Rodzinna Niedziela w MPPP: Jak wyglądał teatr w średniowieczu?
Z Jarkiem Mikołajczykiem – jednym z ostatnich czynnych instruktorów teatru lalek w Gnieźnie – magia wydarzyła się na naszych oczach. Łącząc szaleństwo i dziecięcą zabawę z historią i teatrem impro.
Mała niedziela, mały jarmarczny teatr, wielkie uśmiechy i emocje… Jak Muzeum ożywiło średniowiecze – Rodzinna Niedziela, która zamieniła codzienność w magię, Przewrócony stół w parawan, ryż w deszcz.

Są w Gnieźnie dni, kiedy muzealne korytarze nabierają rumieńców. Kiedy piętnaścioro dzieci z rodzicami potrafi wypełnić Muzeum Początków Państwa Polskiego energią, której nie powstydziłby się żaden festiwal. Rodzinna Niedziela, przygotowana przez Dział Edukacji i Popularyzacji, była jednym z tych dni, w których skala edukacyjna przerodziła się w plac jarmarku średniowicznego.
Na początku uczestnicy wyruszyli na wyprawę po muzealnych zbiorach w poszukiwaniu śladów średniowiecznego teatru. Odkryli, że teatralność kryje się w ceremonii koronacji, w tajemniczej masce żercy i w kaflu z błaznem – a raczej igrcem, mistrzem dawnych scen ulicznych. Każdy eksponat odsłaniał inny kawałek świata, w którym historia i teatr przeplatały się jakby tworzyły spójny front.

Potem przyszedł czas na prawdziwą magię – tę, którą MPPP potrafi wywołać jak mało kto.
W sali edukacyjnej czekał Jarek Mikołajczyk – lalkarz, edukator i jeden z ostatnich aktywnych instruktorów teatru lalek w regionie. Razem z Kacprem Grześkowiakiem, także edukatorem MPPP, oraz Tosią Kasprzyk z II LO – najbardziej oddaną i niezastąpioną wolontariuszką Rodzinnych Niedziel – stworzyli trio, które mogłoby rozkręcić każdy teatralny warsztat.

Wyobraźnia eksplodowała. Kij stawał się koniem, kopaczka – rumakiem wyprawy, a miotła – tajemniczą wiedźmą. Dzieci z zapałem wyruszyły na wyprawę na krzesłach-koniach, by towarzyszyć dzielnej Świętosławie w drodze do króla Bolesława. Ryżowy deszcz spadł na nich jak żywcem wyjęty ze scenicznej burzy.
A potem nastąpiła teatralna kulminacja:
prezentacja profesjonalnych lalek Koronacyjnego Teatru Jarmarcznego MPPP, wykonanych przez Cezarego Sielickiego. Wśród nich pojawiły się:
- potężny smok,
- król Bolesław,
- wójt,
- oraz Świętosława – pięknie wykonana lalka, z którą dzieci właśnie odbyły swoją konną przygodę.
Nie zabrakło też dwóch lalek wykonanych przez samego Jarka Mikołajczyka – dzieci ożywiały je z przejęciem godnym prawdziwych aktorów, choć trzeba przyznać, ze wygłupy Pana Jarka bardziej im przypadły do gustu, a Kacper Greśkowiak jako biskup tez się wpasował. – No bo pan Jarek jest jak dziecko tylko dorosły, dlatego było fajnie i głośno – poweidziała nam 7 letnia uczestniczka.

A kiedy emocje opadły, uczestnicy zamienili cztery prześcieradła w barwne parawany. Farby wypełniały płótna gęsto, dzieci malowały z zapałem, jakby tworzyły scenografię do największej premiery sezonu.

Finał?
Oczywiście: sesja zdjęciowa przy Tronie Bolesława. Tego dnia tron wyglądał jakby naprawdę miał zaraz posłuchać kolejnej legendy. W Muzeum znów wydarzyła się rzecz niezwykła, choć tak bardzo prosta i nie wydumana: małe wydarzenie pozostawiło przeżycia. Historia, zabawa, wyobraźnia i teatr – wszystko zmieściło się w jednej niedzieli.
Basia Kęsowska
zdj. Estera Burzańska