• Start
  • Relacje
  • Trenujemy siostrzeństwo i będziemy silniejsze!
  • Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Trenujemy siostrzeństwo i będziemy silniejsze!

Od własnej drogi artystycznej i zanegowania świata akademii, przez memy zrodzone z irytacji i niezgody na rzeczywistość oraz niespodziewaną popularność, aż do świadomego feminizmu, twórczego rozwoju i potrzeby opowiedzenia własnej historii, która pomoże uczynić świat lepszym. Tak można by opisać spotkanie z początku listopada z graficzką, malarką czy ilustratorką Martą Frej.

To była już trzecia wizyta niegdyś częstochowskiej, a obecnie gdyńskiej artystki w Gnieźnie. Po wystawie słynnych memów w 2015 roku na gnieźnieńskim Rynku, a następnie zaproszeniu do Jury Głównego Festiwalu Filmowego Offeliada w 2018 roku przez rodzimy Klub Krytyki Politycznej – tym razem Marta zagościła w naszym mieście dzięki Bibliotece Publicznej Miasta Gniezna przy okazji wydania... komiksu „Dromaderki".


Najpierw więc podczas spotkania prowadzonego przez Katarzynę Mikołajczewską-Modrzejewską w gościnnych progach Miejskiego Ośrodka Kultury – zgromadzona kameralnie publiczność dowiedziała się skąd te „Dromaderki". Okazało się, że taką nazwą określano kobiety należące do PPS (Polska Partia Socjalistyczna), które przemycając broń, dynamit, amunicję czy bibułę w swych długich sukniach, ale też gorsetach, miały swój znaczący udział w walce o niepodległość. Tyle, że ich historia czy raczej herstoria nadal nie jest powszechnie znana, a przecież jedną z takich bojowniczek była Aleksandra Szczerbińska, późniejsza żona Józefa Piłsudskiego, której postać pojawia się również w tej książce. Warto dodać, że pierwszy komiks Marty Frej wydany przez Centralę nie jest zbyt obszerny i jest skierowany raczej do młodego odbiorcy, zaś sama artystka dopiero wprawia się w tworzeniu scenariuszy. Jeśli jej się to uda, to chciałaby stworzyć dzieło oparte na własnym życiorysie, które ukazywałoby szersze mechanizmy do zmieniania i tworzenia lepszej rzeczywistości. Jednak zanim to nastąpi, marzy o współpracy z doświadczoną pisarką przy innej feministycznej opowieści i dobrze wspomina choćby kooperację z Anną Kowalczyk, dla której zilustrowała również książkę o kobietach, czyli „Brakującą połowę dziejów".


Poza tym nie byłoby obecnej popularności Marty, gdyby nie przywołane memy czy nawet artystyczna uczelnia. O tych pierwszych więc twórczyni powiedziała, że zrodziły się one z irytacji rzeczami czy zachowaniami osób z najbliższego otoczenia, a późniejsze także z niezgody na polską rzeczywistość, i że nie spodziewała się, że zyskają one aż taką popularność. Natomiast jeśli chodzi o uczelnię, to wspomniała, że nie był to dobry czas, gdyż od początku wiedziała, że nie pasuje do tamtejszego środowiska i to właśnie dzięki odcięciu się od tych nierzadko wykluczających akademickich realiów, mogła bez przeszkód podążyć własną drogą. I wreszcie, kluczowy w tym wszystkim był oczywiście feminizm, który dość późno „odkryła" jeśli chodzi o świadome dążenie do równości w życiu codziennym. W związku z tym w gnieźnieńskiej rozmowie nie mogło też zabraknąć odwołania do trwających protestów kobiet oraz ich sojuszników, które wybuchły po ogłoszeniu haniebnego wyroku przez pisowski Trybunał Konstytucyjny. Marta stwierdziła, że to w czasie tych wydarzeń szczególnie „trenujemy siostrzeństwo" i pomimo wielu wątpliwości czy obaw „będziemy silniejsze". W końcu jak głosi jedno z haseł wypisywanych na transparentach: „Rewolucja jest kobietą"...

Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Fot. K. Kasprzak-Bartkowiak

Tagi: Miejski Ośrodek Kultury Marta Frej Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna Klub Krytyki Politycznej w Gnieźnie