• Start
  • Relacje
  • Premierowy „Radar” zagrany w Dzień Kobiet.
  • Ewa Jenek

Premierowy „Radar” zagrany w Dzień Kobiet.

Bracia Waglewscy z zespołem Tworzywo Sztuczne w Młynie. Poniższy tekst pisany jest z perspektywy osoby, która dobrze zna twórczość braci Waglewskich. Zaczęło się to właściwie jeszcze na przełomie lat 90’i 2000, w dużej mierze za sprawą starszej, o blisko 8 lat, siostry. Do tego doszła „przebyta” w czasach gimnazjalnych fascynacja polską muzyką z kręgu hip-hop.

O przeszłości.

Warto zatem byłoby przytoczyć swego rodzaju rys historyczny. Początkowo twórczość tandemu tekściarsko/kompozytorskiego pod szyldem - Fisz, Emade, była zanurzona w hip-hopie o czym czasem zapominamy z czasem. Pierwszy trzyosobowy skład, do którego należeli Waglewscy, (+ Inespe), wydał płytę w czerwcu 1999r. To właśnie Hip-hopowo/rapowy RHX i jego „Opowieści ze szkolnej ławki”, na tej płycie można wyczuć typową dla tego czasu atmosferę blokowisk, nawijało się wtedy zupełnie inaczej. Od tego czasu muzycy przeszli szmat drogi artystycznej, przewijając się przez różne składy. Choć Tworzywo Sztuczne zostało powołane do życia na początku XXI w., pierwszych kilka płyt było mocno jeszcze hip-hopowych, (zwłaszcza „F3”, „Wielki Ciężki Słoń”, „Na żywo w Mózgu”. Fisz do tej pory przez duże grono osób jest klasyfikowany w czołówce najlepszych polskich raperów. Oprócz tego nie można zapominać o dość eksperymentalnym składzie powołanym przez Wojtka Mozelewskiego w drugiej połowie lat 90’ Bassisters Orchestra, w którym udzielali się także m.in, Mikołaj Trzaska, Bunio i bracia Waglewscy, (Fisz napisał teksty na płytę „Numer. Jeden” (2006 r.), oraz robił wokalizy. Wreszcie współpraca muzyczno-sceniczna, z ojcem, i grający rockową, gitarową muzykę, projekt Kim Nowak (od 2009,) współtworzony wraz z Michałem Sobolewskim (obecnym gitarzystą Tworzywa).

Koncert w Dzień Kobiet

W piątkowy wieczór, ten szczególny dla dziewczyn i pań, licznie zgromadzonych w Gnieźnieńskim klubie muzycznym, mieliśmy przyjemność wysłuchać premierowego materiału, składu Tworzywo Sztuczne, z krążka „Radar”, który został rzucony na rynek muzyczny właśnie 8 Marca.

Publika zaczęła się gromadzić dużo wcześniej, aby zająć jak najlepsze miejsca, z niecierpliwością oczekując występu. Po wejściu do klubu można było zaobserwować, wyciemniony klub od strony sceny, wiedziałam czemu to będzie służyć, wyeksponowaniu gry świateł, która towarzyszy koncertom grupy. Obawiałam się nieco jak to wyjdzie w przestrzeni Młyna (ostatni koncert Tworzywa jaki dane mi było oglądać, odbył się w godzinach późno wieczornych w przestrzeni otwartej, pod gwiazdami oświetlenie wygląda zupełnie inaczej, bardziej zgrywa się z otoczeniem. Tu przeżyłam miłe zaskoczenie, bo wszystko okazało się dopięte na ostatni guzik, ciekawie, różnobarwnie, co w przypadku tej określonej przestrzeni nie zawsze jest dla mnie sprawą oczywistą. Wiedziałam już, że występy Fisza i Emade, są jak performance, tak było i tym razem. To nie tylko przyjemność dla uszu, ale i dla oczu.

Chociaż można także powiedzieć, że jeśli jest się na koncercie, po raz któryś pewne jego elementy można przewidzieć, tak samo jak w spektaklu teatralnym, mniej więcej wiadomo co nastąpi, pozostaje tylko pytanie: jak nastąpi tym razem? zwłaszcza, że wykonawcy nie odwiedzili przecież Gniezna po raz pierwszy, Fisz wspominał, że ich koncert w Młynie odbył się wcześniej już cztero lub pięciokrotnie. Na Instagramie, na oficjalnym koncie Tworzywa, zamieszczono post, z jednym ze zdjęć z koncertu, i dopiskiem „uwielbiamy tu wracać”, takich rzeczy nie umieszcza się chyba bez powodu ;)

Jeśli zaś chodzi o muzykę, wiadomą rzeczą dla mnie było, że będzie to wysoki poziom. Część słuchaczy na pewno oczekiwała zaskoczenia nowym materiałem, myślę, że dostała to czego chciała. Setlista składała się bowiem z rzeczonego „Radaru”, jakżeby inaczej, zaczęło się od „Wolnych dni”. Mnie zarówno na płycie, (spotify pomocą), jak i w wersji koncertowej, pod względem kompozycji, jak i tekstu urzekł drugi zagrany utwór „Jestem w niebie”, to coś na kształt spokojnej ballady, przepełnionej miłością. Fisz bardzo dużą wagę przywiązuje do warstwy tekstowej, to słychać, mogę śmiało stwierdzić, że taką tendencje odziedziczył w genach, za to właśnie bardzo cenię tego artystę. Emade to jeden z artystycznych rzemieślników, perkusji, i co nie jest tajemnicą osobnik z wyczuciem i sercem do produkcji muzycznej. Kolejne utwory były raczej w kolejności płytowej, pod koniec przeplecione, kilkoma starszymi utworami. W pierwotną setlistę „Radaru” wpleciono „Kanterstrajk” (utwór nagrany w 2018 r znajduje się na dwupłytowym albumie, w edycji limitowanej krążka „Numer 1”, to album wydany w 2018 r. jako podsumowanie działalności, zespołu z lat 2001- 2011), nie ma go nigdzie indziej choć zapowiada styl „radaru” o czym wspominał wokalista.

Album zawiera bowiem, remasterowane utwory, takie które są najbardziej rozpoznawalne i prawdopodobnie najbardziej lubiane, na składance znajduje się też, jeszcze jeden nowy utwór, „Zwykły”, utrzymany w stylistyce pierwszych płyt Fisza Emade, nie mogliśmy go jednak usłyszeć, a szkoda, bo osobiście trochę tęsknię za tym rapem i za tym co było. Jednak to jest też tak, że muzyka i styl, dojrzewa wraz z wykonawcami. Z tego co mi wiadomo, to ten typ muzyków, którzy nie lubią być szufladkowani, widać, że ciągle szukają nowych brzmień i stylów, umiejętnie wykorzystując w swojej muzyce, zarówno elektronikę, jak i mocniejsze gitarowe granie, a więc cechuje ich także eklektyzm gatunkowy. Na wydanym kilka dni temu krążku znajdują się utwory, które są bezpośrednie, komentują rzeczywistość, takie np. jak „Polityka” czy „Melatonina”, której fragment warto przytoczyć, bo pokazuje kondycję współczesnych, jako ludzie nie mamy czasu dla siebie, zanurzając się w cyberprzestrzeni chcąc ułatwić sobie życie, które toczy się coraz szybciej, jesteśmy ofiarami coraz to różniejszych schorzeń cywilizacyjnych, jak np. bezsenność:

„(...)

I ciągle gonią mnie, przerywają sen
Szumy cyberświatów
Oczy chcą iść spać, ale głowa jest
Pełna wykrzykników

Melatonina w suplementach
Zawroty głowy, szumy serca
Rozświetlony świat ekranami
Mikrofale tańczą w mej sypialni”

Jeśli chodzi o osobę piszącą tę relację, to krążek „Radar” odbieram bardzo pozytywnie, bardziej niż kilka poprzednich, nagranych przez Braci Waglewskich... Słuchacze reagowali entuzjastycznie między utworami, ale najlepsza zabawa dla wielu zaczęła się w drugiej połowie koncertu, bo najbardziej przecież ludzie lubią to, co dobrze znają. Zapadający w pamięć i ucho najnowszy singiel promującyy „Dwa ognie”, pozostawiono więc na później, prócz tego usłyszeliśmy także „Parasol”, „Pył” , Rozochocona publiczność czekała na więcej, na bis wybrzmiały: „Telefon”, „Biegnij dalej sam”, na koniec z dedykacją dla wszystkich Pań kultowe „Ślady”.

Ten koncert zapewne przez wielu był długo oczekiwanym wydarzeniem, pokazała to chociażby frekwencja, wszystkie bilety wyprzedano ze sporym wyprzedzeniem, oby takich wydarzeń było więcej, bo to dobrze świadczy zarówno o organizatorach, jak i o uczestnikach.

Ps. Sama jestem z gatunku tych, dla których to żywa muzyka jest najważniejsza, a arcy ważna jest możliwość zamienienia kilku słów z twórcami. Jeszcze kilka lat temu, zanim zaczęłam się udzielać na polu dziennikarskim, byłam taką możliwością skutecznie onieśmielona. Z drugiej strony, na szczęście, jak na razie, jestem dość częstym bywalcem różnego typu wydarzeń muzycznych. Od pewnego czasu zauważyłam u siebie, pewien rodzaj obojętności emocjonalnej... Dla mnie ważniejszy, jest ten pierwszy koncert tandemu kompozytorsko- teksciarskiego, na którym się znalazłam, a było to stosunkowo niedawno bo w lipcu 2017 r. Wydarzenie promujące „Radar”, to był dobry koncert. Teraz pozostaje czekać na krew z krwi, czyli Voo Voo. Marzyć o powrocie młodszego pokolenia Waglewskich do korzeni rapowych, pierwszym żywym rockowym graniu, Kim Nowak, czy Bassisters Orchestra, lub ponownej okazji do zobaczenia trzech panów Voo razem na scenie ;)

Ewa Jenek

Tagi: Klub Muzyczny Młyn Tworzywo Sztuczne Fisz Emade