Skip to main content

DKF Offeliada

Nowa Fala albo filmowa rewolucja

 |  Kamila Kasprzak-Bartkowiak  | 

Czy można zrobić film bez scenariusza i kwestii dla aktorów? Czy krytyk filmowy może być dobrym reżyserem? Albo ile trzeba złamać reguł żeby film był awangardowy i w taki sposób zapisał się w historii kina?

To chyba najważniejsze pytania jakie wywołał pokaz „Nowej Fali” Richarda Linklatera podczas kolejnego spotkania DKF Offeliada im. Andrzeja Ciążyńskiego, w ostatni czwartek miesiąca, czyli 25 czerwca w Miejskim Ośrodku Kultury. Film ten zrealizowany przez współczesnego twórcę z USA, który swoją drogą rodził się kiedy działa się pokazana przez niego historia, to opowieść o Nowej Fali – ruchu we francuskim kinie, którego przedstawiciele i dzieła na przełomie lat 50. i 60. XX wieku, na zawsze zmienili spojrzenie na reprezentowaną przez siebie dziedzinę. Wszystko to zaś pokazane zostało na przykładzie Jean-Luc Godarda, który przymierza się do zrobienia swojego pierwszego, a dziś kultowego filmu „Do utraty tchu” z Jean Seberg i Jeanem-Paulem Belmondo.

Jak można było dowiedzieć się z wprowadzenia przygotowanego przez Pawła Bartkowiaka, Nową Falę tworzyły autorki i autorzy skupieni wokół miesięcznika filmowego „Cahiers du cinema”, będący często krytykami piszącymi do tego pisma. I choć dziś obok Godarda często wymieniani są też tacy twórcy jak Francois Truffaut, Claude Chabrol, Alain Resnais czy Agnes Varda, to Nowa Fala przyczyniła się do debiutu ponad setki różnych filmowców. A czymże był ten ruch? Przede wszystkim zmianą dotychczasowego myślenia o kinie oraz użycie nowatorskich środków wyrazu, takich jak wyjście poza studio i częste ujęcia w plenerze, luźne podejście do scenariusza oraz aktorskich dialogów czy montażu i pracy kamery.

Warto dodać, że Linklater w swej „Nowej Fali” dość wiernie pokazał ducha tamtejszej epoki, począwszy od scenerii i strojów oraz świetnie dobranych i podobnych do jej bohaterów aktorów, a skończywszy na gorących dyskusjach i ogromnej pasji do X Muzy. I choć ten błyskotliwie oraz z humorem zrealizowany film spodobał się większości widzów, to nie brakowało też głosów, że w pierwszej części był nieco nużący i mógł przytłaczać nadmiarem nazwisk drugoplanowych postaci, które także były znaczące dla Nowej Fali.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Kamila Kasprzak-Bartkowiak