Nowy tomik Dawida Junga

#SPAM

 |  Jarek Mikołajczyk  |  ,

#SPAM to tytuł tomiku wierszy Dawida Junga. Wydano go w serii Biblioteka Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Wiersze płyną zapewne z ogromnej potrzeby pamięci, o poprzednikach. Jung jako piewca literatury, czy też sztuki dał się nam poznać już nie raz. Mógłby o tych, których podziwia, lub z którymi się przyjaźnił, zanim odeszli, (jedno nie wyklucza drugiego) pisać sporo.

Jung nie narzeka, na to, że odbiorcy mechanicznie poetów wrzucają do spamu. Skupia się na bohaterach. Jest ich 35. Forma graficzna sugeruje czytanie tych wierszy na urządzeniu mobilnym, messenger odpalony na smartfonie. 

Starość naszych matek, gdy synowie skurwią się, albo udławią własną śliną i jedyne co napiszą, będzie jak nieprzetłumaczalny wiersz”Ta bliskość Junga i Neubauera, też nieprzetłumaczalna, jak polski na niemiecki i na odwrót, choć przecież – odkąd pamięć zawsze sąsiedzi.

Poeta Jung pisze #SPAM, wie co to slam, choć nie staje w nim w szranki. Język tu bliższy Herberta niż #RudkaZydel i #Szegetz kiedykolwiek. 

Klucz wedle, którego dobiera tych, którym poświęca dedykuje strofy jest nader osobisty.  Pieśń o zapachu po nas co bezwonnym alergenem – tu spam dotyka Mikołaja Sępa Szarzyńskiego.

Georg Heym nawet u Junga po śmierci ma pecha. Przypadła mu strona 13 i prawie 10 wersów. Fotografia, o której napisał Dawid już bardziej przychylna Georgowi tym udawaniem mędrców. Oszczędność i niedługa forma! To Jungowi się sprawdza. Takim go lubimy. Tnie w trzecim spamie, krótko na temat. Innego przyjęcia nie będzie.Prawie, jak to zdanie Miłosza: Pijak zasypia na brzegu trawnika.  Można też rzec za poetą Innego końca świata nie będzie. Kto oprócz Junga jeszcze pamięta dwóch młodych łyżwiarzy – ekspresjonistów, którzy nigdy nie odpięli łyżew nad Hawelą. Co pięknie przed Dawidem opisał jedynie Herbert. Jung, pozostawia niewypowiedzianym, że w jego ukochanym Gnieźnie; Georg Heym, który poległ ratując przyjaciela złączony z nim na wieki mroźną kąpielą – tu w mieście niepamięci i św. Wojciecha odebrał pisarz Heym wykształcenie gimnazjalne.

W czwartym wierszu Comitia honorum? Jakub Baka kolejny niezapomniany przez Junga. Zaprasza autor #SPAMu śpiewając do berkaJEZUS, MARJA! Ach zawrót głowy! W złym dobra szukać, zamęt gotowy, Gorycz do smaku! – to z Baki, nie z Junga. Z Jakubem Wujkiem, budzi uśmiech tekst gnieźnieńskiego poety z Biblioteki Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. To ulotny, świeży wiersz.  No, bo to dobra rada by strzec się fałszywych poetów. Z Janickim i Krzyckim, Dawid Jung przyjaźni się od dawna, choć trudno powiedzieć, że od wieków. O  nich czasem ktoś pamięta, konkurs jest, za sprawą Dawida Junga, albo był jeszcze przed czasami zarazy, i wspomnienie na ławeczce literatów nad gnieźnieńską Weneją*. O rzeczko potu, trzeba mi potu, by potem pachnieć to z wiersza o Krzyckim, prawie jak z poezji slamowej, albo narracji slamerskiej. 

Z profesorem Mordecaiem Dawid Jung zdążył rozmawiać jeszcze. Przyjaźń to tajemnicza i niebywała, jak każda, która jest prawdziwa. Jest jak w każdym śnie, gdy budowaliśmy szałasy [kołyski, łóżka. Ciekawe jakie słowo ocaleje z tego upadku pisanego światu? Ten tekst lubię bardzo Dawidzie. 

Mikołaj Kotwicz? Jak daleko potrafi sięgać Jung po wielkopolskich poetów? Trudno powiedzieć. Kotwicz to ten, który pisał epitafium Oleśnickiego by zamienić go, na innego biskupa sponsora, który zdradził Gniezno jak Judasz dla srebrników Uriela biskupa. Jung o tym milczy, bo to niczego nie wnosi. A jednak Miasteczka tego kraju jak popielnik, zwęgleni mieszkańcy i biżuteria z tombaku. Jest wreszcie to poczucie humoru, które lubimy, a którym Jung częstuje nie rozrzutnie. Cenzora, biskupa co układał się po insurekcji – też wrzucił Dawid Jung do tego zestawu. Czy słusznie? Jak powiedzieliśmy klucz to osobisty, zatem delete – pytanie. Pytałem króla. I milczał, [głaszcząc koronę. Krótki to wiersz i dość lekki. 

Marcin z Kłecka, mógłby też być Marcinem Padewskim. Pierwszy naznaczony z małej miejscowości, co szkolił się w wielkim mieście. Są i tu wersy wykute erudycją ognia i wody twardej treści czytaj Herberta i pięknosłowiu Miłosza. żywot dany w zastaw, westchnął kat przy robocie. To zdanie – Sztaudynger u Junga – lajkuję, a nawet mógłbym sherować.

W następnym wierszu człowiek, którego umysłu dotykaliśmy niedawno. Sławek Kuczkowski. Jung już w zachowaniu ciepłej formy imienia podkreśla, Co podkreśla nie jest tu tak ważne, jak ten rower, (Jubilat lub Wigry, szczegół) – szkoda.  Jest też i pies, o którym mistyk i uczeń umiłowany Jana od Krzyża zdrobniale pisał mój piesku. To jest wiersz mistrzowski. Wysyłamy go w miasto i galaktykę. Ta czuła pieśń o: zamykaniu, gliniankach, śliniankach…Niech już nikt nie przejdzie obojętnie: subito santo, veramente santo! (to od Mikołajczyka, nie od Junga.

I jeszcze ten, którego Administracja Cmentarza pozbawiła nawet grobu w uznaniu zasług dla: psychiatrii, Boznańskiej, motyli i poezji. Kazimierz Filip Wize, geniusz: zapomniany i zamknięty – nigdzie – p = (kscp). Wiersz sprowadzony do tweta, który mógłby napisać Ezra Pound, gdyby żył w epoce smartfonów.

Litania “#SPAMu, dłuższa niż loretanka u Franciszkan w Gnieźnie. Otto Maximilian Wilibald Roeder. Po nim przescrollował mi się Rafał Wojaczek: Nikt cię już [nie chce, nawet twojej śmierciRozdzielczość chleba – tym razem spam o Tomaszu Pułce, jak oścień. Dobrze napisane przy lub za Tadeuszem Strimerem: Każdy wiersz zaangażowany politycznie musi być kurwą, nie inaczej, no bo jak panie. Białoszewski, zawsze był blisko objętości i mocy tweta, nawet w kanałach i pamiętniku. Jung to podkreślił jednym wersem. Trafionym.

Magda M. kim jest, nie wyjaśnił poeta w wylogowaniu. Pierzchanie ciepła, nie da się ukryć ono nie pierzcha, może paruje. Dobry ten wiersz Magdy, której nie przedstawił nam autor. Tu jednak tych kilka wersów dotyka prawdy o męskim spamie w poezji, o nadreprezentacji mężczyzn i zupełnym braku reprezentacji kobiet, w almanachach, antologiach, na podium konkursów. Magdo M. kimkolwiek jesteś stajesz się symbolem, bo kobieta nie miewa nazwiska, a u mężczyzny jest ono z natury rzeczy.

Nie pierwszy raz Jung zabiera głos w sprawie Leśmiana. On go lubi, choć niekoniecznie lajkuje. Leśmiana nigdy nie było na fejsie. Ile tu jednak Leśmiana i ile siebie Jungu Dawidzie, które miasteczko żegnasz, bo jest miastem plagiatu? Już nie dociekam. 

Igrc, czy igrzec? Zawsze się zastanawiamy. Jung jednak to wie. Na pewno Jurek. Ten pierwszy grajek uliczny zanotowany w Polsce  śpiewa w tomiku #SPAM pięść jarmarcznego “nadmiaru męstwa”. To pachnie Oskarem Kolberbiem.

Zapowiedź prawdziwego osamotnienia. Tu następuje Tomasz (Maria) Wincenty Rzepa. Ile tu niespełnionego ojcostwa? Tyle ile tylko mógł pomieścić osamotniony poeta z rudery przy Sienkiewicza w Gnieźnie. Tomasz Rzepa, jak mówiliśmy, literat jak sam mówił o sobie. Ta litania #SPAM zdaje się nie kończyć, Jung jedna, nie mógł przewidzieć, że jakiś zoil napisze o każdym.

Piotr Gamart, chciałoby się zapytać za młodymi ludźmi, oni mają wyczucie i nieokiełznaną szczerość Kto zacz? Co oprócz ornatów, prepozytury, Bony i prymasury jest źródłem tego do przypomnienia? Jung nigdy nie pisze bez przyczyny i celu. Chciałbym cię przyjacielu – Dawidzie na ubitą ziemię za te łamigłówki wyzwać. Komu potrzeba Piotra co ogniem słowa gromił reformację? A jednak piosenka, którą nim śpiewasz, ta o zielonym ogniu, za odpowiedź wystarczy. 

Rabin Aszkenazyjski co budował bożnicę, na macy przyleciał w jednej minucie podczas Paschy zbudował tę synagogę, której już dawno w miasteczku nie było. Pisze ciepło o Nim autor spamu, nie tylko dlatego, że pisze: widziałem ludzi w ogniu (kartofle w mundurkach). Czy to jest Kadisz to co autor śpiewa na końcu? Nie wiemy i wiedzieć chyba nam nie dane. Nie umie kochać, kto samotność innym odbiera nie poznawszy własnej. Zdanie oczywiste a jednak perełka.

#SPAM Commingus.  Pisany inaczej, oszczędniej, graficznie to więcej zabawy i rytm łamany jak w mądrym rapie, dla formy, treści i skillu.

Opera u Dawida Junga poety – śpiewaka być musi. Jest więc Werner Alberti. “Nartnik bizończyk czyjś skwir”. Fakt ten tekst aż kwili. Język tu i tempo, to brzmienie niskie jednak. Tenor, nie bas, czy śpiewa tu w kontratenorze? Ten wiersz uświadamia nam czytelnikom biednym i prostym – Jung mógłby wrzucić linki do biogramów, zwłaszcza tych, które pamięta jako ostatni i chyba jedyny. 

Autor,wydawany wielokrotnie w kraju i za granicą, ale i w rodzimym Gnieźnie teraz w krakowskiej serii, chce się, wyrywa się spytać: Co pan panie Jung z tym magister Vincentius Cadlubkonis? A jednak nie ma w wierszu wyniosłości historii.

Za to Heinrich Heine nareszcie nikogo nie dziwi. Wiadomo Niemiec i Żyd znaczy poeta wart. Rzecz jasna kochamy Über Polen. O tym jednak nic nie ma w wierszu. 3 nimfy strojne w pył i balansuje Jung między szczerym zachwytem nad stara poezją klasyczną i kpi z niej dobrotliwie z czułością serca. 

Kolejny prymas! (Choć był nim któtko). Chciałoby się przekląć do kroćset. Woronicza znamy jedynie z tego, że kiedyś grało tam dobre radio. Wiersz jednak nader “udany” z Janem Pawłem Woroniczem powiązał nam Dawid Jung:

Jeśliś urodzony dla wierszy

marne życie twoje

Jeśliś dla marności

przeciw niej musisz

wiersze pisać wierszy słuchać 

Gembickiego od protestantyzmu “scrollujemy”, choć nie jest tajemnicą, że Jung zna temat. A połączenie w tym tekście: ujadania psów, koszonych trawników, lanego betonu uwypukla zapomnienie, którego zapomnieć to grzech. Daniel Mikołajewski. Obrona Częstochowy w koszulce Rakowa. Jednak Jung do Dębnicy i dalej jak przy Gembickim teologia reformowana. Piosenka, a raczej piosnka, bo wszystko kursywą brzmi jednak z wielkopolska znajomo: 

głosy trzosy glorie pod niebiosy, 

chodzimy hosannę łkać nicość ustami rwać

Już prawie słychać monodię i niedokońca ludowe to requiem się rodzi. 

#SPAM nie jest de facto spamem, Stachurą nie straszy. Ciężko nam choć lekko śmierć życie odbiera lekko choć ciężko odchodzić bo dokąd wiedzieć lżej na rozdrożu gdy ciężej być już nie może. Całe to życiopisanie, życiopaplanie u Andrzeja Babińskiego lepsze od Steda. Wpisał się autor tomiku i w tę poetykę. 

Hieronim Hincza i jest ciężar: słowa, mięsa obcego, gorycz też jest i zgnilizna bez wdzięku. Jung ponownie nie szydzi, zapewne nie ze słowa czy Hieronima. Jeśli już , to z czytelnika trochę.

Przedostatni wiersz  #SPAMu. To było do przewidzenia Jung, który częściej ostatnio pisuje Herbertem, pisze Miłosza. I tu słowo jest adekwatne jak fraza mistrza relatywizmu i piękna, którym był: W Rzymie na Campo di Fiori Kosze oliwek i cytryn,Bruk opryskany winem I odłamkami kwiatów. Różowe owoce morza Sypią na stoły przekupnie, Naręcza ciemnych winogron Padają na puch brzoskwini. A jednak dwa ciepłe piersiątka, waluta kurew i poetów bawi, rozczula i współweseli się z prawdą. Ten ostatni bohater tomu #SPAM, to Karol Wojtyła. Ostatnia pieśń trochę jak  grechutowy Korowód zbudowana z poważnych pytań. Tu jednak jest bardziej odniesienie do Wojtyły poety.

Czyta się ten tomik, bardzo dobrze, choć nie błyskawicznie. Dawid Jung mierzy się nie tylko z poezją i nie tylko z klasyczną. Obronną ręką wychodzi z testu warsztatu poetyk różnych. Wybór bohaterów #SPAM-u kompletnie nieoczywisty, a jednak spójny. Poezja tu jest pomiędzy: już wczoraj, a jeszcze nie jutro. Zabawa konwencji nowe ściera się ze starym. Zabawa konwencji – nowe ściera się ze starym – lekkość pisania, czytelne brzmienie wierszy. Tomik, o którym konkursy nie będą milczeć.

Jarek Mixer Mikołajczyk

Jarek Mikołajczyk
Jarek Mikołajczyk

© All rights reserved. Powered by Liber Media.

Do góry