• Start
  • Relacje
  • Gutek w Młynie, no bez Paktofoniki ale pięknie i pogodnie
  • Jarek Mixer Mikołajczyk/zdj. Okiem Wilka

Gutek w Młynie, no bez Paktofoniki ale pięknie i pogodnie

Popularność Indios Bravos była wypadkową głosu Gutka i muzyki Banacha. Dziś artyści grają w oddzielnych projektach. Mierzą się praktycznie od nowa z publiką. Trzeba powiedzieć szczerze, ze bywa z tym różnie. Banach z BAIKA mimo wszystko nie gromadzi tłumów. Gutek jako Gutek dopiero zaczyna. Trzeba jednak przyznać, że w przypadku Gutka zwłaszcza fanki są wierne.

Piotr Gutkowski Gutek początkowo zapamiętany ze współpracy z Paktofoniką, dotychczasową popularność budował między innymi we wspomnianym Indios Bravos. Nowy projekt Gutka przygotowuje się do wydania płyty. To nadal jest coś z pogranicza reggae, może nawet najbliżej to do początków muzyki serc DAAB-u. Mimo różnic w samym śpiewaniu kojarzy się z Piotrem Struną Strojnowskim z początków i stylistyką jego piosenek o miłości.

 

W Młynie Gutek zagrał również utwory singlowe z nadchodzącej płyty. Nie zabrakło jednak jego wcześniejszych piosenek między innymi jeszcze ze sceny sound systemowej gdy grał z DJ Feel – X-em, czy z czasów Indios. Pojawiły się także covery np. Kazika czy Pidżamy Porno. Niezwykła pogodna natura Gutka, ten delikatny uśmiech sprawiły, że w Młynie, królowały pozytywne wibracje. Dobrze przyjęty koncert, podczas, którego publika reagowała nie tylko na znane kawałki ale też na nowości takie jak Król złoty, czy Co noc, dobrze wróży przygotowywanej w Manufaktura Legenda płycie.

Na pewno mocnym punktem koncertu był bisowy kawałek Marleya – Redemtion song. Siłą występu była też konwersacja Gutka z publiką, pogodna i radosna, choć właściciel Młyna żartobliwie domagał się usunięcia Mixera z klubu, gdy ten na tekst Gutka o tym, że teraz zagra kawałek, który wszyscy znają, pointował - Paktofonika. 

 

Jarek Mixer Mikołajczyk

zdj. Dominik Wilczyński Okiem Wilka 

Tagi: Klub Muzyczny Młyn Gutek