• Tymoteusz Mikołajczyk

Dzień z życia Diggera 1

Odkąd tylko pamiętam przeczesuje internet w poszukiwaniu dobrej muzyki. W niektórych kręgach mówią na to digging i z tą nazwą w pełni się zgadzam. W rodzinie mam górników to ordnung jest, ale wiadomo ja to tam z przyjemności i nawyku. Też w ciemnościach, ale jakby kontrolowanych. Nie walę kilofem w skały, ale czasem trzeba przebrnąć przez straszne gówno, żeby trafić na złoto. Życie. Czy coś tam.

Wraz z reaktywacją Popcentrali, no i zmianą kierunku jej podróży postanowiłem od czasu do czasu dzielić się swoimi wykopaliskami. Tak jakbym przynajmniej palatium odkrył. Bo to przecież w promowaniu tej muzy największa frajda. Bo jakby, czasem mi smutno, kiedy widzę te liczby wyświetleń. Jakby no, czasem to nawet bardzo smutno. 

I wiesz, czasem będą to odkrycia z line-upów niszowych festiwali, czasem rzeczy zaproponowane na spotify, może też te nadesłane przez Ciebie. Jak to będzie muzyka? Nie ma reguły, co mi siądzie i zaskoczy. Pewnie trzy kawałki w jednym tekście. Czego masz się spodziewać? Sam chciałbym to wiedzieć!

 

Dzień z życia Diggera vol. 1

 

Talk Show

Mocne gitary, ciężki i zimny bassowy wokal, który mi kojarzy się z Ianem C, a mojemu homie z Nickiem C. Postpunkowe czy tam zimnofalowe, a jednak brzmienie pełne emocji i dynamiki. Talk Show pierwszy raz usłyszałem w połowie lipca na żywo w The Old Blue Last. Mała sala koncertowa umieszczona na piętrze, miejsce ponoć kultowe dla Londynu. Nie pamiętam zbytnio jak nazywał się zespół, który był “gwiazdą” tego wieczoru, pamiętam jednak doskonale support. Blond włosy wokalista pełen charyzmy i energii już na trzecim kawałku zeskoczył ze sceny i szalał razem z publicznością, nie przestając przy tym grać. Klimat nie do podrobienia i pewnie mi działa ten efekt - ej przecież to był support na koncercie za free i ej jak to się wydarzyło. Na Fejsie 1446 polubień, na youtubie to jakby szkoda gadać (9 subskrybcji), trochę lepiej na spoti, bo aż niecałe 4k słuchaczy w tym miesiącu. 

 

https://www.facebook.com/thetalkshowband

 

Flavien Berger

Nie zawsze będziemy się zatrzymywać przy tych totalnie nieznanych. Najwięcej razy słuchany kawałek tego pana na spoti, odpalono x 2 bańki. Dla mnie jednak swego czasu było to duże odkrycie. To muzyka raczej dla fanów spokojniejszych, albo raczej mniej agresywnych brzmień. Sam kompozytor jako gatunek na swoim fb wpisuje “WAVE WAVE” no i jakby pasuje. Mocny, ale odprężający francuski wokal i muzyka przy, której się po prostu uśmiechasz i odpływasz. To jest po prostu błogie, w pewnym sensie kosmiczne. 

 

 

Silent Bob

Na koniec dzisiejszego tekstu twardy, uliczny zawodnik prostu ze słonecznej Italii. Silent Bob to ciężki, agresywny rap momentami krzyczany, a w jednym z numerów autor bezpośrednio nawiązuje do punkowej schedy. Teksty powiedzmy uliczne, ale kurde z tego, co udało mi się przetłumaczyć pisane w sposób taki jakby poetycki (Jeśli znasz włoski to możesz mnie poprawić). Nie oszukujmy się nie dla tekstów będziemy go słuchać (przynajmniej większość z nas). Brzmienie przynajmniej na poziomie najlepszych zawodników polskiego rapu. Wyświetlenia nie tragiczne, ale raczej oddalone od jakości. 

 

https://www.facebook.com/silentjoint/

 

Tymoteusz Mikołajczyk - Prawowity Syn Słońca

Tagi: Digger