Artysta Totalny i Absolutny

Ralph spektakl muzyczny Kora. W Gnieźnie

 |  admin  | 

Ralph Kamiński wystąpił w Gnieźnie. To był koncert standardowy dla tego artysty, a jednocześnie inny i wyjątkowy w polskiej przestrzeni muzycznej. Kamiński traktuje swoje koncerty jak spektakle, tak je nazywa. Od początku do końca charakteryzuje je wyreżyserowany przebieg. Ułożone są nie tylko: kolejność utworów, budująca określoną dramaturgię wydarzenia, światła dalekie są od przypadku, nawet biała „żonobijka” Ralpha była kostiumem. Układ utworów z płyty Kora, nie miał znamion zwyczajnej koncertowej tracklisty.

Początek wydarzenia niezwykle wymowny. Wycie syren alarmowych. Tu nie musiały i nie padły żadne słowa o wojnie. Skojarzenie było mimowolne.

Od pierwszego utworu stało się jasnym w auli Pomnika, że nie mamy do czynienia z koncertem coverowym. Kamiński wykonał z zespołem utwory, jak wskazał sam tytuł programu, Kory Jackowskiej. To jednak były oryginalne jego wariacje na temat, bardziej przetworzone przez własną wrażliwość artystyczną niż można sobie wyobrazić.

Trudno też mówić o jakimś tanim hołdzie wobec niewątpliwie jednej z największych polskich artystek rockowych w historii. Ralph stwarza na scenie: siebie, Kore i wydarzenie. Ascetyczny kostium – czarne dzwony i ten podkoszulek żonobijcy nie ma nic wspólnego z image recydywisty, czy radzieckiego marynarza z którymi często kojarzy się koszulka „na naramkach”. Bliżej mu tu do niektórych kreacji Lizy Minneli.

Emocjonalnie nie dostajemy jedynie ascezy. Następujące po sobie piosenki bywają kontrastowe. Niezwykle spokojny statyczny, siedziany utwór Ta noc do innych jest niepodobna, zagrał artysta po zabawnym wręcz Biegnij razem ze mną. Takich zestawień można by znaleźć więcej. Praktycznie każdy utwór to mikrospektakl, w którym Ralph Kamiński od początku do końca kreuje rzeczywistość. Całość złożyła się na przeżycia do innych nie podobne. Rzecz jasna Jestem kobietą – a zwłaszcza Kamiński w tym utworze – magnetyzuje. Choć scenograficznie widz zapamiętuje przede wszystkim Zabawę w chowanego i figurę Maryji w której „chowa się” Kamiński.

Potrójny bis, owacje na stojąco – Tak było w Gnieźnie. I choć Kamiński podkreślał, że dawno tak pięknie nie był przyjęty przez publiczność, tak się dzieje zazwyczaj.

OlaOlka

zdj. Marzena Szczerkowska

admin
admin

© All rights reserved. Powered by Liber Media.

Do góry