Skip to main content

Koncert w LNW

Cudowna natura miłości!

 |  Kamila Kasprzak-Bartkowiak  | 

Kolejny muzyczny diament z grodu Lecha stał się faktem. Po fenomenie punkowo-performatywnej Siksy oraz zimnofalowej i nie tylko głębi Pere Lachaise – Gnieznu i światu objawili się grający nowoczesną klasykę oraz szeroko pojętą alternatywę artyści z z G.S.E. Tension.

Już dziś można powiedzieć, że występ G.S.E Tension w ostatni piątek lipca w Latarni na Wenei, to był jeden z tych „koncertów roku”, który pozostanie w pamięci na długi czas. Powodów tego stanu rzeczy jest co najmniej kilka, a największymi na pewno, tak jak w przypadku Siksy i Pere Lachaise, to talent oraz autentyczny i podszyty empatią pomysł na siebie. Już te cechy sprawiają bowiem, że mamy do czynienia z fantastycznymi twórcami, których umiejętności oraz refleksje, nie są produktem algorytmów z social mediów ani „mielonką” z AI.

Jednak tym co dodatkowo uczyniło całe wydarzenie niezwykłym, był też… efekt niespodzianki. Pod nazwą zespołu, którą można rozwinąć jako Gniezno String Ensemble Tension, krył się bowiem wcześniejszy Gniezno String Quartet, a jego współtwórczynie, czyli skrzypaczka, dyrygentka i wokalistka Sara Powaga oraz także skrzypaczka i altowiolinistka Regina Borkowska-Kędzierska, to również założycielki OMG Orkiestry Miłej Gnieznu, która fantastycznie przyciąga muzyczną młodzież i nie tylko. Choć mnogość podejmowanych i dobrze przyjętych inicjatyw to jedno, a pomysł, by to na Latarni zrobić premierę swojej nagranej w niespełna pół roku autorskiej płyty pt. „Natura miłości”, to drugie i jeszcze większe zaskoczenie.

Tymczasem występ zaczął się od przywitania gromkimi brawami wychodzących na scenę artystów, które zgotowała im tłumnie zgromadzona publiczność. Po tym fakcie, będąca prawdziwą frontmenką i tym razem w roli wokalistki Sara Powaga, odwzajemniła się krótkim wyjaśnieniem tytułu krążka, który opowiada zarówno o miłości do otaczającej natury, jak i tej międzyludzkiej. Bardzo szybko potwierdziły to zresztą zagrane utwory, jak choćby otwierające koncert, dynamiczne „Żywioły”, emanujące chwilami jakąś niespożytą folkową energią. Z kolei „Niebo pełne gwiazd” przeniosło już słuchaczy w romantyczne rejony znaczone rzewnymi i jednocześnie wyrazistymi smyczkami skrzypiec Reginy Borkowskiej-Kędzierskiej i altówki Adrianny Działak-Patrzek, pomrukami wiolonczeli Nikodema Ledy czy wtórującej wszystkiemu gitary klasycznej Natalii Czubaj-Wahli. Podobnie działo się też w pozostałych piosenkach, gdzie opowieści o miłości i naturze przeplatały się nad wyraz konsekwentnie w będących błyskotliwą obserwacją oraz doświadczeniem tekstach. Tak było także w kawałku o sztuce przetrwania pt. „Prawo lasu”, gdzie smyczki są już o wiele bardziej „bezwzględne”, a gitara wyrazista, zaś w jednym z piękniejszych utworów o miłości „Tylko my” albo kompozycji „Natura po deszczu”, powraca cudownie podniosły i poruszający nastrój.

Bo też w G.S.E Tension wszystko ma swoje miejsce. Począwszy od szczerej radości grających ze sobą artystów i niebywałego wręcz progresu wokalu Sary, który teraz brzmi niezwykle zmysłowo i ponadprzeciętnie, a skończywszy na koncepcyjnej oraz pomysłowej płycie. Albumie podejmującym temat natury także przez pryzmat zmian klimatu, o czym nie omieszkała wspomnieć Sara słowami o wysychającej rzece i potrzebie wody. Takie kompozycje miłosno-klimatyczne na które osobiście czekałam przez lata i którymi również zachwyciła się publiczność w Latarni.

Fot. Paweł Bartkowiak

Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Kamila Kasprzak-Bartkowiak