Dawid Stube z sukcesem na Grand Press Foto
W czwartek wieczorem, w jednej z sal stolicy, pachnącej jeszcze świeżą farbą i reflektorami, odbyła się gala XXI edycji Ogólnopolskiego Konkursu Fotografii Reporterskiej „Grand Press Photo”. Wśród tych, którzy przyszli zobaczyć, co najbardziej poruszyło obiektywy fotografów w ostatnim roku, znów zabrzmiało nazwisko: Stube.

Dawid Stube – nazwisko dobrze znane w kręgach fotografii dokumentalnej. Skromny człowiek z Gniezna, człowiek światła i ciszy. Jego prace to nie obrazki – to zatrzymane oddechy, fragmenty życia, które przemykają zbyt szybko, by je dostrzec gołym okiem.
Wśród 296 zdjęć, wybranych z tysięcy nadesłanych z całej Polski, znalazły się dwie jego fotografie. Jedna – z kategorii „Kultura” – pokazuje Agnieszkę Skrzypczak, aktorkę w garderobie, kiedy jest już kimś innym, ale jeszcze nie sobą. Szeptem powtarza słowa, które za chwilę wypowie głośno na scenie. Ta fotografia nie zdobyła nagrody, ale zatrzymała coś rzadkiego: moment przejścia.
Druga – intymna, cicha, niemal wstydliwa – pokazuje Zuzannę Czerniejewską-Stube, żonę autora. Aktorka. Matka. Dawczyni mleka kobiecego. Uchwycona tuż po odciągnięciu pokarmu. To zdjęcie, z kategorii „Ludzie”, zdobyło drugie miejsce. Ale to nie ranking jest tu najważniejszy – lecz prawda. Prawda uchwycona z czułością, szacunkiem, bez cienia egzaltacji.

Konkurs jak co roku układał się w rytmie spraw ważnych i aktualnych – powódź na południu Polski, twarze codzienności, ludzie. Ale to właśnie takie fotografie – osobiste, prawdziwe – przypominają, że reporter nie tylko dokumentuje świat. On go czuje. I pozwala nam go poczuć.
Stube nie krzyczy. Jego zdjęcia nie potrzebują hałasu. Opowiadają szeptem – i właśnie dlatego zostają z nami na długo. To fotografie z opóźnionym zapłonem.
Jarek Mixer Mikołajczyk