• Start
  • Relacje
  • Gwarowe warsztaty i dudy z Gniezna do Jarocina
  • Jarek Mikołajczyk

Gwarowe warsztaty i dudy z Gniezna do Jarocina

Blubry z Gniezna oraz dudy, na których kiedyś grał Leon Galiński, zabrzmiały w Muzeum Regionalnym w Jarocinie. „Blubrajmy na fyrtlach” to projekt, który w Gnieźnie powoli staje się częścią kalendarium warsztatowego. To też hasło, czy może raczej apel, który promują między innymi Piotr Wiśniewski i Jarek Mikołajczyk. Od pewnego czasu gwara wielkopolska żyje także w przestrzeni miejskiej dzięki jednemu z nielicznych w Wielkopolsce przewodników turystycznych, którzy oprowadzają w gwarze. Szczun z Kareji tym razem otrzymał zaproszenie z warsztatami ze Spichlerza Polskiego Rocka do Muzeum Regionalnego w Jarocinie, by z tutejszym Klubem Seniora przeprowadzić warsztaty gwarowe. Po blisko 2-godzinnych warsztatów prowadzonych przez Szczuna z Kareji również w Muzeum Regionalnym w Jarocinie odbył się koncert na dudy i naszą gadkę.


Warsztaty, tak naprawdę były próbą odnalezienia przypomnienia przez seniorów tożsamości Jarocina, ale też poszukiwaniem historii ludzi. Po krótkim wstępie na temat samej gwary wielkopolskiej, opowieści Szczuna przeplatały się z historiami opowiadanymi przez uczestników warsztatów. Między innymi pojawił się bar Pupiś i kelner Ignac, który zawsze chodził z ołówkiem za uchem, a do rachunku dopisywał datę urodzenia. Obok tematu samej gwary pojawiło się przeświadczenie, ze właśnie tacy ludzie jak Ignac czy dudziarz Szymkowiak historia Jarocina jest piękna. Już w czasie warsztatów pojawiały się akcenty nawiązujące do 100 rocznicy wybuchu powstania wielkopolskiego. Jarocinianie głośno mówią o tym, że to tu już 8 i 9 listopada 1918 roku wybucha Powstanie Wielkopolskie, grupa mieszkańców Jarocina już w tych dniach odbiła koszary. W trakcie samych warsztatów pojawiła się potrzeba kontynuacji i wizja stworzenia książki gwarowej o Jarocinie. 

- 15 listopada w Muzeum Regionalnym w Jarocinie odbyły się warsztaty gwarowe połączone z niezwykłym koncertem. To cenna inicjatywa celująca w popularyzację wielkopolskiej kultury. Znakomity duet: Szczun z Kareji (Jarosław Mikołajczyk) i Mikołaj Woźniak przybliżyli uczestnikom wydarzenia dwie wyjątkowe lokalne tradycje: językową i dudziarską. Wcześniej sam Szczun z Kareji ze swoją gawędziarską swadą prowadził warsztat. To ważny i jak się okazuje, wciąż żywy, wywołujący wiele pozytywnych emocji element wielkopolskiego dziedzictwa kulturowego – powiedziała nam Joanna Wójcik ze Spichlerza Polskiego Rocka i Muzeum Regionalnego w Jarocinie. 

- To było dla mnie istotne spotkanie. Jarocin jest podwójnie istotny dla mnie osobiście. Jako dziecko bardzo często jeździłem baną przez Jarocin do Koźmina, gdzie przesiadałem się na kolebajkę – taką wąskotorówkę jadąc do dziadków do Pogorzeli. Można powiedzieć, że to było przejazdem, ale wtedy pociąg miewał w Jarocinie do godziny postoju. Smak zrazów dworcowych czy pomidorówki to jeden ze smaków mojego dzieciństwa. Poważnie jednak trochę jestem dzieckiem Jarocina, bo od chyba 12. może 13. roku życia Fesatiwal był moja wakacyjna przygodą obowiązkową – przyznaje Jarek Mikołajczyk. - Jeśli jednak mowa o warsztatach, czy Jarocinie jako części Wielkopolski... Niby nie daleko Gniezna, a jednak słownictwo nieco inne, mimo wszystko, choć znam niektóre z fyrtli Jarocina, to nie są to moje fyrtle tak jaj Budulec czy Kareja w Gnieźnie. Tu na szczęście sami uczestnicy mocno się otworzyli. Jeśli pojawiają się myśli o kontynuacji, pomysł spisywania mówionej historii Jarocina to pewnie było dobrze – dodaje Szczun z Kareji. 

Jak się dowiedzieliśmy szczególny wymiar krótkiego występu poruszył zarówno odbiorców, jak i wykonawców. Śmieszne momentami opowieści gwarowe tworzyły z momentami gry Mikołaja Woźniaka na dudach pewną swobodną całość, pełną nawiązań do historii regionu, ale też samego Jarocina.

Okazało się, że wybitny gnieźnieński dudziarz Leon Galiński, do którego tradycji nawiązuje i o niej opowiada Mikołaj Woźniak, bywał w Jarocinie. Był też związany ze środowiskiem dudziarzy Jarocińskich skupionym wokół śp. Franciszka Szymkowiaka. Gnieźnieński duda gra między innymi na dudach wielkopolskich, wykonanych przez Edawarda Ignysia, na których grał między innymi Leon Galiński. - Te dudy, na których gra Mikołaj były w bardzo ciężkim stanie, rzecz jasna przez to, że przez lata nie były używane. One już tak zleżały się jeszcze za MDK. Tak naprawdę tylko roztropność dyrektora Centrum Kultury eSTeDe – Grzegorza Reszko i determinacja Mikołaja uratowały ten historyczny już instrument. Historyczny, bo choć z lat 80. jak ustaliliśmy związany ze wspaniałym budowniczym dud Ignysiem i właśnie maestro Leonem Galińskim. Mikołaj oprócz determinacji włożył też sporo w naprawdę instrumentu. Dzięki temu i użyczeniu przez eSTeDe czujemy, jakbyśmy pozwalali pograć symbolicznie samemu mistrzowi Galińskiemu. I kiedy w Jarocinie po koncercie tuż przed gablotą, w której pokazane są dudy Franciszka Szymkowiaka, rozmawiamy z jego rodziną i część tej rodziny pamięta przyjazdy Galińskiego do Jarocina. No to wtedy wiemy, że uczestniczymy w ważnych historiach, ważnych dla ludzi, a nie dla Encyklopedii czy naukowców i polityków od Dziejów Gniezna – mówi Jarek Mikołajczyk. 

Jak się dowiedzieliśmy z gnieźnieńskimi artystami – edukatorami rozmawiał między innymi wnuk jednego z tych jarocinian, którzy zdobywali pruskie koszary już 8. i 9 listopada 1918 roku. Niecodzienny finał zaskoczył wszystkich uczestników. Po ostatnim gwarowym wejściu, w którym Szczun opowiadało o tradycji rogali marcińskich ale też o jarocińskim powstaniu nawiązując do 11 listopada jako umownej rocznicy, poprosił wszystkich o powstanie, a Mikołaj Woźniak zagrał na dudach Mazurka Dąbrowskiego przy gremialnym śpiewie wzruszonych i zaskoczonych widzów.  Tylko możemy cieszyć się, że to z Gniezna powraca gwara do części Wielkopolski. Niebawem duet będzie pracował w Wolsztynie i nieopodal Ostrowa Wlkp.

AS

Przedruk www.informacjelokalne.pl

Tagi: Gwara Muzem Regionalne w Jarocinie Szczn z Kareji Mikołaj Woźniak Dudy