Tymoteusz powiedział Jarosławowi

Fala to rodzina. Tim Curtis – Tymoteusz dzień przed premierą klipu i miesiąc przed mixtape

 |  Jarek Mikołajczyk  | 

Rozmawiamy rodzinnie bo i rozmowa poniekąd o rodzinie. Kolektyw Fala od pewnego czasu wdarła się w przestrzeń kultury Gniezna. Część ekipy jest jednak obecna w tej przestrzeni od pewnego czasu. Już 2 lutego premiera kolejnego tym razem ważnego dla ekipy singla „Fala to rodzina”. Niebawem mixtape – to dobra okazja do rozmowy.

Fala to rodzina?

Tymoteusz:

Wiesz, wszystko zaczęło się od ekipy a to, że robimy muzę tylko wyznaczyło dalszy kierunek. Od początku chcieliśmy budować bezpieczną społeczność, która sobie pomaga i jest nie tylko na koncertach. Tu dobry przykład – ostatnio pewien raper rzucił, że myśli o dołączeniu do FALI (tej części twórczej), ale my tak nie działamy – możesz mieć zajebisty skill i zasięgi, ale finalnie najważniejsze czy jesteś w ekipie. Nikt w organizacyjnej części nie jest przez przypadek. Jeśli jesteś przy nas, my będziemy przy Tobie i FALA jest otwarta, ale wiesz nic z dnia na dzień. Druga sprawa – jesteśmy bardzo różni jak w rodzinie (zestaw ze sobą np. Gawrona z Zippym, albo Mnie z Pvco) i akceptujemy to w sobie i dobrze nam się razem pracuje.

Różnorodność charakterów i temperamentów przenosi się na scenę? Usłyszymy to na mixtape Fali? 

Zdecydowanie tak, zresztą będzie słychać to już teraz po premierze „FALA TO RODZINA”, bo kiedy zestawiasz ten numer z „Zamuliłem pysk” to są dwa różne światy. O dziwo w całości to się spina, cały projekt będzie mocno przekrojowy, ale mimo wszystko w naszym mniemaniu dość spójny. Na płycie będą i klasyczne bity i śpiewane refreny i mocniejsze braggowe tune’y.

Wzory, początki, korzenie…Jak się zaczęła Fala?

W założycielskim składzie oprócz mnie był Chaos, Gawron i Offdope. To są ludzie, których znam od lat. Wtedy impulsem do otworzenia kanału był koncert, którego w końcu nie zagraliśmy i to, że każdy z nas chciał wrócić po jakiejś przerwie. Teraz w składzie jest np. Pvco, z którym działem jeszcze pewnie w 2015 czy 2016 roku w Type. Myślę, że to jak dzisiaj wygląda FALA jest po prostu skutkiem naszych wcześniejszych doświadczeń w różnych tworach i ekipach. Miło czytać, kiedy ludzie porównują nas do Karteli, jednak jeśli w ogóle rzeczywiście idziemy w podobnym kierunku to tak po prostu wyszło. Co do wzorów to chyba nie ma takich, staramy się być na niezrealizowanych i wiedzieć, co dzieje się u obecnych większych (i nie tylko większych) wytwórni i ekip.

W regularnych rodzinnych spotkaniach więcej pracy czy zabawy? Progres chyba nie bierze się znikąd?

Ostatnie dwa/trzy miesiące więcej było pracy, dopinanie projektu to ciężka sprawa. Tworzenie to ta przyjemniejsza część, ale poza tym trzeba jeszcze chociażby wyrenderować wokale i wiele innych mniej fajnych rzeczy. Był taki moment, że działaliśmy jak mała fabryka, w jednym pomieszczeniu trwały nagrania, w drugim producenci robili bit, albo aranż, a w trzecim pisaliśmy teksty. Wielu z nas też sporo pracuje dla fali po spotkaniach. Teraz jeszcze przygotowujemy się do koncertu, ale potem dłuższa chwila luzu. Chociaż cały czas w głowie rodzą się nowe pomysły.

Na razie ta fabryka działa w gościnnych murach eSTeDe?

My tam czujemy się tam jak w domu! Ale tak to, co się teraz dzieje, dzieje się w dużej mierze dzięki gościnności Centrum Kultury „Scena to dziwna”. Jesteśmy tam sekcją i staramy się pracować na wspólne dobre imię. Gdyby nie eSTeDe to pewnie nigdy nie powstałby mixtape, a pewnie i FALA jako taka wyglądałaby zupełnie inaczej.

Mixtape niebawem, rozmawiamy w przededniu premiery kawałka “Fala to rodzina”, wskoczyło już do sieci “Stos stów” – to kawałki pokazujące energię grupy. Rozpalone, młodzieńce – koncertowe bangery. Jaki będzie mixtape, teksty stylistyka?

Przede wszystkim myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Stylistycznie to mocny przekrój, tekstowo zresztą też – trudno mi zamknąć w jakąś kategorię. Ten mixtape będzie FALOWY, a co dokładnie to znaczy – usłyszysz chyba dopiero przy premierze.

Fala to rodzina, ale fala to też Falafesty.

Nagrywanie to ważna sprawa, ale to na koncertach możemy skonfrontować się z ludźmi i ich bezpośrednimi reakcjami. Dwa FALA FESTY już za nami i to były bardzo fajne imprezki, ale też dużo jest do poprawy. Robimy wszystko, żeby kolejny fest na wiosnę, był już co najmniej poziom wyżej. Wydarzeń będzie więcej, czasem zaprosimy kogoś z większymi zasięgami, ale docelowo chcemy dać też przestrzeń mniej znanym składom, które często nie mają gdzie grać. Wiesz w mojej wizji całe podziemie przyjeżdża do nas grać, ma u nas swój azyl.

Różnorodność stylistyczna sugeruje demokracje, z muzyką pewnie tak być musi zwłaszcza w rapie, a organizacyjnie siedzi na tylnym siedzeniu jakiś wuja?

Pomimo tego, że nie jesteśmy póki co, sformalizowani przenieśliśmy do siebie struktury takie jakich używa się w stowarzyszeniach. Najważniejsze sprawy idą pod głosowanie

Bardzo lokalne myślenie chyba wykracza daleko poza własne podwórko, nie wykluczacie działań globalnych?

To tak jak wyżej. Docelowo chciałbym, żeby przyjeżdżali do nas reprezentanci podziemia i Indie raperzy/raperki z całej Polski. Poza tym oczywiście pracujemy nad solowymi materiałami i pomagamy sobie, żeby wypłynąć dalej. Jeśli uda nam się kogoś wypromować to super i cała FALA na tym zyska i zyska na tym lokalny rynek. Poza tym działamy tak, żeby sama FALA stała się istotna nie tylko na naszym podwórku.

Przed wami najbliżej koncert dla ekipy, jak to będzie wyglądało?

Zagramy 6/7 utworów z projektu, do tego każdy z nas pokaże po jednym solowym numerze. Wszystko w sali widowiskowej Centrum Kultury dla 50 osób, to mały gest w stronę tych, którzy są najbliżej FALI. Po wszystkim lecimy na after na miasto. To już 9 lutego w eSTeDe. No ale wlotki już się rozeszły.

Dzięki za rozmowę.

Jarek Mikołajczyk
Jarek Mikołajczyk

© All rights reserved. Powered by Liber Media.

Do góry