłoni, w kontekście osoby: drwienie z kogoś o niskiej posturze ciała. Niegdyś pokazując komukolwiek w złości dropirzytka, palec środkowy, dawano do zrozumienia, iż adresat gestu jest zwykłym siurkiem oraz charłakiem. Tenże kłecki 'Dropirzytek' mieszkał w pobliżu 'Cycka' i 'Bolibrzucha'; 

 

  • PRZEZWISKA LŻĄCE KOBIETY:

oprócz przezwisk 'Sceydupa' czy 'Sramm', wyobraźnia kłeckich urzędników nie ograniczała się wyłącznie do motywów kloacznych, znamy jeszcze określenia na kłecczanki rzekomo nieokrzesane, ze społecznego marginesu, jak:

 

'Barbarzynka' – <<forma żeńska barbarzyńcy, kobiety dzikiej>>;

 

'Kozana' – przezwisko utworzone od krowy

 

'Czarnoustka' – żeńskie zdrobnienie oznaczające kobietę o wydatnych, czarnych lub brudnych ustach lub przydomek sekujący i upokarzający kobietę, utworzony od pejoratywnego Czarnousa, człowieka o czarnych włosach wystających z nosa

 

'Piecikotka' – przydomek, który zapewne w pierwotnej intencji w „zabawny” sposób miał określać osobę żywiącą się ślepymi, bezbronnymi kotkami (dosłownie <<piecze kotka>>). Dotychczas naukowcom znana jest nazwa osobowa 'Pieczykot', nie wiadomo jednak, czy był żydem, chrześcijaninem czy rzeczywistym kulinarnym amatorem kotów. Wiadomo tylko, iż żyjąca w Kłecku 'Piecikotka', spokrewniona zapewne z 'Pieczykotkiem', mieszkała niedaleko 'Wszarza', a jej głównym zajęciem był handel – dzierżawiła jatkę na kłeckim rynku.

 

'KraynaSramm

przydomek utworzony od czasowników kroić i srać (wulgarnie o czynności fizjologicznej wydalania kału, oznacza także <<lekceważenie kogoś; nie liczenie się z kimś>>), w tym przypadku to dosłowne lżenie kobiety poprzez określenie człowieka, który: <<kraja gówno: gównojadek>>. Kłecczanka o przezwisku 'Krayna Sramm' mieszkała między 'Klockiem Glonem Zydem' a rodziną 'Jozefow' (przezwisko wywodzi się od hebrajskiego męskiego imienia Josef, oznacza ono <<niech przyda Jahwe>>);

 

  • PRZEZWISKA ODORNITOLOGICZNE:

w tej grupie znalazło się dwoje kłecczan, uważanych za „nocne ptaszki”:

 

'Sowina' – określenie utworzone od sowy;

 

'Lelek' – przezwisko powstałe od lelka, ptaka prowadzącego również nocny tryb życia. Jednakże „retoryczny lelek” to nie tylko upodobanie do ciemności, w polskiej kulturze ludowej lelek symbolizował obcego, niewiernego w sensie religijnym Żyda. Zjawisko to badała etnolożka, Anna Zadrożyńska-Barącz (1938-2014), późniejsza profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Według tej badaczki we wsiach kołbielskich na Mazowszu jeszcze do l. 70-tych XX w. przetrwał zwyczaj, iż po przyjechaniu od chrztu mówiono: 

„Zabraliśmy Żyda, przywieźliśmy chrześcijanina”

„Zabraliśmy leleka, przywieźliśmy człowieka”. 

Żyd, lelek – stanowiło niegdyś wspólne symboliczne miano obcości

 

Powyższe przezwiska, a przynajmniej ich występowanie w zwartym sąsiedztwie nie jest dziełem przypadku, lecz wskazuje  na obszar za murami miasta przy ulicy Gnieźnieńskiej, który w XVI w. zamieszkiwała odrębna diaspora kulturowa lub religijna, stąd zagęszczenie kpiarskich i knajackich określeń dawnych kłecczan, jak m.in.: 'Czarnotka', 'Lelek', 'Barbarzynka', 'Kozana', 'Haranowie', 'Gagadkowie', 'Glonkowie', 'Cycek', 'Czarnoustka', 'Bolibrzuchowie', 'Dropirzytekowie', 'Pikulikowie', 'Parzyzela' 'Sceydupa', 'Ianifa Woziwodka', 'Judaszewski', 'Jozefowie', 'Krayna Sramm', 'Pytkowanybrak' czy 'Klocek Glonek Zyd'. 

 

Przez wieki wyznawcy judaizmu w Polsce zachowywali swoją tożsamość, jak przekonuje Norman Davies, staropolscy Żydzi byli:

 

(…) przykładem prastarych społeczności, którym przez bardzo długi czas udawało się uniknąć nazwisk. (…) żyli w autonomicznych wspólnotach i przez długie stulecia zachowali tradycyjne nazwiska – albo utworzone od imienia ojca (na przykład żydowskie „Abraham Ben Isaak” to „Abraham, syn Izaaka”), albo będące jednostkowymi przydomkami

 

Znamy również przypadki, gdy polscy Żydzi starali się integrować ze społeczeństwem, o czym wspominał historyk kultury, Jan Ptaśnik w pracy Miasta i mieszczaństwo w dawnej Polsce:

 

Istniało kilka gmin żydowskich w Wielkopolsce, głównie w Poznaniu, Kaliszu i Kościanie, tworzyli znaczniejszą gminę w Krakowie i Sandomierzu, na wschodzie zaś we Lwowie. Do innych miast dopiero próbowali się dostać. Zżyli się już z krajem, zwykle polskie imiona i nazwiska przyjmowali, zwłaszcza, że znajdowali się w stałej opozycji (…).

 

Niewykluczone, że noszący już polskie imiona przedstawiciele kłeckich Kolibabów, Bolibrzuchów i Dropirzytków byli pierwszym lub kolejnym pokoleniem neofitów.  

 

 

Niewykluczone, że noszący już polskie imiona przedstawiciele kłeckich Kolibabów, Bolibrzuchów i Dropirzytków byli pierwszym lub kolejnym pokoleniem neofitów.  

Rozmieszczenie poddanych wg. działów przydzielonych do tenuty dziedzicznej Stanisława Czarnkowskiego na terenie królewskiego miasta Kłecka w 1561 r. wyglądało następująco:

CDN.