Wystawa w MPPP

Piast Surwiwal. Muzeum? – A może poszli do lasu…

 |  Basia Kęsowska  | 

Otwarta dziś przez Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie wystawa Piast Surwiwal pokazuje nie tyle sam las i jego formy od czasów średniowiecznych, co wszelkie naczynia z nim powiązane. Znajdujemy tam więc różne zabytki wykonane z drewna przed blisko 1000 lat. Fujarkę, naczynia czy mątewkę, mamy także narzędzia do obróbki drewna, ale i także szczątki dawnych zwierząt, w tym niezwykle okazałe poroże Tura. Kilkanaście gablot, w których pokazano różnej klasy zabytki tworzy ilustrację do narracji, które zwyczajem Muzeum w Gnieźnie wydrukowano na przejrzystych, ciekawie opracowanych planszach graficznych. Opisy zagadnień znajdujemy także pod nogami naklejone na podłodze. Poza niezwykle precyzyjnie ujętą częścią historyczno-przyrodniczą – na podkreślenie zasługuje dostępność wystawy.

Podstawowym wyróżnikiem jest fakt, że Muzeum w tym przypadku pozostawiło otwarte ciągi komunikacyjne, nie wieszając, jak to się wcześniej działo plansz w miejscach przejść i przejazdów wózków obok gablot.

Piękna modernistyczna przestrzeń sali wystawowej nie została przeładowana tym razem, co mimo pewnej schematyczności wystawy pozostawia odbiorcy wiele swobody i uwalnia od wrażeń klaustrofobicznych. Widać w tym myśl nie tylko o niedowidzących (kontrastowe napisy na podłodze) czy o osobach na wózkach, ale też o osobach ze spektrum autyzmu, (brak natłoku, oraz w miarę możliwości stonowane odgłosy audio). W tej kwestii warto by jeszcze zadbać o dostępność słuchawek wygłuszających. Ciekawie rozwiązano także stół ze ścieżką sensoryczną, umożliwiający dotykanie nie tylko liści, czy kwiatostanów roślin, oraz poroża. Pewna otwartość stołu na odpowiedniej wysokości, umożliwi poznawanie przez dotyk, zarówno dzieciom od około lat 3, jak osobom wózkowym czy niewidomym i niedowidzącym, jednocześnie ta otwartość pozwoli uniknąć sytuacji stresowych nawet osobom dotkniętym doratofobią. Nawet osoby z anatidefobią co rzadkie przy wystawach powiązanych z lasem i łowiectwem nie muszą mieć obaw.

Wbrew tematowi wystawa nie epatuje tym co martwe w lesie. Nie da się mówiąc o lesie uniknąć pokazania skór czy poroża, martwych drzew, czy grzybów. Kuratorzy wystawy zadbali jednak my nie zamienić ekspozycji w częste na podobnych wystawach epatowanie trofeami. Historia, przedstawiona przede wszystkim przez kierownik Działu Obsługi Wystaw i Edukacji, historyk sztuki – Magdalenę Robaszkiewicz, Michała Ostrowskiego – dziennikarza, rekonstruktora i leśnika, oraz Macieja i Natalię Jędrzejczaków – przyrodników z Kasztelani Ostrowskiej, to opowieść raczej o zależności człowieka i lasu – pewnej symbiozie niż rabunku.

Choć pojawia się motyw lasów puszczańskich i gospodarczych, a korzystanie przez człowieka z dóbr lasów jest wpisane we wspólną historię “leśnych istnień” i człowieka. Rzecz jasna twórcy wystawy z ramienia Muzeum czyli Magda Robaszkiewicz i archeolog dr Tomasz Janiak uczynili elementem nadrzędnym swoistym metrum opowieści historię i źródła archeologiczne. Niewątpliwie jednak zarówno laboratorium przyrodnicze Kasztelanii jak i narracja niemal dziennikarsko-odkrywcza Michała Ostrowskiego z jednej strony, pozwoliły zachować pewien balans, pomiędzy potrzebnym dziś w dobie kryzysu klimatycznego uwrażliwianiem, a zdroworozsądkowym podejściem do lasu przy nadrzędności muzealniczego traktowania tematu. 

To niezwykle cenna wystawa, bardzo wpisana w cele muzealnictwa w ogóle, daleka od prowokacji. Zapewne to nie tylko gotowy warsztat do lekcji historii ale też przyrody. Solidna wystawa. Dobrze dostosowano proporcje wiedzy i informacji do ilości zabytków i działań senso-motorycznych. Wsparcie przewodnikiem mobilnym jest tu nie bez znaczenia.

Magda Robaszkiewicz przyzwyczaiła nas do większej swobody i rozmachu, bywalcy Muzeum podkreślają, zarówno merytorykę, jak kunszt aranżacyjny legendarnej już wystawy “o zabawkach”, podobnie “Kultura Muzyczna w początkach państwa polskiego”. 

Dziś otwarto świetną wystawę, o ogromnych walorach edukacyjnych, choć przydałoby się być może jeszcze bardziej złamać panujący tu od kilku wystaw schemat zwrotka – refren – plansza – gablota. Niewątpliwie prosta i czytelna ekspozycja bez nagminnego ostatnio nadużywania multimediów z tradycyjną interaktywnością stołu sensorycznego pokazuje gnieźnieńskie Muzeum z dobrej strony. Obok Wielkiej Lechii zapewne najciekawsza prezentacja MPPP od dłuższego czasu. Walorem dodanym otwarcia było oprowadzanie kuratorskie przez Michała Ostrowskiego, który mógłby spokojnie zastępować Michała Sumińskiego z legendarnego programu telewizyjnego „Zwierzyniec”.     

Basia Kęsowska

zdj. Popcentrala

Basia Kęsowska
Basia Kęsowska

© All rights reserved. Powered by Liber Media.

Do góry