Jeszcze bardziej atrakcyjny i różnorodny WATCH DOCS!
O tym, że prawa człowieka są ważne i nie zostały dane raz na zawsze – trzeba stale przypominać. Jednak dla skuteczności przekazu warto to robić w atrakcyjnej i różnorodnej formie, która potrafi włączać nie tylko przez dyskusję.
Po raz kolejny, tym razem 24. Objazdowy Festiwal Filmowy WATCH DOCS w Gnieźnie, a właściwie jego organizatorzy, mieli twardy orzech do zgryzienia. Bo jak tu mówić o trudnych tematach bez popadania w patos czy nudę, lecz z autentycznym zaangażowaniem, które przyciąga odbiorców? Lokalni organizatorzy czyli gnieźnieński Klub Krytyki Politycznej i Publiczna Biblioteka Pedagogiczna pod przewodnictwem niezastąpionej Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz w lokalnym partnerstwie z Wielkopolskim Samorządowym Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Gnieźnie, czyli po prostu Medykiem Gniezno i Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną, a także finansowym wsparciu Miasta Gniezna – znaleźli swój klucz! Pomysł, który kryje się pod hasłem: atrakcyjnie i różnorodnie.




Dlatego pewnie tegoroczny program dość mocno różnił się od poprzedniego i bardziej niż wcześniej miał angażować przybyłych odbiorców. Przynajmniej tych, którzy zdecydowali się na udział w warsztatach z cyjanotypii i linorytu, bo dyskusje po filmach wciągały już tradycyjnie. Na pierwszy ogień w ostatni czwartek maja poszedł więc film „Prawda czy wyzwanie” w reżyserii Tonislava Hristova, którego tematem stali się bułgarscy głosiciele najbardziej absurdalnych teorii spiskowych, zestawieni z punktującymi ich szkodliwe poglądy dziennikarzami śledczymi, i gdzie nie zabrakło też szerszego spojrzenia na finansowanie prawicowych populistów przez putinowską Rosję oraz wynikające z tego zagrożenia dla tamtejszej demokracji. I choć tego dnia zabrakło niestety lokalnego, dziennikarskiego eksperta Aleksandra Karwowskiego, który z przyczyn osobistych nie mógł dotrzeć na dyskusję, to organizatorzy w zamian dość wiernie przybliżyli zebranym scenę polityczną w Bułgarii. Bo czy wiedzieliście, że w tym kraju w ciągu niespełna 5 lat odbyło się 8 różnych wyborów, a obecnie największe poparcie mają dwie partie podobne do polskiego PiS-u? Natomiast skrajnie prawicowe partie finansowane przez Kreml, podobnie zresztą jak te bardziej demokratyczne i proeuropejskie, cały czas próbują się przebić do mainstreamu?




Kolejny dzień, to już oczywiście zmiana tematu ze społeczno-politycznego na ten bardziej psychologiczny, czyli opowieść osób w spektrum autyzmu, które jako The Neurocultures Collective wraz z reżyserem Stevenem Eastwoodem, zrealizowały film „Projekt autystyczny”. I jak nietrudno się domyślić, był to niecodzienny obraz, ale potrzebny żeby zrozumieć świat i funkcjonowanie ludzi neurorożnorodnych. Co ważne, temat spektrum, historię badań czy podstawowe pojęcia i mity, omówił tym razem bardzo sugestywnie oraz merytorycznie gość, czyli pedagog specjalny Szymon Rynarzewski z gnieźnieńskiej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Można więc było dowiedzieć się, że autyzm uznawany jest dziś za zaburzenie, a nie chorobę, określenie spektrum odnosi się do jego różnorodnych form, zaś tylko 15 procent osób z nim żyjących może posiadać jakieś wyróżniające się zdolności i bardzo dobrze egzystować w społeczeństwie.




Natomiast po oglądaniu i dyskusjach, przyszła pora na jeszcze bardziej bezpośrednie działanie, przynajmniej dla tych, którzy wcześniej wyrazili taką chęć, czyli zapisali się na warsztaty z cyjanotypii i linorytu. Pierwsze z nich poprowadziła więc Jola Szynkowska, terapeutka zajęciowa i niezwykle twórcza edukatorka, która z pasją wtajemniczyła, w tym przypadku swoje uczestniczki, w tajniki tej jednej z najstarszych technik fotograficznych. Cyjanotypia pozwalająca tworzyć obrazy w kolorze niebieskim przez tzw. błękit pruski, została bowiem wynaleziona przez Johna Herschela w 1842 roku, a gnieźnieńskie adeptki tej techniki poza poznaniem jej historii czy chemicznych komponentów, następnie wykonały własne dzieła w tym stylu. Warto dodać, że w czasie oczekiwania na wywołanie swoich prac, wszyscy obejrzeli kolejny watchdocsowy film, czyli w tym przypadku optymistyczny obraz Tessy Louise Pope pt. „Moja szczęśliwa pogmatwana rodzina”.




Z kolei z podstawami linorytu, począwszy od przeniesienia projektu na płytkę z linoleum, przez ręczne wycinanie wzoru przy użyciu dłut, aż po nakładanie farby drukarskiej i wykonywanie odbitek na papierze – zapoznała zebranych Monika Kaźmierska, artystka, edukatorka i „pani od plastyki”. Nieco inna grupa uczestników tego działania, miała więc również okazję wykazać się twórczo wycinając wybrane wzory na płytce, a następnie odbijając je w farbie, co przysporzyło im sporo frajdy oraz inspiracji.



I w końcu cały ten długi Festiwal zwieńczyła niedzielna projekcja filmu „Być jak Mikołaj” Aurelii Frydrych-Zdanowskiej, którego bohaterem jest dorastający transpłciowy chłopak Mikołaj, mierzący się nie tylko z brakiem pełnej akceptacji u ojca, ale też z nieprzyjaznym dla osób trans polskim prawem. Co ciekawe, mimo że pokaz miał miejsce już późnym popołudniem po warsztatach, to i tak zgromadził zainteresowanych widzów, który w dodatku chętnie podjęli dyskusję. Solidaryzując się z Mikołajem i próbując zrozumieć jego rodzica, udowodnili przy okazji, że gnieźnieńskie społeczeństwo także potrafi być otwarte na prawa i potrzeby osób transpłciowych.