Skip to main content

Rockowe granie w MOK-u – ciąg dalszy

Bardzo energetyczne Meteroidy

 |  Kamila Kasprzak-Bartkowiak  | 

O tym, że konkursy rockowe są nadal potrzebne, niech świadczy niezwykła żywotność gitarowo-perkusyjnego grania, po które w różnych jego odmianach, wciąż sięgają kolejne pokolenia muzyków i spośród których zawsze warto wyłowić perełki.

Trzecia edycja Ogólnopolskiego Konkursu Zespołów Rockowych im. Mikołaja Matyski w Gnieźnie za nami. I choć w tym roku dotarłam głównie na finał tych zmagań, bo na części konkursowej obecny był Naczelny Popcentrali Jarek Mikołajczyk, który już podzielił się swoimi refleksjami – to właśnie zwieńczenie rywalizacji, pokazuje jej siłę. Zielonogórski skład Meteroids, który wystąpił w przedostatnią sobotę maja w Miejskim Ośrodku Kultury, to bowiem ubiegłoroczny zwycięzca konkursu i finalista imprezy sprzed dwóch lat jednocześnie. Osadzony w energetycznych hard rockowych, a nawet post nu metalowych brzmieniach, mógł wygrać już dwa lata temu, lecz dzięki od początku wysoko postawionej poprzeczce, musiał chwilę poczekać.

Tymczasem tegoroczny koncert Meteroids na pewno pokazał, że muzycy cały czas się rozwijają i śmiem twierdzić, że był on lepszy od poprzedniego w Gnieźnie. Kapela, w skład której wchodzą wyrazisty wokalista Hubert „Hubi” Sozański, potrafiący oczarować możliwościami swego instrumentu gitarzysta Jakub „Mroku” Mroczek, będący niczym „rytmiczne serce” basista Jan „Jasio” Domagała i wybijający potężny rytm na „garach” perkusista Filip „Franiu” Sanowski – zagrali więc utwory ze swojego dotychczasowego dorobku, który stanowią póki co dwie płyty: „Przemyślenia” (2021) oraz „Nostalgicznie” (2024). Wsłuchując się zaś w ich dźwięki, trudno nie wysłyszeć w nich jednocześnie hard rockowej dynamiki Cowdera czy już bardziej zróżnicowanej stylistycznie Comy albo nu metalowej melodyjności kultowego Linkin Park na którego sami się powołują. Jednak nie byłoby takich skojarzeń, gdyby nie osiągnięty już przez artystów warsztat nad którym zaczęli sukcesywnie pracować od 14 roku życia, więc jeśli tak dalej pójdzie, to mają szansę stać się powszechnie rozpoznawalni nie tylko na polskiej scenie.

Co więcej, muzycy dość szybko łapali też kontakt z publicznością, co było widać zarówno podczas poprzedniego, jak i obecnego koncertu, gdzie wysłuchana prośba o „zrobienie ściany”, na pewno dodaje charyzmy. Jedyne zaś nad czym mogliby popracować, choć zapewne już to robią, to teksty, żeby były jeszcze bardziej zróżnicowane, ciekawsze i „szersze”, czyli wykraczające poza indywidualne postrzeganie świata. Ich pierwszy album przypada bowiem typowo na „szczenięce lata” i właściwe wtedy spojrzenie na rzeczywistość, a drugi jest już bardziej dojrzalszy. Mam nadzieję, że trzeci nad którym obecnie pracują, stanie się pod względem tekstowo-muzycznym nie tyle meteroidą, co wręcz asteroidą!

Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Kamila Kasprzak-Bartkowiak