Nie zapominając korzeni, wyznacza Nowe Normy

Miły ATZ – Roller – wszystko przed to rapowa boomerka? Szkic recenzji

 |  Jarek Mikołajczyk  | 

Jasne, nie wszystko to boomerka. W rapie i w tzw. starej szkole było trochę rzeczy innych niż Kielce, czy Jeżyce. Rzecz nie w zaoraniu czegokolwiek z tego co było. W muzeum jest miejsce i na Kielce i na Jeżyce. Jest ono też w pamięci fanów. Miły ATZ, co mocno słychać to młody ziomek, który wychodził na scenę chyba mając 13. może 14. lat. To słychać, że był w nim i z nim hip hop, z którego na scenie został dziś powiedzmy szczerze jedynie rap. Opowieść o 5 elementach jest dla małolatów jak legenda: o Lechu, Czechu i Rusie (nie mylić z Rosjaninem). Prawo czasu. 

Paradoksalnie jednak, najbardziej nowożytny, świeży rap w Polsce tworzy dziś Miły, którego szczenięcy projekt AUTREZ ocierał się o lokalne legendy: Ludzi Starej Daty: Kartel TCB, Kroolik Underwood, Collegium Elemente. Miły, którego widziano już za dzieciaka w niejednym spontanicznym kole. Zostawmy jednak konsekwencję i wyboistą drogę Miłosza “po to co jest jego”. Co było, a nie jest nie pisze się w rejestr. Był kiedyś Miły w Mordor Muzik, też słychać jakieś echo. Wszystko co przechodzimy tworzy nas – powiedział Miły w jednym z wywiadów, który się nie ukazał. 

Trudno nie zgodzić się z Atezeciorzem. “Dopadła mnie karma długofalowa, gdy w koło klęska urodzajowa”. Tyle tylko, że Rollerem zdublował samego siebie. Bo o scenie nie ma nawet sensu mówić. Po wspaniałej epoce oldschoolu, dobrej epoce Taco i Quebo, mieliśmy w rapie powietrze morowe patointelidencji. Przyszedł Miły, trochę kręcił się w kółko, parę lat pykło co planował i mierzymy czas w polskim rapie do i po premierze Rollera. Dzieje się tak jednak, tylko dla tego, że po laury sięga bezczelny a jednocześnie pokorny chłopak. Jeśli tworzy Nowe Normy, ani przez moment nie naigrywa się ze starej szkoły. Jeden z nielicznych wie, że nie ma nowych liści bez korzeni, (posłuchaj płyty z Wiadrowskim). 

Miły przełożył ławkowy styl, język na język ekip urodzonych po 2K r. Chociaż urodził się z dziewiątką na początku PESELU. Nie robi rapu dla małolatów, większość z nich została z tyłu na etapie mentalnych emerytów. Tu nie ma do rzeczy nic rok urodzenia raperów. Mental to mental. Jak słychać na Rollerze klei się myślenie Miłego ATZ i jego styl z donGuralesko (Dziadziorem) z VNM. Są ludzie, którzy jeszcze w trumnie będą rapować jak by cały czas był 1998 r. ale są tacy jak Miły i tacy jak Gural czy VNM, których nie zmienia życie, którzy zmieniają siebie i życie. 

Nowa Norma – Miły jasno daje znać, jak ważne jest dla niego to jak kawałek brzmi, jaką tworzy całość. Rzecz nie tylko w walnięciu basu. Nowa Norma niesie rzeczywiście coś co zdarzało się najlepszym raperom. Większość rymujących skupia się przede wszystkim na treści i technice samego podawania fraz czy budowania tekstu. Beat czy cała postprodukcja gdzieś tam na miejscu entym. Poza wyjadaczami, którzy zrozumieli ze dobry kawałek to nie tylko samo zachwyt własnymi wersami, punchami. Miły ATZ pokazał, że producent to nie tylko koleś, który musi być ale to zło konieczne, z którym trzeba dzielić hajs. To kawałek Miłego i Atutowego. To trzęsie nie tylko tekstem. Jeśli taka będzie Nowa Norma to szybko wyczyści się scena. “Dziękuję Bogu za brak nazwisk bliskich na nekrologu” – cholernie proste – a mocne. “Trochę Papilon lecz w głębi hippis” – niezła autoanaliza Bez kwadratowych fraz, naturalne zmiany tempa. United Kingdom kipi już od pierwszego kawałka. To przeniesienie nie jeden do jeden. Tu nie ma kantów. Miły przetłumaczył ten sound nie tylko Londynu na polski. Nowe Normy. 

DON. Co tu pisać. Klamra dobrego, mądrego rapu z Wlkp. A może klamra dobrego polskiego. Obaj zawodnicy rzecz jasna mimo lokalnych sympatii dawno już przenieśli Poznań w daleki kosmos. Południowy DON. donGuralesko od kilku płyt na własnej lidze: napastnik, obrońca i bramkarz sam sobie jest rzutem karnym. Wersy mniej historiostuczne niż plaża Na Plaży w Pourville, bardziej o życiu a jednak ta sama moc jak na płycie Magnum Ignotum: Preludium. Nie leci tak sobie bliskim kiedyś braggadacio. Mocne wersy, bez kompromisu. Dwóch gości jeden już dawno jest tam gdzie chciał drugi już blisko everestu Wuja HZG na miejscu i zawsze w punkt. Mimo wszystko ie jest to szczyt krążka. 

: – ) Dwukropek, myślnik, nawias. Kolejny benger na brzmieniach UK. Atutowy podkręca pierdolnięcie. Mega dykcja, i każdy wers siedzi w takcie. Nic się nie odkleja od bitu. Choć te nieco neurotyczne tykania w tle, zdają się poganiać. VNM. jak VNM a jednak te jego wielokrotnie połamane rymy – niosą w kawałku swobodę. Miły musi być przekozakiem jeśli oddaje zwroty takim gościom. “Sprawuję pieczę nad tym co podobno się kołem toczy.” – bratku nie narzekaj na brak tchu skoro ciągle biegniesz by zostawić swoim potomkom cokolwiek w spadku”.  

Wielkie Miasta. No i znowu jest bujanie. No gwardia prawie Atutowy wiadomo, Wuja HZG, Próznia. “Wielkie miasta generują sny”.  Świetna prosta partia śpiewana: “Nie ważne za czym gonisz, nie ważne czego chcesz, tu każdy dzień bywa jak decydujący mecz. Trochę płynie to na chillu, choć jungle.

Groove no to jest totalnie zakołysany funk z UK sound?. Oczywiście mocno 2step groove. Pozytywna nuta. “Pełny klub zajaranych głów, którzy tak jak my czują 2 step groove.” Atutowy ponownie dopełnia tego co miły rysuje niezwykle swobodnie słowem. “Powolutku weź się nie ciśnieniuj człeniu”  – no trzasnął tym wersem aż się głowa kiwa i mordeczka śmieje. Jeden wers wart Nike ;). Ale chce się tańczyć. Zaczęło się niewinnie ale progres robiłem nagminnie liczył się dystans, bywało dziwnie od pełnych klubów po brudne piwnie”. Chłopok z “Dzieksy”, Gno we krwi, tak samo jak cały świat w głowie tożsamość wlkp. przepuszczona przez pryzmat otwartego świata: Londyn, Trójmiasto, Wawa – Miły to jest po prostu Miły ATZ.  Powiedział już teraz otwarcie światu.  

zdj. Filip Pielesiak

Money Move – w Polsce znowu ktoś robi dobry dancehall? Robi, a jak ktoś robi jak trzeba to jest to ATZ. Dziarma poleciała wyżej i mocniej niż Marika, albo przynajmniej tak jak tylko z pazurem, żywo nie tak ciepło nie matowo. Miroff też w kontrze do Miłego, który niby tak se od niechcenia niby pod nosem. Ogień, a mówili, że wszelkie pochodne reggae umarły. 

Psycholka – “A Te Zet A Te Zet yoo”…Prawie oldschoolowe rapowanie na całkiem połamanym bicie. No i bawi się, bawi słowem Miły i jest Tej! “Chciałbyś mnie mieć a ja kurcze średnio, nawiązać ze mną więź, dusze posiadać jak sedno”. Jest poezja. Taki Sztaudynger na beacie tylko dziś. Żart. kabaret, a trochę jednak drama. Się tak lubi u nas. 

Day Off. Pytanie gdzie jest Unda? Lecimy nad morze, plaża, balet. Lekkie to i dobre to. Łup łup jest, jest łupłup. Atutowy rozkręca imprezę. Miły tutaj jest MC, tak jak to bywało kiedyś, choć opowieść jak wspomnienie. W klubie wszystko poszłoby pod sufit. “Giry na stół”

Karma. CatchUp, Shdow i Miły. Zaczyna Miły ATZ. Sporo tu muzyki, świetne wokale, jeszcze parę lat temu nie do pomyślenia w polskim rapie. I ten pozytywny namysł w tekście: “Nie ważne gdzie zaprowadzi Ciebie los, to zawsze wypadkowa Twoich wierzeń i trosk”.  Lubię trochę pościelowe rapowanie. Dlatego staram się jak mogę żeby nie zostać nigdy sam, nie chcę wciąż myśleć o sobie – mieć załogę taki był plan”.

Płucko. Jest Yoł Yoł będzie nonszalancki rap Miłego. Jednak: “smutne story, smutne… jeden się wyrwie, a drugi utkie”… “Ćpanie bywa okrutne, tutaj każdy ma zioma co poleciał grubiej, a matka płakała przy trumnie, więc pierdolę Twoja przewózkę ile wywąchałeś z tamtą dupą, na tamtej domówce, ile wydałeś na kokainę, którą później sypałeś w nadwyżce na półce? Nie imponuje nam to chociaż żaden z nas nie jest święty”. Tekst niby o daniu sobie w płucko, a jednak…Nie ma: ganja, ganja, zioło, zioło – jest druga strona lustra. Rzec można na przekór tendencjom hedonistycznego rapu roczników powyżej 2000. Dobry kawałek. Fajna ekipa: Miroff, Shdow, Nikola & Hubi. 

Spam. Jest jest Yoł. Polewam. Co było pierwsze Gawrona – Wylewam? Czy Spam Miłego ATZ. Niezależnie pewnie. Mentalna przecinka. Technicznie świetny kawałek. Miły rapuje tu jak maszyna. Miroff daje kolor. 

Lek – może to nie lek na całe zło. Wymiana producenta. Eemzet bez nadmiaru dźwięków buduje klimat. Świetne proporcje wokal bez ataku, ale na wierzchu. Powoli, spokojnie płynie miły. Taka opowieść o miłości, uczuciu. Gościnne wersy Ananasa z tej samej prowincji – siadają świeżo, niby podobne frazowanie a jednak w kontraście. Ładnie łamie głos na wysokie, i te wersy: “Lubię gdy musisz zrobić coś a mówisz My, że piszesz do mnie zawsze kiedy wstajesz rano, ale kiedy nie odezwiesz się nie jestem zły”.  I Miłego “usypiasz mnie jak Lek, i budzisz mnie jak sunrise”. To się klei. 

7 razy. Taki kawałek, przy, którym jeśli słuchasz longiem przychodzi odpływ. Szkoda, tekst, poczucie humoru i niby za nowocześnie na Łonę – asocjacja tylko z mistrzem ze Szczecina. Generalnie trudno zrozumieć ale jest w tym coś z Gdyby, inny temat, refren z kosmosu i nie o tym, a jednak: 

“Może twój pseudointeligentny przebłysk wyśmiał

Twoje zaślepienie przez zysk

Nie wiem, co żeś myślał, ale należy ci się liść na pysk”. 

Nie mniej: 

“Dlatego nie przechylaj szal

Nawet jeśli nerwy twarde jak stal

Siedem razy, siedem dni, ginie żal

A ten parkiet jest śliski, wkoło toczy się bal

Dlatego nie przechylaj szal”

To jest Miły ATZ w czystej postaci. 

Roller wjeżdża powoli. Przedostatni na płycie: “ATZ rapowy Oxford, basy to lubię na ostro”. Wszystko w temacie i jest na ostro. Atutowy umii w to. 

Z pierwszej ręki. Wchodzi refrenem: “Joł, dostałem info z pierwszej ręki

Sms – o treści: „Synu jesteś wielki”

Więc odpowiadam: „Wy jesteście więksi”

Ruszam w drogę i zaciskam pięści (aha, joł)

Joł, dostałem info z pierwszej ręki

Sms – o treści: „Synu jesteś wielki”

Więc odpowiadam: „Wy jesteście więksi”

I wchodzi ten refren w głowę. Cały Atezeciorz z przedmieści. Taka historia życia (mam przywilej wiedzieć że prawdziwa, znać boicho SP 3…) 

“Kiedy spotykam starych ziomów i im dopisuje zdrowie

Rodzice po tych latach, nerwy mają stalowe

Ale nadal kiedy wracam obiad, pyry i schabowe

Gadałem o tych rapach, łapali się za głowę

Dzisiaj z nami na koncercie, wspierają tą załogę”

Nawet jeśli komuś Mielzky nie imponuje Miły idzie tropem jednego z jego kawałków, stąd zwrota Grubego Mielzkyego siada:

“Przyszedłem znikąd, dać beatom flow

A nie tylko po gruby sikor

Jadę z ziomkiem na bp – tico” 

Słychać też rękę Phunk”ila. 

Roller to niewątpliwie album szczególny, żeby nie powiedzieć wybitny. Siła jest totalna spójność muzy, produkcji i rapu. Dopracowany do granic, a jednak nie przepalony, wszystko i wszędzie na tym krążku jest w punkt. Do końca roku mamy 7 miesięcy, a już prawie pewne, że w tym roku lepiej już nie będzie. Efektywny RAP, gęsta muza zawodnika z Def Jam.

Jarek Mikołajczyk
Jarek Mikołajczyk

#Tagi


© All rights reserved. Powered by Liber Media.

Do góry