Cenzura obyczajowa? Fala płynie w tsunami

Krótka rozmowa z FALĄ

 |  Jarek Mikołajczyk  | 

Spotkamy się pewnie jakoś po pół roku, może trochę więcej, co się u was zmieniło? 

Tim Curtis – Wiesz, co w sumie dużo i niedużo. Nasze wartości w większości są takie same, ale to, co się działo wokół nas, wreszcie czujemy, że maszyna ruszyła.

Chaos Beats – Przede wszystkim zagraliśmy sporo koncertów m.in.: w Poznaniu, we Wrocławiu, w audycji Rap News czy nasz największy na Dniach Gniezna. 

TC- Poza tym miło widzieć, że to co robimy, się przyjmuje, napisał o nas Marcin Flint oraz kilka innych portali branżowych. Statystyki też przerosły nasze oczekiwania.

Zippy Ogar – Za to praca wygląda podobnie, może bardziej dbamy o szczegóły techniczne, ale nadal jest w tym dużo pasji. 

No, właśnie jak wspominacie ostatnie koncerty i jak to się stało, że zagraliście przed ponad 10 tysięczną widownią?

TC – szeroki ukłon w stronę Miasta, bo to Oni nas wydzwonili. To jest świetna rzecz, że patrzą, co się dzieje lokalnie i pomagają w dalszym rozwoju. 

Pvco Manny – szczególnie to widać w zestawieniu z jednym z radnych z partii obecnie rządzącej krajem, który chyba nie rozumie pewnych mechanizmów. 

CB – po pierwsze to słabe, że radny chce cokolwiek ograniczać, zamiast budować. Moim zdaniem w naszym mieście jest przestrzeń dla różnych form sztuki i wypowiedzi. Może to dziwne, ale gdyby np. ten sam radny powołał w Gnieźnie komitet budowy filharmonii albo opery, byłbym jedną z tych osób, która na tyle ile by mogła, wsparłaby tę inicjatywę. Jednak chociaż my jako FALA nie epatujemy wulgaryzmami – nie mogę spokojnie słuchać, kiedy ktoś chcę zakazać tysiącom młodych ludzi uczestnictwa w koncercie np. Żabsona. Wygląda to tak, jakby idolami moralnymi radnego w kwestiach cenzury byli funkcjonariusze policji obyczajowej w Iranie.

TC –  Poza tym, myśląc czysto praktycznie nawet artysta z młodości Pana radnego Krzysztof Antkowiak śpiewał “zakazany owoc ciągle krąży mi nad moją głową”, jako pasjonat historii radny powinien wiedzieć, że nigdy w historii ludzkości zakazy, nie przyniosły trwałego efektu. W psychologii doskonale znamy „efekt bumerangowy”, który w uproszczeniu polega na tym, że wyraźne naciski jednej strony skutkują wzmożeniem działań negowanych. Zatem taka walka przynosi odwrotny skutek.

ZO – Kolejną rzeczą jest to, że nie pamiętam w przeciągu kilku ostatnich lat darmowego koncertu organizowanego przez miasto, który ściągnąłby tylu słuchaczy przyjezdnych. Widocznie postawienie na rap było dobrym pomysłem. 

TC – Być może Ci młodzi ludzie, którzy przyszli dla tekstów Żabsona, będą dzięki temu bardziej otwarci na wszelkie formy działalności twórczej. I za kilka lat zobaczymy ich w teatrze lub na zupełnie innego rodzaju koncertach. Wielu z nich najprawdopodobniej bez formy darmowego koncertu, nigdy nie chciałoby uczestniczyć w kulturze. Pamiętajmy, że wszelkie uczestnictwo w aktywności kulturalnej zmienia człowieka. Ci młodzi ludzie mogą się zmienić, czego przykładem jest sam radny. Nie jest tajemnicą, że dystrybuował płyty z treściami satanistycznymi, w tym “czarną biblię” Romana Kostrzewskiego. Dziś stoi na straży mszy trydenckiej. Sam przyjąłem jego argumentacje o zmianie, kiedy sprawa wypłynęła przy okazji wyborów politycznych. I tu rodzi się moje pytanie: Panie Pawle czy zapomniał Pan o swojej zmianie? Może warto dać młodym szansę, by sami przeżyli swoje życie i doświadczyli tego, co Pan. 

ZO – Idąc za tym, co mówił Pan Wiktor Koliński – wulgaryzmy zawsze były częścią sztuki. Kiedyś chciano zakryć nagości w kaplicy sykstyńskiej listkami figowymi. Udawanie, że nie ma rzeczywistości, jest myśleniem magicznym. 

CB – Generalnie jeśli pozwalamy na promowanie np. w telewizji publicznej niezwykle wulgarnego w przekazie disco polo, w którym być może nie używa się bezpośrednio brzydkich słów, ale sama treść jest na maxa wulgarna to bądźmy konsekwentni – nie zabierajmy młodzieży Żabsona. 

Dobrze, zostawmy ten temat – wróćmy do waszej muzyki i waszych działań. 

ZO – Zanim zmienimy temat, to nawiąże jeszcze do naszej rozmowy zainicjowanej przez Muzeum Początków Państwa Polskiego, która jest prawdziwym obrazem rapu i hip hopu w ogóle, w której poza ekspertami znalazł się również nasz głos. Cała rozmowa jest pozbawiona wulgaryzmów i emanowania tym, co w rapie widzi Pan radny. 

O właśnie w rozmowie, o której wspomniałeś Tim Curtis, zapowiedział nachodzące premiery i dalsze ruchy Kolektywu FALA. 

TC – Już na dniach wypuszczamy pierwszy singiel z FALA MIXTAPE vol. 2, a cały materiał jest już na finiszu. Myślę, że płyta spełni oczekiwania słuchaczy, bo jest mocno w klimacie pierwszego projektu. I znowu każdy będzie miał na tej płycie coś dla siebie, bo muzycznie będzie dość zróżnicowana od falowego trapu, przez boom bap do screamowanego refrenu. 

CB – Tym razem jeszcze mocniej postawiliśmy na jakość i produkcyjnie ten album stoi na bardzo dobrym poziomie, chłopaki zrobili też spory progres techniczny. Jestem pewien, że udźwigniemy oczekiwania naszych fanów i przypieczętujmy swoją pozycję. 

ZO – Nie chcemy jeszcze podawać dokładnej daty premiery całości, ale będzie to początek przyszłego roku. I w ogóle ten przyszły rok mamy mocno rozplanowany, nie będzie już tak dużych przerw, a FALA nie da o sobie zapomnieć. Poza kolejnymi projektami grupowymi wyjdą przynajmniej dwie solówki i wiemy, że to będzie wjazd na pełnej.

TC – Mamy też sporo pomysłów poza wydawniczych, ale tu nie chcę zapeszać, teraz morale są wysokie i niech tak zostanie. Albo wszystko albo nic. 

Macie na swoim koncie już organizacje 4 edycji FALA FEST’ów, czy macie zamiar kontynuować ten format? 

PM – W przyszłym roku zrobimy dwa FALA FEST’y. Pierwszy z nich odbędzie się w marcu, a drugi w wakacje. Mamy jeszcze sporo rapowych ziomali do zaproszenia i chcemy mocno wspierać polski under rapowy. Najprawdopodobniej zostajemy w eSTeDe, mamy tam spokój z organizacją i możemy to robić po swojemu. Wypatrujcie plakatów. 

TC – Ten drugi planujemy zrobić trochę większy niż do tej pory, ale z mówieniem o tym jeszcze poczekamy. 

Sygnujecie się dumnie hasłem “FALA TO RODZINA” i nie raz wspominaliście już o chęci stworzenia dobrego miejsca dla raperów/raperek niezależnych. Czy możemy liczyć na jakieś kolaboracje w najbliższym czasie? 

ZO – Chociażby na dwójce usłyszycie kilku gości z zaprzyjaźnionych ekip. Pod koniec miesiąca jedziemy zagrać koncert u chłopaków z Potheadzzz i z nimi też przetniemy na numerach. Blisko działamy też z chłopakami z Eternal Now, Szczęśliwego Trafu, Matim Topure, Houstonem czy Geebee. 

TC – Ogólnie naszą ideą jest być łącznikiem polskiego podziemia, pracujemy nad własnym studiem nagraniowym i kiedy uda nam się dopiąć pracę to będzie właśnie miejsce do wspólnej pracy. Planujemy też, żeby wakacyjny FALA FEST dawał możliwości na boost dla nieznanych ekip i raperów. 

ZO – Jesteśmy zawsze dobrze nastawieni na nowe podejścia do pracy i świeże pomysły. Raczej nie wszczynamy beefów czy konfliktów, a inni też w nas nie uderzają, chociaż jeśli tak się kiedyś stanie to jesteśmy gotowi na mocne ciosy rapowe. Nie boimy się konkurencji, bo jesteśmy świadomi własnej siły. (śmiech)

TC – FALA TO RODZINA, zresztą myślę, że doskonale to wiedzą osoby, które uczestniczą z nami w procesie, chociaż sami nie tworzą muzyki. Zawsze przyjmujemy ludzi z otwartymi ramionami. Wiesz, FALA ma misję do spełnienia i jasne, że chcemy swojego pewnego miejsca na scenie, ale to produkt uboczny działań zgodnych z naszymi wartościami. 

Dziękuje za krótką rozmowę! Na koniec czego mam wam życzyć? 

CB – Dobrego przyjęcia FALA MIXTAPE vol. 2, festiwali w przyszłym roku i dużo czasu na tworzenie! 

TC – Dziękujemy i zapraszamy do śledzenia naszych social mediów, żeby być na bieżąco, bo zaczynamy rajd. 

rozmawiał MSZ

zdj:

Marcin Galiński, Patrycja Piniarska

grafika JSK

Jarek Mikołajczyk
Jarek Mikołajczyk

© All rights reserved. Powered by Liber Media.

Do góry