• Kamila Arya Kasprzak - Bartkowiak

Miłość mroczna, szalona i piękna?

Wydawałoby się, że o tym najpiękniejszym i niesamowitym uczuciu, które od początku towarzyszy ludzkości – trudno powiedzieć coś nowego. Tymczasem kolejne pokolenia różnych twórców zabierają w temacie głos i często mówią rzeczy ciekawe, potrzebne, a w najgorszym przypadku banalne.

Wystawa prac Marcina Leśniaka pt. „Miłość”, którą nieprzypadkowo od Walentynek aż do 10 marca można oglądać w Dużej Galerii Miejskiego Ośrodka Kultury, to z pewnością rzecz ciekawa, choć niekoniecznie nowatorska. Ekspozycja, gdzie wszelkie braki rekompensuje dopracowana i przejrzysta technika w której zostały wykonane prace oraz pewna „furtka interpretacyjna”, która przy oczywistym temacie zdaje się niezbędna. Czym więc są dzieła młodego artysty z Piły, który obecnie studiuje III rok na Wydziale Malarstwa i Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu i o prezentację w MOK sam zabiegał?

Prace, które zawisły na galeryjnych ścianach to w większości realistyczne czarno-białe ołówkowe rysunki, a w mniejszości abstrakcyjne i barwne obrazy. Te pierwsze więc na pewno wyróżnia wyrazisty kontur, ale też nieco mroczny klimat. Przedstawione postaci wyrażają tu swe emocje głównie przez mimikę lub otoczenie, gdzie usta jednej z kobiet są szeroko rozwarte, a oczy ukryte we włosach (Miłość jako szaleństwo?), zamyślony mężczyzna ma twarz do połowy zanurzoną we wodzie (Miłość jako zatracenie?), a jeszcze inne sylwetki krępują kajdanki lub spowija sen (Niewola? Fantazja?).

Przy czym najpozytywniej w tym wszystkim wypadają pejzaże, w tym zdobiący pierwszą stronę powystawowego folderu, gdzie miłość może być rozumiana także jako nadzieja i piękno płynące z przyrody.

Natomiast barwne i fantastycznie skomponowane abstrakcje niosą już o wiele bardziej złożony przekaz czy symbolikę. Nawiązując do azjatyckich inspiracji i choćby figury gejszy, pokazują z kolei, że miłość nie musi być monogamiczną relacją, a zestawiając ze sobą ludzkie czaszki i zielonkawego tygrysa, zdaje się potwierdzać tezę, że prawdziwe uczucie bywa silniejsze od śmierci. Choć zdaniem zaprzyjaźnionej artystki – najbardziej sugestywny był obraz ognistej czerwieni rozpuszczającej się na czarnym tle. Taki miłosny minimalizm.

Warto dodać, że „Miłość” Leśniaka raczej nie zapisze się jako przełom w sztuce czy gnieźnieńskie wydarzenie roku, ale na pewno odkrycie artysty młodego pokolenia, który już teraz dysponuje wyrazistą kreską i kompozycyjną oraz jeszcze nie nowatorskim, ale już przykuwającym uwagę pomysłem na uniwersalny temat. Poza tym wernisaż przyciągnął nie tylko stałych bywalców galerii, lecz bardziej zróżnicowaną i niemałą publiczność, co pokazało, że twórca nie musi być z Gniezna by zainteresował lokalną społeczność, lecz wystarczy ponadczasowy oraz dobrze zrealizowany temat.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Fot. 2x MOK i 4x K. Kasprzak-Bartkowiak