• Kamila Arya Kasprzak - Bartkowiak

#Metoo jest rewolucją

Kiedy rok temu jedna z hollywoodzkich aktorek wyznała, że była molestowana seksualnie przez wpływowego producenta filmowego – nikt nie spodziewał się, że fakt ten wywoła potężną lawinę podobnych wyznań na świecie i przeora społeczną świadomość.

Dzięki temu też stało się możliwe spotkanie na ten temat w Miejskim Ośrodku Kultury. Zainicjowane przez prof. Grażynę Gajewską z Instytutu Kultury Europejskiej UAM w Gnieźnie, podzielone zostało na dwie części: spektakl pt. „#Metoo ze sceny” w reżyserii Uli Kijak i dyskusję po nim z udziałem reżyserki, a oprócz niej krytyczki literackiej i publicystki Mai Staśko oraz pełnomocniczki Kongresu Kobiet i przedsiębiorczyni Violetty Ratajczak. A wszystko to w środowe popołudnie 7 listopada, czyli w Światowy Dzień Feministek, ale też setną rocznicę powstania Tymczasowego Rządu Ludowego z Ignacym Daszyńskim na czele, który to również domagał się praw dla polskich kobiet w 1918 roku.

Tymczasem na spektakl, a właściwie swoiste czytanie performatywne z udziałem aktorek z poznańskiego Teatru Polskiego i nie tylko, złożyły się prawdziwe historie kobiecych krzywd. Osobiste opowieści z hasztagiem #metoo lub #jateż, gdy tylko runęła „odwieczna” bariera niesłusznego wstydu, lęku i milczenia. Relacje lub pojedyncze zdania wypowiadane z siłą i autentyzmem, tak jakby zawarte w nich przeżycia miały miejsce dosłownie wczoraj. A do tego dłuższe historie: o zbiorowym gwałcie 13-latki na obozie czy bezczelnym wykorzystaniu młodej kobiety przez byłego chłopaka. Wszystko to zaś podlane niepokojącym i neurotycznym dźwiękiem wygrywanym przez rudowłosą instrumentalistkę, która jako jedyna nie zabrała werbalnie głosu. Co ważne, wybrzmiały tu jeszcze te wszystkie śmichy-chichy „porządnych obywateli”, a co gorsza obywatelek z ofiar, że „same się prosiły” czy „przesadzają”, ale też z „przewrażliwionych i nienormalnych feministek”, czyli społeczna znieczulica, która zawsze jest przyzwoleniem na zło. Jednym słowem, bardzo zgrabna sztuka o tym, że człowiek człowiekowi może zadać cierpienie także dlatego, że różni go płeć i pozycja władzy, choć niektórzy i tak pewnie nazwą to publicystyką...

Natomiast jeśli chodzi o dyskusję, to okazała się ona błyskotliwym i potrzebnym dopełnieniem spektaklu. Podczas tej rozmowy bowiem, przeprowadzonej sprawnie i bez zbędnych dygresji przez prof. Grażynę Gajewską, wcale niemała publiczność mogła dowiedzieć się choćby, że Ula Kijak postawiła w swoim przedstawieniu na różnorodność doświadczeń i bohaterek, firma Violetty Ratajczak wypracowała antydyskryminacyjne procedury dla pracowników, a według Mai Staśko doświadczenie #metoo należy do każdego kto doświadczył seksualnej przemocy, w tym mężczyzn i sama rozmowa o tym na tak dużą skalę, co umożliwiły choćby media społecznościowe oraz realne i mentalne zmiany – są rewolucją.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Fot. K. Kasprzak-Bartkowiak

Tagi: Grażyna Gajewska MeToo