Skip to main content

Relacja ze spotkania w CK eSTeDe

Czarnobyl jako ostrzeżenie… przed dyktaturą

 |  Kamila Kasprzak-Bartkowiak  | 

Nie od dziś wiadomo, że wszelkie rocznice zazwyczaj stają się pretekstem do podsumowań i ponownym spojrzeniem na daną historię. Tak też stało się podczas świetnego spotkania z Krystianem Machnikiem, który o tragedii w Czarnobylu i tym co tam obecnie się dzieje, wie prawie wszystko!

W tym roku minęło 40 lat od jednej z większych katastrof przemysłowych na świecie, czyli tragicznej awarii reaktora w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Wypadku, który choć od razu nie zabił dużej liczby osób, to wpływał na zdrowie i życie ludzi przez kolejne lata, zaś w Polsce na dekady „zabetonował” plany, a nawet debatę na temat pozyskiwania energii z atomu. Bo Czarnobyl poza realnym zagrożeniem, to w równej mierze trauma, która niestety znów odżyła przez wojnę w Ukrainie.

Tymczasem Krystian Machnik, czyli gość wtorkowego spotkania w Centrum Kultury Scena To Dziwna, to m.in. redaktor portalu napromieniowani.pl i autor książki „Ostatni ludzie Czarnobyla”. Człowiek, który w Czarnobylskiej Stefie Zamkniętej zwanej też Zoną był 126 razy, a zaprowadziła go tam ciekawość. Taka prawdziwa „zajawka”, która pozwoliła mu doświadczyć rzeczy niedostępnych dla wielu z nas oraz poznać i zżyć się z bohaterami swojego reportażu. Mając przed sobą taką postać oraz merytorycznie i poruszająco prowadzącą rozmowę Tetianę Shakhovą – można było tylko zastanawiać się w jaką stronę pójdzie narracja.
Na szczęście jednak, co dało się wyczytać ze stwierdzeń autora – nie jest on raczej przeciwnikiem energetyki jądrowej, bo bez obaw i „anarchistycznych fobii”, wspomniał o rozpoczętej budowie czy właściwie pracach przygotowawczych do postawienia EJ w rejonie Lubiatowo-Kopalino w Polsce. W zamian z jego relacji wybrzmiał mocno antyreżimowy głos, będący krytyką propagandy ówczesnego Związku Radzieckiego, którego władze nie dopuszczały do myśli żadnych komplikacji w czarnobylskim obiekcie, wiedząc o podobnej awarii w innym miejscu, a po tragicznym wypadku próbowały tuszować skalę całego zdarzenia. Co więcej, zrzucono też winę na pracujących tam ludzi, zamiast wcześniej usunąć systemową wadę reaktora, która to głównie doprowadziła do wybuchu. O tym ostatnim zresztą Machnik też zdaje się wiedzieć niemal wszystko i co w dużym skrócie, ale niezwykle obrazowo raz jeszcze przybliżył, porównując często skomplikowane procesy do prostych reakcji fizycznych lub mechanicznych.

Co ważne, gość eSTeDe, dał się poznać nie tylko jako racjonalna i otwarta osoba, lecz przede wszystkim empatyczny człowiek, który również pomaga na co dzień przeżyć tzw. samosiołom, czyli ostatnim mieszkańcom Czarnobylskiej Strefy o których pisze w swojej książce. Ludzie ci, którzy pomimo zakazu życia w Zonie po katastrofie, postanowili, że jednak tam pozostaną bo nie bardzo wyobrażali sobie mieszkać gdzie indziej, to dziś tzw. babuszki i dziaduszki, czyli seniorzy. Dziś to niespełna 50 osób, które nie mają dostępu do dobrej wody pitnej, a czasem nawet prądu, choć mieszkają w południowej, najmniej skażonej części Strefy. Bo o inwestycjach, podobnie jak o rzetelnych badaniach zdrowia samosiołów, nie sposób mówić. Łatwiej za to było obalić mity o „mutantach” w przyrodzie, bo ta ostatnia wbrew obawom krótko po wybuchu – na szczęście się odrodziła w dobrej formie, ba, powróciły nawet gatunki zwierząt zagrożone wyginięciem. Natomiast sama Prypeć, czyli „modelowe” radzieckie miasto, zbudowane specjalnie dla pracowników czarnobylskiej elektrowni, to dziś zjawiskowy „las z budynkami”.

Warto dodać, że podczas tego świetnego spotkania wątków było oczywiście więcej, ale najpiękniejszym okazał się ten z antyreżimowym przesłaniem, gdzie poza krytyką słusznie minionej władzy i propagandy ZSRR, nie zabrakło też mocnych słów na temat trwającej wojny rozpętanej przez dyktaturę Putina we współczesnej Rosji. Ten moment oraz wsparcie dla dzielnych Ukrainek i Ukraińców walczących z najeźdźcą, dały więc nadzieję, że „ludzie dobrej woli” tak łatwo nie odpuszczą i nie pozwolą, by tragedia podobna do tej w Czarnobylu się powtórzyła.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Kamila Kasprzak-Bartkowiak