Variete: między chłodem a światłem. Koncert w eSTeDe
Są koncerty, które się ogląda i tak po prostu słucha. Się na nich jest i już. I są takie, które rozgrywają się gdzieś pomiędzy — między dźwiękiem a jego brakiem, między tym, co już było, a tym, co jeszcze nie zdążyło wybrzmieć. W tym wszystkim brak dźwięku też nie jest przypadkowy. W CK eSTeDe Variete nie odegrało koncertu. Raczej ustawiło przestrzeń dźwięku, słowa i światła.
Od początku stało się jasne, to nie będzie wieczór odhaczania tytułów. „Sycylia” pojawiła się wcześnie, jak światło, które nie razi, tylko powoli przyzwyczaja oczy, filtrowane wilgocią. „Chleb, wino i przestrzeń”...