• Start
  • Relacje
  • „Siła Kobiety” albo bohaterki codzienności
  • Jarek Mikołajczyk

„Siła Kobiety” albo bohaterki codzienności

Pasją Darii są konie, mała Anastazja z dodatkowym chromosomem zdaje się mieć normalne dzieciństwo, Maria spełnia się jako lekarka dzieci, Halina żyje pełną piersią w wieku 90 lat, Janina namiętnie gra w brydża, a Ewa w piłkę ręczną.

Wchodząc do holu Miejskiego Ośrodka Kultury w czwartkowe, styczniowe popołudnie 2019 roku, trudno było oprzeć się wrażeniu, że Rok Kobiet, a dokładniej świętowanie 100-lecia uzyskania praw wyborczych przez Polki, nie zakończyło się wraz ze zmianą daty, lecz trwa nadal. A może to wreszcie świadomość, że kobiety stanowiące połowę społeczeństwa, nie dadzą się już zepchnąć w cień i nie oddadzą raz wywalczonych praw, ba, będą domagać się pełni wolności. Zresztą o walce kobiet jak i ich udziale w Powstaniu Wielkopolskim, nie omieszkał też wspomnieć dyrektor MOK Dariusz Pilak podczas wernisażu.

Niemniej jednak wystawa fotografii Marty Bielawskiej-Borowiak pt. „Siła Kobiety”, którą do końca stycznia można obejrzeć we wspomnianym holu ośrodka – urzekła przede wszystkim ciepłem emanującym z pokazanych portretów. Wizerunki kilkunastu bohaterek ekspozycji bowiem dalekie są od obrazów gniewnych buntowniczek, lecz przemawiają przez codzienne „ja” łączące często role opiekuńcze i rodzinne z pracą i pasją w sferze publicznej. Poza tym sama autorka prac najpierw przedstawia się jako „córka, żona, matka i siostra”, a dopiero potem jako osoba zakochana w fotografii i bieganiu czy absolwentka UAM.

I choć osobiście uważam takie podejście za nieco ograniczające, bo znów spychające kobietę w „sferę domową”, to z drugiej strony przecież feminizm to świadomy i wolny wybór stylu życia przez każdą z nas. Od strony formalnej zaś prace fotografki to klasyczne i w większości czarno-białe portrety oddające pasję czy środowisko życia danej postaci, mimo że zdaniem co niektórych bardziej doświadczonych mistrzów obrazu, mogłyby być odrobinę lepiej wykadrowane. W ostatecznym rozrachunku jednak wszelkie niedociągnięcia zdawał się niwelować tłumny wernisaż, czyli włączenie kolejnych osób w kulturalny krwiobieg miasta.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Fot. k. Kasprzak-Bartkowiak

 

Tagi: WystawaMOK