Skip to main content

Zaproszenie do Teatru Fredry

„Garderobiany”, czyli trzewia teatru

 |  Kamila Kasprzak-Bartkowiak  | 

Pierwsza w tym sezonie premiera, która miała miejsce 8 grudnia w gnieźnieńskim Teatrze im. Aleksandra Fredry, to tym razem brytyjski klasyk, rzecz o teatrze, chwilami totalnym i odchodzącym do przeszłości. Zanim ocenimy czy to udana realizacja, to raz jeszcze zapraszamy!

„Garderobiany” Ronalda Harwooda (przekład Michał Ronikier) w reżyserii Dana Jemmetta, to jak zapowiedziała dyrektorka tutejszej sceny Joanna Nowak – 9 rezydencja artystyczna (realizowana w ramach cyklu Międzynarodowe Rezydencje Artystyczne) i tym razem brytyjska oraz wybitny spektakl zaliczany dziś do klasyki. Dalej, jak stwierdził obecny też na zapraszającej konferencji prasowej, reżyser Dan Jemmett, to co m.in. interesujące w tekście Harwooda, to historia angielskiego teatru, która jest odrębna niż dzieje europejskiej sceny, bo wszelkie zmiany czy nawet myślenie o tej dziedzinie wyglądały tam inaczej. Jednak opowieść o pragnieniu spełnienia i wielkości, lękach i frustracji czy po prostu porywającym i niszczącym jednocześnie teatrze – zdaje się uniwersalna.

Sztukę Harwooda po premierze będzie można zobaczyć jeszcze w tym miesiącu 30 grudnia (sobota) o godz. 19.00 i towarzyszyć jej będzie spotkanie z reżyserem Danem Jemmmettem oraz aktorkami i aktorami, które poprowadzi znany krytyk i publicysta Jacek Wakar oraz 31 grudnia (niedziela, Sylwester) także o godz. 19.00 (o bilety, szczegóły i także styczniowe przedstawienia najlepiej pytać pod numerami telefonu: 61 426 16 15 lub 600 180 868).

O czym zaś dokładniej opowiada „Garderobiany”? Jak możemy przeczytać w opisie: „Zaczyna się od kataklizmu, bo czymś takim jest w każdym teatrze groźba odwołania wieczornego przedstawienia” i dalej mamy wprowadzenie: „Jest rok 1942, trwa wojna, której odgłosy słychać gdzieś za oknami teatru. Jego niekwestionowaną gwiazdą, dyrektorem, a zarazem pierwszym aktorem jest Sir. Tego dnia mają grać „Króla Leara” z nim w roli tytułowej, ale główny aktor w trybie nadzwyczajnym zwolniony ze szpitala, zamknął się w swojej garderobie i od dłuższego czasu płacze. Niektórzy z zespołu są gotowi poświęcić seans, bo nie mają siły na użeranie się ze starym mistrzem i stawianie go do pionu. I zapewne postawiliby na swoim – w końcu to tylko jeden spektakl – gdyby nie on. Norman. Garderobiany.”

Dość wspomnieć, że w rolę Sira, wciela się w gnieźnieńskim Teatrze Roland Nowak – aktor z niemałym doświadczeniem scenicznym i życiowym, którego fizjonomia zdaje się idealnie pasować do postaci, ale też artysta znający cienie i blaski teatru, o których zresztą opowiadał na konferencji. Natomiast w tytułowej roli występuje gościnnie znany szerszej publiczności, bo z telewizyjnych występów – Piotr Cyrwus, który przy tej okazji wyznał, że marzył o realizacji takiego przedstawienia i czekał wręcz aż się zestarzeje, by móc to zrobić! Co więcej, jako Lady możemy z kolei oglądać żonę Piotra Cyrwusa – Maję Barełkowską, przywołującą podczas spotkania romantyczny duch teatru, a w pozostałych rolach już aktorki i aktorów z Teatru Fredry: Joannę Żurawską (Madge), Katarzynę Lis (Irene), Wojciecha Kalinowskiego (Geoffrey), Macieja Hanczewskiego (Oxenby), Bogdana Ferenca (Kent) i Macieja Hązłę (Gloucester). Inspicjentką jest Ewa Malicka, za scenografię odpowiada Dick Bird, kostiumy i reżyserię światła Łukasz Błażejewski, a audiosferę i fonosferę Maciej Szymborski. Natomiast przy tłumaczeniach podczas prób pracowali: Joanna Michalak i Maciej Hanczewski.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Kamila Kasprzak-Bartkowiak