• Start
  • Relacje
  • Dwa spojrzenia na społeczne historie po raz kolejny
  • Kamila Kasprzak - Bartkowiak

Dwa spojrzenia na społeczne historie po raz kolejny

Tym razem już jesienią przy skwerze obok ul. Chrobrego, przycupnęły dwie cykliczne wystawy dla których wspólnym mianownikiem jest człowiek czy szerzej – społeczeństwo. „Społeczna historia Gniezna – Inni”oraz „Gnieźnianie A.D. 2019”, to bowiem ekspozycje, które zamiast egoizmu i podziałów promują empatyczne spojrzenie na różnorodność.

Zacznijmy od pierwszej propozycji, czyli „Społecznej historii Gniezna – Inni”, która stanęła przy skwerze dosłownie... na jeden dzień. Planowaną na trzy tygodnie wystawę uszkodziła bowiem wichura, która zerwała się następnego dnia. Niemniej jednak wernisaż się odbył, a informacja o tej inicjatywie poszła w świat, także dzięki szybkiej reakcji jej twórców, by zaprezentowane zdjęcia i treści, zamieścić od razu w internecie pod adresem: https://issuu.com/poiu77/docs/wystawa

(natomiast „materialna wystawa” do obejrzenia będzie raz jeszcze wiosną w przyszłym roku, być może w okolicach Festiwalu Literackiego Preteksty).

Przyjrzyjmy się zatem bliżej całej prezentacji. Jak można było dowiedzieć się z zapowiedzi, jest to trzecia część z cyklu „Społecznej historii...”, gdzie tym razem po lokalnych protestach społecznych i wybitnych gnieźniankach, na celowniku znaleźli się inni, czyli nierodowici mieszkańcy miasta i kraju, którzy wybrali sobie gród Lecha jako miejsce swego życia. Skąd taki temat i jak wyglądała ta wystawa w praktyce? Otóż temat podyktowany został chęcią dowartościowania i doceniania przedstawicieli mniejszości narodowych w Gnieźnie, które współtworzyły, a także dziś współtworzą nasze miasto. Poza tym to jak zawsze poszukiwanie tego co nieoczywiste i progresywne oraz niebędące wyłącznie militarną czy elitarną historią, a do tego wbrew konserwatywnej i nacjonalistycznej optyce. Natomiast „praktyka” to cztery wielkoformatowe banery, gdzie znaleźli się przedstawiciele niemieckiej i żydowskiej nacji z przeszłości oraz pozostawione przez nich dziedzictwo, a także współcześni reprezentanci ormiańskiej, haitańskiej, ukraińskiej, rosyjskiej, tureckiej czy marokańskiej mniejszości.

Wśród dawnych bohaterów więc odnaleźć można choćby Wernera Albertiego, wybitnego śpiewaka pochodzenia żydowskiego, który urodził się w Gnieźnie jako Wojciech Krzywonos, a następnie pod powyższym pseudonimem zrobił oszałamiającą karierę w Europie, a nawet w Stanach. Albo Jana Junga, fotografa dokumentalistę i przemysłowca o niemieckich korzeniach, co zatrzymał czas międzywojnia i okupacji dla potomnych. Całości zaś dopełniają, równie znakomity i uczony rabin Markus Mordechai Ha-Levi Horovitz oraz spolonizowany Niemiec, czyli aptekarz i lekarz gnieźnieński Jan Jakub Kugler. Dalej mamy przywołane dziedzictwo w postaci faktów znanych, lecz nie zawsze uświadamianych jak wytyczenie nowego planu miasta po pożarze w 1819 roku, którego dokonali właśnie „inni” - w tym przypadku pruscy zaborcy, a także świątynie wybudowane przez wyznawców judaizmu i ewangelików, czyli znów Żydów i Niemców. Natomiast współcześni bohaterowie wystawy opowiedzieli swoją historię sami. Trzy kobiety (Sona, Ksenia i Lidia) i trzech mężczyzn (Mehmet, Ilies i Aland) zdradzili więc jak znaleźli się w grodzie Lecha, czym zajmują się na co dzień i jak odbierają tutejszą społeczność i zwyczaje. Co ciekawe, ich doświadczenia okazały się bardzo różne i nie dające się zaszufladkować w kulturowych czy imigranckich stereotypach.

Z kolei druga z propozycji, którą jeszcze do końca października można podziwiać przy ul. Chrobrego (a później zacznie ona wędrować po innych częściach miasta), swoje odsłony znaczy datami, więc jeśli mamy „Gnieźnianie A.D. 2019”, to wiadomo, że mieszkańców miasta zobaczyć można po raz ósmy, bo dokładnie od ośmiu lat przyglądają im się rodzimi fotografowie. Mieszkańcy oczywiście są różni w przeciwieństwie do mistrzów obiektywu, którzy raczej stanowią stałe grono i kreślą światłoczułe historie o swych bohaterach, tym bardziej, że w tym roku tematem przewodnim stała się „Opowieść”. Wśród prac pokazanych przez takich twórców jak Beata Orczykowska, Anna Farman, Michał Wysocki, Przemysław Degórski, Piotr Robakowski czy Waldek i Dawid Stube – można odnaleźć bardzo różnorodne historie. Bardzo odmienny i jednocześnie wspólny jeśli chodzi o wrażliwość i czułość w spojrzeniu na ludzi, jest też warsztat artystów. Dlatego pewnie oglądając ich dzieła na wystawienniczych słupach, trudno nie docenić posągowo-malowniczego portretu Pauliny kreślonego przez Beatę, życiowych wyzwań Marty pokazanych przez Annę, nieoczywistych, lecz pięknych relacji u bohaterów Michała, zaskakującej dojrzałości Lili przedstawionej przez Przemysława czy niesamowitej pasji grupy morsów w obiektywie Piotra, siły miłości Barbary i Władysława u Waldka oraz wyzwalających doświadczeń mieszkańców ośrodka „Pomocna Przystań”, którym przyjrzał się Dawid.

Warto dodać, że bez względu na to jakby nie patrzeć na całą ekspozycję, jej potencjał społeczny jest wyraźny. Poza walorami artystycznymi i skupieniu na jednostkach – w szerszym spojrzeniu to przecież rzecz o pewnej zbiorowości. Owszem, widzianej bardziej przez filozoficzno-emocjonalną niż socjologiczno-historyczną optykę, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by pokusić się o własną interpretację. Wszak dobre dzieło kultury, to takie, które nie daje zamknąć się w wąskich ramach i schematach o czym wie zapewne kurator tego projektu Piotr Wiśniewski.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Fot. K. Kasprzak-Bartkowiak

Tagi: Społeczna historia Gniezna – Inni Gnieźnianie A.D. 2019