Artysta nie pytał o pieniądze. Uznał współpracę z muzeum za pracę z ludźmi, którzy wiedzą, po co wydarza się historia. Prawie rok temu w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie wydarzyło się coś, co nie odmieniło mojego spojrzenia na historię, lecz na jedną z gwiazd polskiej sceny – Tomasza Karolaka. Aktora, którego role teatralne ceniłem od dawna, choć za jego serialowymi wcieleniami, przyznaję, nie przepadam.
Scena uczty ottońskiej. W środku po lewej Filip Głowski – Otton III, po prawej Tomasz Karolak – Bolesław Chrobry.
Karolak zwiedzał wtedy muzeum. Ówczesny kierownik działu promocji zbagatelizował tę obecność – tak jak wcześniej bagatelizował znaczenie projektów, które nie mieściły się w jego wizji. To właśnie w tamtym czasie słyszeliśmy pomysły, by zamiast Malejonka czy Piekarczyka, którzy śpiewali pierwsze piosenki Piast SuperStars, zapraszać wykonawców w klimacie disco polo czy Michała Wiśniewskiego (jako Chrobrego). Dziś brzmi to groteskowo, ale wtedy traktowano takie propozycje poważnie. I dlatego dopiero po odejściu kierownika możliwe stało się przywrócenie Piast SuperStars do pierwotnego formatu – artystycznie mocnego, zakorzenionego w historii, a nie w doraźnej kalkulacji frekwencyjnej.
Kadr ze scen zespołu
Geneza całego projektu była piękna i czysta
Na muzealnym holu dr Michał Bogacki, Michał Pilas i Jarek Mikołajczyk rozmawiali o nowych sposobach opowiadania o Piastach. W pewnym momencie rzuciłem półżartem: „to kiedy dzwonimy do Marka Piekarczyka?”. Tak się zaczęło – choć pierwszym, który nagrywał, był Darek Malejonek. Od początku Piast SuperStars było więc pomysłem na łączenie artystycznej jakości z siłą tradycji i powagą historycznego dziedzictwa ale pokazaną przystępnie.
Z Karolakiem rozmawialiśmy najpierw o historii. Opowiadał o swoim doktoracie z dramatu Wyspiańskiego o Bolesławie Śmiałym, o pasji do książek historycznych i o tym, że – jak sam przyznaje – od ukończenia szkoły aktorskiej w 1997 roku nie przeczytał prawie żadnej beletrystyki, za to niemal wyłącznie książki historyczne. Nie dziwi mnie, że później powtórzył to w rozmowie z Aleksandrem Karwowskim dla Przemian na Szlaku Piastowskim:
– Właściwie, to ja się chyba minąłem z powołaniem – śmiał się między kolejnymi ujęciami. – Dzisiaj jestem takim aktorem, który nie chce być aktorem, ale historykiem. Oprowadzam przyjaciół po Krakowie, Rzymie, Jerozolimie i szczycę się tym, że wiem trochę więcej. Losy Polski niezwykle mnie interesują już od lat.
Z włócznią jeszcze bez korony. Tomasz Karolak jako Bolesław Chrobry
Wtedy też zapadła wstępna myśl, by to on zaśpiewał piosenkę o Chrobrym. Kolejna rozmowa już bardziej sprecyzowana zajęła nam 10 minut odbyła się po Stand Up-ie w eSTeDe. Po czasie kiedy telefonicznie już zapytałem go o honorarium, odpowiedział bez chwili wahania:
– Będziecie mnie po prostu pięknie przyjmować w muzeum. Zrobię to za darmo dla Was.
I zrobił. W sierpniu w Fala Studio nagrano piosenkę „To była długa gra”. Muzykę skomponował Jakub Grzechowiak, tekst napisałem ja – Jarek Mikołajczyk. Karolak docenił od razu kompozycję i słowa, które – choć pokazują Chrobrego jako człowieka z krwi i kości – niosą też momenty prawdziwego patriotycznego wzruszenia. Chórki dograł również „pro bono” Mikołaj Jakubowski menadżer artysty. Nagrano w studiu Kolektyw Fala w Wieża Gniezno.
Całości towarzyszyła również literacka inspiracja – „Gra w kości” Elżbiety Cherezińskiej. To książka, która nadała temu przedsięwzięciu właściwy ton: pokazała władcę nie jako spiżowy pomnik, lecz człowieka uwikłanego w politykę, emocje, długą i ryzykowną rozgrywkę. Sporo wpływu na tekst miało też słuchowisko „Spowiedź Bolesława” z naszego muzealnego podcastu.
Karolak przyjechał przygotowany, skupiony i profesjonalny, a zarazem – zaskakująco spokojny i przystępny. Na planie w Biskupinie chętnie podchodził do fanów, żartował, rozmawiał, rozładowywał napięcie. Gdy denerwowałem się, że Filip Głowski, grający Ottona, spóźnia się na zdjęcia, zresztą nie ze swojej winy, Tomasz Karolak uspokoił mnie słowami:
– Jarku, czym ty się martwisz? Tak piękne okoliczności, popatrz – ja już nagrałem piosenkę, reszta to przyjemność. Otton przybędzie.
Za stronę merytoryczną projektu odpowiadał dr Michał Bogacki dyrektor MPPP, wraz z cenionym konsultantem historycznym Sławomirem Utą. Kostiumy przygotowała Małgorzata Krasna-Korycińska, znana z planów filmów historycznych.
A przyjęcie artysty było nie tylko w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, ale i w Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej, gdzie Bartosz Przybyła, dyrektor instytucji, powitał go równie serdecznie i z niespodziankami. Ja sam oprowadziłem Karolaka po mieście i Katedrze – co było jego własnym warunkiem. Chciał Gniezno poznać osobiście. Gościny na planie udzieliło nam Muzeum Archeologiczne w Biskupinie.
Wiele wspaniałych planów snuli przy obiedzie w Restauracji Słowianin (gościł nas Słowianin) snuli Tomasz Karolak oraz dr Bogacki.
Nie brakowało sceptycyzmu
Na posiedzeniach Komisji Promocji Kultury i Turystyki Rady Miasta, której przewodniczę, słyszałem pełne niedowierzania pytania z różnych stron urzędniczo-kulturalnych, raczej powątpiewania dotyczyły tego czy dojdzie do tej współpracy. Dziś odpowiedź brzmi jednoznacznie: to była decyzja właściwa.
Gdyby dodać ekipę z muzeum i rekonstruktorów, to mamy ekipę na planie
Dlaczego ten projekt ma znaczenie:
Klip i piosenka „To była długa gra” powstały nie z inicjatywy miasta, lecz z inicjatywy Muzeum Początków Państwa Polskiegow Gnieźnie, przy wsparciu Urzędu Marszałkowskiego.
Produkcja została powierzona zespołowi dbającemu o jakość artystyczną i rzetelność historyczną, a nie o doraźny efekt promocyjny. Dotyczy to nie tylko strony muzealnej ale też kompozycji i ekipy filmowej: MovieLab.
Tomasz Karolak zrobił to dla historii, dla Gniezna i dla muzeum, a nie dla pieniędzy, których po prostu nie wziął.
Premiera piosenki i klipu zbiega się z rocznicą koronacji Bolesława Chrobrego, ale projekt ma charakter ponadrocznicowy – to część szerszej strategii opowiadania o Piastach. Klipu spodziewamy się we Wrześniu.
Inspiracją literacką, która unosiła się nad projektem, była „Gra w kości” Elżbiety Cherezińskiej i słuchowisko „Spowiedź Chrobrego” z podcastu MPPP.
I właśnie w tym widzę największy sens – w prostocie i uczciwości. Karolak nie musiał tego robić, a zrobił. Muzeum nie musiało ryzykować, a zaryzykowało. Walor edukacyjny i lokalny też wydaje się ważny dla Muzeum. współtwórcami są młodzi ludzie z Gniezna. A my wszyscy dostaliśmy dowód, że historia nie potrzebuje blichtru i cekinów disco polo, lecz ludzi, którzy rozumieją, że ona sama – opowiedziana mądrze i uczciwie – jest wystarczająco wielka nawet jeśli bywa dramatyczna.
Wszystko wskazuje na to, że zarówno Karolak jak klip gościć będą na Offeliadzie.