• Jarek Mikołajczyk

Koji Kamoji prosto z Zachęty do Gniezna

 

Wybitny polski artysta, malarz ale też autor wielu znaczących instalacji Japończyk Koji Kamoji mieszkający od 50 lat w Polsce spotkał się dziś ze studentami IKE i Gnieźnieńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. To ważne wydarzenie niestety nie znalazło większego rezonansu w przestrzeni informacji miejskich. Szkoda. O bliskości Gniezna mówił dziś wybitny artysta pochodzenia japońskiego, którego ostatnia wystawa była olbrzymim wydarzeniem w warszawskiej Zachęcie. Koji Kamoji przyjechał dziś do Gniezna na zaproszenie Instytutu Kultury Europejskiej UAM w ramach projektu spotkanie z mistrzem.

Wybitny malarz i autor wielu instalacji był w Gnieźnie już 50 lat temu. Sentymentem darzy jednak nasze miasto przez wzgląd na jednego człowieka. - Trudno mi mówić, jak zmieniło się Gniezno, jeszcze nie miałem okazji dziś go zobaczyć, to dopiero przede mną. Kiedy jednak zaprosił mnie pan Kędzierski i zobaczyłem, że uczelnia jest przy ulicy Kostrzewskiego, bardzo się ucieszyłem. Poznałem przed laty profesora Kostrzewskiego, wiem, że to był bardzo dobry człowiek. Poznaliśmy się w Łodzi, ale wiem, że on tutaj w Gnieźnie tworzył archeologię, właściwie ją budował. Ja go pamiętam bardzo dobrze, był mi bliski, dla tego i to miasto wydaje mi się bliskie – powiedział nam Koji Kamoji, tuż przed spotkaniem.

Artysta zamieszkał w Polsce, ponieważ jego wuj, który wcześniej był tu, opowiadał mu wiele dobrego. To jednak dopiero w Polsce ukończył uczelnię. Choć studia rozpoczął już w Japonii. Podczas spotkania mówił przede wszystkim o swojej sztuce i drodze artystycznej. - Skąd jest inspiracja? Nie wiem, właściwie wszystko, co nas otacza, może nią być. Właściwie nieustannie poszukuję i to tez może być inspiracją – powiedział nam Koji Kamoji. - Moja praca podobna jest w formie do pracy urbanistycznej. Ważne też są dla mnie rozstaw, ciężar, faktura i tło powierzchni — tylko cel jest dla mnie odwrotny niż w urbanistyce. Nie chodzi mi o budowanie czegoś nowego, lecz odnalezienie i utrwalenie rzeczy, o których zapominamy, i świata, od którego się oddalamy. Chciałbym znaleźć taką formę, aby uzyskać ich obecność – tłumaczy od początku swojej drogi swoje zmagania ze sztukę. Artysta przybył do Gniezna na zaproszenie Macieja Kędzierskiego, spotkanie prowadziła profesor Beata Frydryczak.

To niezwykłe spotkanie, jakie odbyło się w IKE, niestety nie przyciągnęło tłumów, sztuka jednak nie jest tematem łatwym bez ekspozycji. Czy możliwa jest w przyszłości wystawa Koji Kamoji w Gnieźnie to na razie pytanie bez odpowiedzi?

Być moze szkoda, że organizatorzy nie zdołali zaprosić na wydarzenie choćby gnieźnieńskich artystów. Samo spotkanie było niezwykle ciekawym wydarzeniem.

Jarek Mixer Mikołajczyk

Tagi: Koji Kanoji