• Jarek Mikołajczyk

Zachować wbrew niepamięci

Podobno żyjemy tak długo dopóki jesteśmy obecni we wspomnieniach innych. Podążając tym tropem, trudno nie stwierdzić, że poeta i mistyk, ale też zwyczajny, ciepły człowiek Sławomir Kuczkowski – cały czas jest wśród żywych, zarówno tych, którzy go znali osobiście jak i ludzi, którzy go nigdy bezpośrednio nie spotkali.

O to zaś, że ta pamięć i pielęgnowanie spuścizny Kuczkowskiego cały czas trwa, od początku dba ścisła grupka jego bliskich przyjaciół, w tym głównie animujący wydarzenia poświęcone Sławkowi, naczelny Popcentrali Jarek Mikołajczyk. Jednym z takich wydarzeń, które już po raz kolejny przypomniało zmarłego dekadę temu twórcę, stało się spotkanie pt. „Piętno – Sławomir Kuczkowski wbrew niepamięci”, które w majowe popołudnie odbyło się w kryptach klasztoru ojców Franciszkanów. Co ważne, podczas niego do Jarka dołączył, zresztą nie pierwszy raz jeśli chodzi o popularyzację gnieźnieńskich mikrohistorii i zapomnianych dziejów, poeta, śpiewak operowy i szef „Zeszytów Poetyckich” Dawid Jung.

I choć całe przedsięwzięcie przybrało nieco formułę spotkania autorskiego bez Autora czy wręcz swoistych zaduszek, to nie było smutne. Stało się raczej kameralną nasiadówką realnie i mentalnie bliskich przyjaciół Sławka, którzy chcą zachować jego postać i działania wbrew niepamięci, a przy okazji zainteresować tym instytucje. Bo też spuścizna Kuczkowskiego może dziś uchodzić za jeden z ważniejszych elementów dziedzictwa kultury chrześcijańskiej zanurzonej w mistycyzmie, a nie dewocji z przełomu XX i XXI wieku. Dla prowadzących spotkanie powyższy charakter twórczości Portiera Pana Boga (jak ze względu na miejsce swej pracy w portierni dawnego MDK-u i właśnie chrześcijańskie odwołania, nazywany bywa Sławek), w sposób oczywisty otworzył pole do szerszej dyskusji m.in. o chrześcijańskiej mistyce i duchowej kontemplacji przez niekoniecznie wierzące osoby, idei „nieruchomego teatru”, którą realizował czy jego „drogowskazach” w postaci Jana od Krzyża i Simone Weil oraz ogólnie o życiu i sztuce. Oprócz tego nie obyło się bez przywołania poezji Kuczkowskiego, głównie tej z tomiku „Piętno” oraz przeczytania wierszy przez uczestników spotkania. I wreszcie pojawiły się też wspomnienia konkretnych spektakli jak „Królewska Droga Krzyża” albo „Komora”, gdzie bez aktora, czasem w naprawdę niewielkiej przestrzeni i towarzystwie ikon przedstawiających oblicze Chrystusa oraz świec, jedynym uczestnikiem działania był widz. Natomiast jeśli chodzi o instytucje, czyli głównie samorządy, to okazuje się, że to wytrwałe pielęgnowanie pamięci po Sławku przez jego przyjaciół, powoli zaczyna przynosić owoce, o czym nie omieszkał wspomnieć na razie nieco zdawkowo Jarek Mikołajczyk, a potwierdzić obecny na spotkaniu Artur Kuczma, czyli przewodniczący Komisji Promocji, Kultury i Turystyki przy Urzędzie Miasta. Choć planów „oficjalnego upamiętnienia” jest oczywiście więcej.

Warto dodać, że spotkanie wokół postaci i dorobku autora „Piętna”, na pewno nie było straconym czasem, a jego spojrzenie na chrześcijańską wiarę okazało się niezwykle włączające i uniwersalistyczne, bez taniego moralizowania czy bezmyślnego „klepania paciorków”. Postawa autentycznie przywodząca na myśl karmelicką kontemplację Jana od Krzyża oraz filozoficzne refleksje Simone Weil, a poza tym również zwyczajna. Bo Sławek nie żył wyłącznie poważnymi tematami, lecz jak każdy człowiek też żartował czy wyrażał swoje opinie w potoczny i dosłowny sposób jak wielu z nas, co zresztą wyrazili prowadzący oraz przez swa opowieść o lalce, zaprzyjaźniona ze zmarłym Marzena Szczerkowska.

sporkanie odbyło się w ramach Interaktywnego Muzeum Gniezna, koordynowanego przez MPPP w Gnieźnie (przypis redakcji)

Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Fot. K. Kasprzak-Bartkowiak

Tagi: Sławomir Kuczkowski IMG