• Jarek Mixer Mikołajczyk

Dobry jazz w Dobrym Browarze

Dobry Browar, stosunkowo młode miejsce odwołujące się do gnieźnieńskiej tradycji piwowarskiej, to także kolejny klub, w którym żyje muzyka. Tym razem browarnicy zaprosili na Świąteczny Koncert Jazzowy w wykonaniu łódzkiego tria: Jagiełło, Kozłowski, Świtalski. Całość rozpoczęła minuta ciszy dedykowana górnikom, którzy zginęli w Karwinie. Muzycznym epitafium dla nich był motyw z Polskich dróg, zagrany przez Marcina Jagiełłę na klawiszach.


Rolę prowadzącego słuchaczy poprzez koncert przejął na siebie Włodek Kozłowski, basista niezwykle punktualny, który nawet w swoich solówkach daleki był od efekciarskich zagrywek, które w Polsce wylansował Krzysztof Ścierański. Jazz to z natury muzyka gęsta, bass to rytm, puls, pochody, kiedy trzeba to przede wszystkim baza czy jak mawiają niektórzy rama. I to wszystko było wczoraj w grze Kozłowskiego, tam, gdzie trzeba – na swoim miejscu.

 

W klasycznym trio jazzowym ta baza czy rama to także bębny, a może przede wszystkim bębny. Robotyka rytmu, granie w punkt nie ustępowała lekkości, pojedyncze uderzenia o ranty czy gra na głęboko brzmiących tom-ach budowały wspomnianą lekkość interpretacji głównie amerykańskich standardów jazzowych. Tomasz Świtalski zagrał też trochę loftowoNord – niezwykle rewolucyjne urządzenie, dla klawiszowców ważne co najmniej jak Hamondy, tylko lżejsze pod dłońmi Marcina Jagiełły zabrzmiał zawodowo. Nieco inne granie niż u Kuby Płużka, a jednak niezwykle trafione z e zdecydowanie sprawną lewą ręką. Efektowne w solówkach, ale i efektywne przy akompaniamencie tła. To był świetnie zagrany, klubowy koncert.

Być może bez halnego i urwania głowy, ale też raczej takim rozbuchanym nie miał być w założeniu. Repertuar jazzowy dość szeroko potraktowany od tematów Duke Ellingtona czy AutumLaves Josepha Kosmy po nieco współcześniejsze granie w stylistyce Chicka Corea, czy Herbie Hancoka. Dobre amerykańskie granie, bez polskiej patyny lat 70-80. Bardzo normalny, równy koncert, w konwencji setów – jak to w klubach bywa. Dobra sprawa po pierwszym secie prośba do nieco głośniejszej części sali o zdecydowany szacunek do tych, co chcą słuchać i tych, którzy graja. To jednak bolączka klubów nie mniej reakcja szefów Browaru bardzo dobra. Jednym z sukcesów DB i tego koncertu jest nieco inna klientela, niż ta, którą widujemy podczas innych gnieźnieńskich koncertów. Dobrze umieszczona scena, tym razem w tym trudnym akustycznie lokalu zabrzmiało dobrze.


PS. Porter z Gniezna to najlepsze piwo!

Jarek Mixer Mikołajczyk

 

Tagi: Dobry Browar Marcin Jagiełło Włodek Kozłowski\ Tomasz Świtalski