Słuchowiska w Muzeum Początków Państwa Polskiego. Kolejny sposób opowiadania historii
Ostatnie w tym roku spotkanie Interaktywnego Muzeum Gniezna zamieniło salę „Piastów malowane dzieje” w przestrzeń żywej pamięci. 27 października o 17.00 słuchacze zasiedli na kanapach i pufach, by wejść w świat trzech słuchowisk: „Zabójcza proteza” Igora Frendera, „Lockator” Dagmary Kacperowskiej i „Spowiedź Bolesława” Jarosława Mikołajczyka. Wieczór nie udawał rekonstrukcji — wracał do podstaw: uważności i słuchania bez pośpiechu. Tu też łączyły się małe ludzkie historie bohaterów słuchowisk z wielka historią.

Słucho-wizje — powróćmy do brzmiącej mowy
Ogólnopolski projekt Słucho-wizje wprowadził do muzeum atmosferę nowoczesnej literatury mówionej. Format nie idzie za modą, tylko za potrzebą — w świecie przeładowanym bodźcami przestawia nas na jeden kanał odbioru: słuch.
Pilotażowe spotkania Słucho-wizji już wcześniej potwierdziły, że po dopracowaniu formuła działa. Po wstępnych obawach przed słuchaniem ponad 2 godziny większość odbiorców poddaje się mówionym słowom. Resetuje się. W planach jest rozbudowa Słucho-wizji o aspekty terapeutyczne i współpracę z psychologami z Fundacji Manufaktura Dobrostanu, podkreślając rolę wyciszenia i furtki chwilowego wyjścia z wszechobecnego FOMO.
Nie była to hermetyczna impreza dla koneserów. Na sali kilkadziesiąt osób, przyszli gnieźnianie, ale też osoby z innych miast, ciekawi, jak zabrzmi literatura w zestawieniu z monumentalnymi obrazami Gersona, Pruszkowskiego i Gardzielewskiego.

Trzy opowieści, trzy ciężary i gatunki
„Zabójcza proteza” otwierała spotkanie szybkim, precyzyjnym ciosem. Historia na granicy kryminału i absurdu wprowadzała w rytm i napięcie wieczoru. Mimo, że Igor Frender pisał tekst fabularny, nie zabrakło inspiracji autentyczną parą bliźniaków. No i jak podkreślał autor dochodzenia w sprawie UFO także w Milicji miały miejsce.

„Lockator” to dramat wojenny, nagradzany za formę. Dramaturżka Dagmara Kacperowska swój tekst oparła mocno na autentycznej historii bliskiego jej byłego uczestnika misji wojennych. W roli Pana Ka wystąpił Robert Gonera, który tego wieczoru był gościem specjalnym. Po odsłuchu aktor wraz z Kacperowską rozmawiał z Irminą Kosmalą, prowadzącą krótkie, dynamiczne rozmowy z autorami słuchowisk i aktorem pomiędzy kolejnymi słuchowiskami. Rozmowy pozwalały publiczności złapać kontekst, zanim zanurzyła się w kolejne opowieści. Gonera mówił:
— Tutaj nie wystarczy czytać. Trzeba zbudować człowieka od podstaw. Dać mu ton, oddech, to, co w nim pęka. „Lockator” to historia żołnierza, który nie poradził sobie z ciężarem wspomnień. Dla mnie to było prawdziwe wyzwanie. Tekst Dagmary pozwolił jednak znaleźć środki ekspresji.

Igoir Frender, Dagmara Kacperowska, Robert Gonera
Wieczór domknęła „Spowiedź Bolesława” — opowieść lokalna, klarowna, bez patosu choć osadzona w wielkiej historii. To powrót do historii, którą najpierw się opowiada, a dopiero potem zapisuje. – To niesamowite jak udało się Tobie Jarku zbudować postać króla będącego jednocześnie antagonistą i protagonistą wewnętrznym – mówiła Irmina Kosmala, pytając o źródła budowania postaci historycznej.
Muzeum, które słucha
Jarek Mikołajczyk, gospodarz wydarzenia i autor „Spowiedzi Bolesława”, podkreślił znaczenie historii mówionej:
— Wracamy do źródeł muzealnictwa a raczej narracji historycznej. Narracja bierze się nie z plansz czy rekonstrukcji, ale z pamięci i historii opowiadanej. Pierre Nora pisał o miejscach pamięci, i o jej środkach — dla mnie takim środkiem jest także głos. Wczesneśredniowiecze nie zostawiło wielu dokumentów. Jeśli chcemy mówić o początkach państwa, czasem trzeba oprzeć się na empatii jako nośniku osobowości bohatera – Zwrócił uwagę, że do tej pory bazowaliśmy głównie na Thietmarze z Merseburga — psychofanie Chrobrego — a niedawno wydany po raz pierwszy w Polsce „Żywot Henryka II” Adalbolda z Utrechtu (wydany przez nasze Muzeum) daje inną perspektywę. Historia nie powinna być monologiem jednego kronikarza; muzeum powinno otwierać ją na różne głosy, także współczesne, utkane z pamięci i emocji ludzi.

Poczęstunek i przerwy
W przerwach między słuchowiskami uczestnicy mogli skosztować drobnego poczęstunku od Restauracji Słowianin — w tym staropolskiego żurku, który dodawał spotkaniu ciepła i kameralności. Były to momenty rozmów, wymiany wrażeń i obserwacji, bez pośpiechu i bez nadęcia. Na sali rzecz jasna nie zabrakło dyrekcji MPPP i pracowników.

Wieczór, który zostaje
Słucho-wizje w muzeum nie były kolejną „atrakcją kulturalną”. To przypomnienie, że czasem wystarczy zamknąć oczy, żeby zobaczyć więcej. Skupienie zamiast scrollowania. Głos zamiast obrazu. Uważność zamiast hałasu. Kanapy i puffy dały możliwość zawieszenia, poddania się a nawet przyśnięcia, ale to było w zamierzonych możliwych efektach. Jeśli nawet część uczestników miała inne wyobrażenia przychodząc na ten wieczór.
Na muzealnym Spotify można posłuchać już także Spowiedzi Intymnej Mieszka II – Przemądrego króla.
Basia Kęsowska
zdj. Kacper Łukacik, Dawid Jung, Jarek Mikołajczyk