Królewskie Gniezno miasto bez większych problemów?

Facebook Starego Ratusza

 |  Jarek Mikołajczyk  | 

Istnienie lub nieistnienie, facebookowego profilu Starego Ratusza stało się problemem tak ważnym, że głos zabrał zastępca prezydenta Gniezna. Gniezna: Królewskiego Gniezna, Pierwszej Stolicy Polski, Miasta Grobu (św. Wojciecha), Miasta Portretów Trumiennych, Siedziby Prymasów Polskich, Miasta Wielkiego Pożaru, Miasta Wielu Parkingów, Miasta Wiecznych Kompleksów, Miasta Wielkiego Zapomnienia Swoich. Rzecz miała też miejsce na Sesji Wysokiej Rady Miasta Gniezna, która to odbywa się w normalnych warunkach właśnie w owym Starym Ratuszu. 

Pomijam teraz sprawy kultury, choć “jej” dokładnie to kuriozum dotyczy. Zastanawia fakt, że o losach “profilu facebookowego” instytucji kultury wypowiada się, decyduje więc pośrednio?, osoba odpowiedzialna za tak wiele ważnych spraw, bo wierzę, że to miasto, które kocham tak, “że nikt nie kocha bardziej” ma ważne sprawy. Znaczy naprawdę ważne. No bo kim staje się zastępca prezydenta (jako funkcja), jeśli zajmuje się facebookiem podległej Miastu instytucji? Jak śmiesznym wreszcie staje się “Miasto” w takiej sytuacji? 

Chyba, że to jedyna instytucja podległa miastu – no to coś trzeba robić, o czymś trzeba decydować. Piszę cały czas o funkcji, nie o człowieku, bo to generalnie człowiek “w porzo”. 

Jest jeszcze rzecz jedna, utarło się, że ten MOK podlega Miastu i tak uwierzyli w to: prezydenci, zastępcy, czy wyrzuceni z urzędu na banicję do MOK-u propagandyści (za karę czy w nagrodę?) A w prawie stoi, jak byk “organ prowadzący”. To brzmi jednak inaczej niż władza bezpośrednia.

Daleki jestem prywatnie od pochwały demokracji. W niej jednak żyję, jako umiarkowany, a jednak lojalista, człowiek mentalnie na wskroś zachodnio-wielkopolanin XIX. wieczny – przyjąłem prawo “zaborcy” za obowiązujące. “Zabór demokracji”, który mnie dotyka to owe 80 % głosujących na obecnego panującego prezydenta. To on zatrudnił swoich zastępców. I to akurat jako mało demokratyczny zabieg – popieram.  Im mniej demokracji tym więcej fachowców. To moje zdanie, prywatne a jak śpiewał Dezerter mam prawo do bycia…

Na Boga jednak.

Czy zastępca prezydenta Królewskiego Miasta nie jest po prostu zastępcą Króla? Po co mu jeszcze robić w PR? Przecież, Król to nawet u nas zatrudnił specjalistę nad specjalistami od PR.

W Gnieźnie raz tak było, że zastępca był od sprzątania po królu Jacku, czyli właściwie był rzecznikiem, przypłacił to wszelkimi skutkami ciągłego stresu. (Obecnie miasto ma kompetentną panią rzecznik, pierwszą w tym mieście od czasów Agnieszki Rzempały – Chmielewskiej i Aleksandry Smyczyńskiej. Czyli pierwszą, bo tamte panie były w “Powiecie”).

Wszelkie “zuo” zaczyna się od “ale”, które wypowiedziane lub domyślne, jak kiedyś powiedziała profesor Maja Komorowska jest: asekuracją. Zatem jest brakiem woli przejęcia odpowiedzialności za słowa, wyrazem najzwyklejszego lęku, do którego owszem mamy wszyscy prawo, nie zawsze jednak takie samo. W niektórych przypadkach sprzedaliśmy to prawo za cyfry na pasku od wypłaty.  

Kiedy Radny Tomasz Dzionek, zapytał na sesji o to: czy faktycznie ma zniknąć facebookowy profil Stary Ratusz w Gnieźnie?

Padła dobra odpowiedź. Myślę, że intuicyjna, wypowiedziana szczerze “to sprawa wewnętrzna MOK”. I na tym powinna się owa odpowiedź zakończyć. Tu byłaby nadzieja, że dyrektor Ośrodka wie co jest dobre. Niezależnie od klucza politycznego, z którego został osadzony i podśmiechujek, że teolog kulturą teraz…Osobiście ufam, a nawet jestem pewny, że na ten kuriozalny pomysł nigdy by dyrektor Pilak nie wpadł. Rozważność i umiarkowana odwaga, może czasem asekuracja – politykiem nie przestaje się być. 

W dyskusji, która rozwinęła się pod skanem artykułu Aleksandra Olo Karwowskiego padło nawet typowanie autora tej koncepcji. Pomijam, prawdopodobne jest – osobowość narcystyczna rodzi się z pomieszania inteligencji i kompleksów. Sporej inteligencji i sporych kompleksów. 

Pewnie też bym tak miał, gdyby nie instytucja spowiedzi – korzystam z niej jako Katol, albo po prostu gdyby nie terapeuta, z którego korzystam jako mieszkaniec XXI wieku. Zostawmy jednak teologiczne spory. 

Dobra, jechanie po światopoglądzie to chamstwo, ja jednak zawsze byłem ulicznikiem z inteligenckiej rodziny, takich nawet PRL nie punktowała i nazywała chamstwem reakcji. Protokół mam w małym palcu. Dlatego: mogę -nie muszę, a nie chcę. Kiedy Śmietanka Towarzyska przestanie być zsiadłym mlekiem odkwaszę i siebie. 

Tyle już 3324 znaki bez spacji, a nie napisałem co sądzę o pomyśle. No, bo co mam sądzić o czymś, co nie powinno się zrodzić nigdy w niczyjej głowie? Nie napiszę bo dziś odebrałem lekcję od profesor Mai Komorowskiej, którą mimo tej archaiczności, jakiej np. mój syn nigdy pewnie nie pojmie – kocham, mniej jak Gniezno i mniej jak syna, żonę, Muzeum, czy… Jednak kocham, a jak Ci na czymś zależy, jak jesteś pewny – nie mówisz “ale”. 

Powiem tak, “ja znam te historie” cytując barda co stał się podnóżkiem. 

Kiedyś też słyszałem bzdury o jedności komunikatu, usuwałem posty zapowiadające artystów ulicy pół roku przed graniem, bo pół roku przed znałem grajków, a potem “kierownik jedności” specjalista do spraw dzielenia – ogłaszał, że już mogę publikować na tydzień przed imprezą… 

Nie napiszę co myślę, bo pani profesor prosiła bym już nie używał tych ukochanych swoich: pojebało, jprld, ***** mać, że zbyt wiele znam słów by wyrazić emocje, że apasz, czy szczun musi też mieć kręgosłup językowy.

Żal mi w tym wszystkim, spoko – nie żal mi Marty Pacak z-cy dyrektora MOK, szefowej Starego Ratusza – dziewczyna jest dobra w tym co robi, jak mało kto, kto to robi. Nie piszę o robieniu kultury w ogóle, ale o robieniu jej w instytucji z projektów itp.. Ogólnie to wiadomo ja jestem lepszy i Latarnia na Wenei jest lepsza i… (ŻART, sarkazm, jajo…) 

Żal mi zastępcy prezydenta, wolę myśleć, że się zagalopował, że niefortunnie, bo to jest dobry człowiek. Właściwie rykoszet go sięgnął. Jednak to “ale” czyli sprawa wewnętrzna: jednak jedność komunikatu itp. itd..  Żal mi tych, którzy coś robią, że co jakiś czas wyłażą “tacy co lepiej wiedzą”. Nie żebym porównywał, pojawiają się tak nagle jak dżdżownice po deszczu.

Kiedy mój dziadek Stanisław, który przez lata wozem konnym z jabłkami z Pyzdr w każdy wtorek i piątek przyjeżdżał do Gniezna, kiedyś zawiózł do jednej stadniny siano ze swoich łąk. 

  • Kierowniku chcecie to siano coście zamówili za taką kwotę o jakiej była mowa czy nie?
  • Chcę ale, – zaczął i nie dokończył kierownik.
  • Ale ? znaczy pan jesteś Antek Bosy – rzucił mój dziadek, przetarł chusteczką swoje oficerki i krzyknął do kierowcy zawracaj. Nawet nie słuchał co miało być po “ale”. Przy pierwszym większym gospodarstwie po drodze, zatrzymał auto (siano woził wielkimi autami typu TIR) zeskoczył na mostek.
  • Jak u Was z sianem gospodarzu? – zapytał stojącego przed bramką mężczyznę w cajgowych portkach flanelowej koszuli z “maciejówką” na głowie.
  • Szkoda gadać panie Stasinku, szkoda gadać, Warta łąki zalała – powiedział i spuścił wzrok. 

Dziesięć minut później dziadek w tych swoich oficerkach, kilku pomocników i rodzina gospodarza upychali siano w stodole. 

Tak czasem kończy się “ale”. Pamiętajcie o tym przy Lecha. Bo Miasto jest tylko organem prowadzącym, a pracodawcami są mieszkańcy. Kadencje się pokończą i może my powiemy “ale”.  

Zamknięcie profil? 

My odbiorcy, Wasi płatnicy go otworzymy.

Czemu jak nie skłóceniu dziewczyn ze Starego Ratusza z ekipą “starego” MOK służy to pirdulajdum glajdum? No, bo nie wiem.

W kanałach komunikacji przede wszystkim, jak nazwa wskazuje chodzi o komunikatywność, czytelność, skuteczność. Ideą nie jest jedna słuszna gazeta Trybuna Ludu, a jasna dla odbiorcy informacja.

Tak myślę, dziś kiedy czytamy informacje w pośpiechu, czytamy na profilu Miejskiego Ośrodka Kultury o imprezie to automatycznie idziemy na Łubieńskiego, a nie na Kareję. Proste jak… No, jak podmurówka obłożona płytami z granitu przy Społem na Chrobrego. Kład płytki Jaras Klaś, położył je tak jak mawiał prosto. Jak mawiał (jeszcze na Budulcu)? – “Ale to na skale wychędożyli górale”. No dobra, Jaras nie używał słowa wychędożyli. 

#staryratuszzostaje

Jasne, jasne, Stary Ratusz to ekipa, SR to też MOK i rozumie to każdy poza pomysłodawcą absurdu – takie mam wrażenie. 

Popatrz co piszą ludzie: https://www.facebook.com/popcentrala/photos/a.153897341327494/4050140358369820/

Jarek Mikołajczyk
Jarek Mikołajczyk

© All rights reserved. Powered by Liber Media.

Do góry