• Start

Urszula Zajączkowska z Nagrodą Kościelskich! Debiutowała w Zeszytach Poetyckich

Czy istnieje poetycki słuch absolutny? Jestem gotów zaryzykować tezę, że znam poetę, promotora, wydawcę z absolutnym rozeznaniem poezji. Dawid Jung zupełnie niedawno, bo w 2014 roku wydał tomik Atomy - Urszuli Zajączkowskiej, wczoraj wspólnie uczestniczyliśmy w uroczystości wręczenia jednej z najważniejszych polskich nagród literackich – Nagrody Kościelskich.

Świadoma poetka przyrody, jak określił gnieźnieński wydawca Zajączkowską, już za ten wydany przez Zeszyty Poetyckie debiut otrzymała nominację do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius 2015 w kategorii debiut roku oraz wyróżnienie XI Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Złoty Środek Poezji” 2015 za najlepszy debiutancki tom poetycki roku 2014. Nagrodę Kościelskich otrzymała za niezwykle piękny, również edytorsko, tom Minimum.

 

Biolożka, poetka do tego muzyk, spaja w swojej poezji niezwykłą naukową precyzję oraz pewien intelektualny dystans do tematu wierszy, który jednak nie zagłusza emocji i wrażliwości. Wspomniana precyzja nie przeszkadza też kompozytorskiemu niemal traktowaniu wiersza. Tu dotykamy ponownie czegoś co może być właśnie wspomnianym absolutnym słuchem poetyckim.

Nie chodzi tu o Eufonię słyszaną wprost, ani na moment dbałość o brzmienie wiersza nie przekłada się nad treść i precyzję. Rzec można także, że siłą poezji jest naturalna proporcja, przy czym być może, naturalna, bo związana z Naturą. Proporcje pomiędzy: środkami wyrazu, rytmem, frazą, brzmieniem czy wreszcie przyrodą w wierszu, a treścią nieożywioną - prowadzą tu do Piękna, nawet jeśli poetka pisze o "krzywej Gausa" czy o "krwistej wątrobie". Piękno jest tu wartością absolutną, Minimum, to książka piękna nie tylko wrażliwością i tekstem Zajączkowskiej, ale też doborem papieru, prostotą okładki pełnej kunsztu i wreszcie ilustracją, rycinami... Jakkolwiek by nie zabrzmiało książka doskonała. Trudno się jednak dziwić. Fundacja im. Kościelskich, a raczej Nagroda Kościelskich, jest bodaj najbardziej wolna, od aspektów merkantylnych, marketingu i całego oszustwa zwanego PR-em, z wszystkich polskich nagród.

Za tą nagrodą nie stoją literackie fajerwerki, nagrodzeni to nie zawsze pisarze poczytni, których nagroda jest w interesie rynku książki - czytaj wydawców. Te nazwiska, które przed Zajączkowską zapisała na liście laureatów Fundacja im. Rodziny Kościelskich (powiązanych kiedyś z Miłosławiem) to w zdecydowanej większości prawdziwa historia współczesnej literatury polskiej, a nie ta z list bestselerów salonów księgarskich.

 

W 1962 roku Kościelscy dostrzegli np. Sławomira Mrożka, rok później Zbigniewa Herberta i Wiesława Dymnego, rok po nich był i Tadeusz Konwicki...Wypisanie ich tu stałoby się jak litania do wszystkich wielkich literatury polskiej. Stanisław Barańczak, Adam Zagajewski, Ryszard Krynicki, czy bliżej dnia dzisiejszego: Tomasz Jastrun, Andrzej Stasiuk, Jacek Dukaj i Szczepan Twardoch...Nie po to te wypominki, by się modlić, ani też by poprzez poprzedników nobilitować Urszulę Zajączkowską, raczej przypomnieć czytelnikom, ale i sobie znaczenie Nagrody Kościelskich.

 

Urszula Zajączkowska jeśli już mowa o nobilitacji...To rodzi się pytanie: najpierw z biologii czy z literatury?

Pytanie, które czas pokaże - nie jest żartem. Szerszą relację z wręczenia nagrody, obszerne fragmenty niezwykle gęstego, poruszającego i literacko wybitnego wystąpienia laureatki oraz rozmowy z gośćmi i z Urszulą Zajączkowską opublikujemy jeszcze w tym tygodniu.

 

Jarek Mixer Mikołajczyk

 

PS. Kiedy faktycznie czas pokaże, zajrzę z jakimś poczuciem zdrowej dumy do Atomów wydanych w Zeszytach Poetyckich przez „poławiacza pereł” z Gniezna. Cokolwiek brzmi to patetycznie, to u Junga debiutowali: Rafał Rutkowski, Rafał Różewicz (nominacja do Sileziusa), Rafał Gawin, wydawał też. Vital Voranau i rzecz jasna Urszula Zajączkowska. Wspomniani autorzy tworzą dziś istotne hasła literatury polskiej.