• Start
  • Relacje
  • Powrót do czasów gdy fotografia była magią. Rzemiosło z kunsztem sztuki.
  • Jarek Mixer Mikołajczyk

Powrót do czasów gdy fotografia była magią. Rzemiosło z kunsztem sztuki.

Wystawa fotografii Czesława Maćkowiaka, którą możemy oglądać w ramach IV Wielkopolskiego Festiwalu Fotografii im. Ireneusza Zjeżdżałki w siedzibie gnieźnieńskiego Promyka, to jedno z najważniejszych wydarzeń całego festiwalu. Fotografie, niekiedy powstałe blisko 100 lat temu, odbite ze szklanych negatywów, tworzą ekspozycję z pogranicza magii, sporo zdjęć to niemal monidła — pozbawione kiczu podmalowań. Upływ czasu, ale też fantastyczna obróbka, a może współpraca Bogusława Biegowskiego z nieżyjącym już autorem przyniosły efekt realizmu magicznego.

Znajomość tematu i obróbki tego typu zdjęć i specyficzna empatia Biegowskiego, umiejętność wczytania się w to, co widział i czuł, wykonując skądinąd rzemiosło Czesław Maćkowiak to ogromny walor wystawy. Negatywy udostępnił Henryk Maćkowiak – syn Czesława, sam od lat parający się fotografią, niezwykle aktywny w środowisku fotografujących. Inicjatywą stworzenia tej niecodziennej ekspozycji podjął niestrudzony animator fotografii w Wielkopolsce Władysław Nielipiński z Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu. Szef festiwalu, obdarzony niezwykłym okiem i wyczuciem tego, co ważne w fotografii. - Fotografuję od dziecka praktycznie, przez te lata zdarzyło mi się pewnie zrobić jakieś ważne zdjęcia, dokumentować ważne wydarzenia, ta wystawa mojego ojca jest jednak z wielu względów dla mnie najważniejsza – podkreślił Henryk Maćkowiak. O niektórych zdjęciach pięknie opowiada w katalogu autor obróbki.


- Portretów jest na wystawie najwięcej. Te najstarsze porażające swoją odmiennością od tego, jak dziś rozumiemy podobiznę fotograficzną, patrzą na nas twarze z innej epoki, innego świata — poważne surowe jak z trumiennych portretów wydaje się, że mogą być wykonane wiele stuleci przed wynalezieniem fotografii, lub w zupełnie innej części świata. Trudno od razu zrozumieć to, że to mieszkańcy Wielkopolski sprzed zaledwie kilkudziesięciu lat. Nie istniał wtedy jeszcze kult młodości, wszyscy chcieliśmy wyglądać poważnie i dostojnie. Dodatkowo inne były możliwości techniczne; długotrwałe naświetlanie trwające czasem kilka sekund daje niekiedy zaskakujące i niezrozumiałe dziś rezultaty. Wśród wielu niezwykłych obrazów dwa zwracają szczególną uwagę pierwsze to portret Kurta Holza — typowy wizerunek człowieka władzy, monumentalne ujęcie lekko od dołu, mocne spojrzenie — lekko z góry wprost w obiektyw, wyeksponowana na pierwszym planie opaska ze swastyką symbol okupacyjnej władzy. Zaskakuje, że druga część szklanej kliszy nie została naświetlona, może przez przypadek, może to z obawy przed pomyłką, przed podwójnym naświetleniem i utratą zdjęcia dla ważnego klienta. Na potrzeby wystawy powiększona została cała szklana klisza, druga połowa obrazu to czarny prostokąt przejmująca prosta metafora brunatnej siły czasu pogardy – czytamy w katalogu wystawy wypowiedź Bogusława Biegowskiego, dzięki któremu zapewne wystawa ma właściwy wymiar.

Pewne dramaty życiowe Czesława Maćkowiaka, związane właśnie z fotografią są rzecz jasna wartością dodaną wystawy. My jednak chcemy skupić się na samej wystawie. Fotografie pokazane na tej ekspozycji, mimo że można je pogrupować w kilka tematów, układają się w pewną opowieść, o czasach, których już nie ma, te czasy opowiedziane są jednak przez jedyny ponadczasowy pryzmat ludzi.

Ludzie w tych kadrach, paradoksalnie tak bardzo osadzeni w swoich czasach wydają się być wyjęci poza czas, niezwykle uniwersalni. Właściwie oglądamy coś na kształt świata równoległego, coś, czego niby już nie ma, a jednak trwa w swoim odrealnieniu. Może to perfekcyjna wręcz znajomość rzemiosła fotograficznego Czesława Maćkowiaka w połączeniu z kunsztem artystycznym Biegowskiego budują coś na kształt surrealny, jeśli to nie jest to jednak świat Salvadore, to raczej Po tamtej stronie Alfreda Kubina.


Jest jeszcze pewna wartość, której uczy wystawa Czesława Maćkowiaka i Bogusława Biegowskiego (inaczej jej chyba nie powinniśmy rozpatrywać) – szacunek. Dziś w epoce, która inny wybitny fotograf Marek Lapis nazywa „epoką przypadkowych pixeli” to właśnie szacunek jest tym, czego tak brak. Szacunek Czesława Maćkowiaka, do człowieka, którego fotografuje, niezależnie czy prywatnie ów człowiek, na szacunek zasługuje, jest na tu i teraz robionego zdjęcia centrum uwagi. Szacunek wreszcie do deficytowego materiału to wszystko wymusza coś coraz rzadszego dziś szacunek do kadru. Fotograf w starym rozumieniu, nie pozwala sobie na bezmyślne pstrykanie. Robienie zdjęcia — to nie koło fortuny. Fotograf musi znać zaklęcia, które nie pozwolą mu zepsuć zdjęcia. Czesław Maćkowiak czaruje, fotografia jest sztuczką po trosze staje się magią. Tu na tej wystawie to właśnie z szacunku, rodzi się magia fotografii. Nie małe znaczenie ma szacunek Biegowskiego, do Maśkowiaka i powierzonego materiału. Ta świadomość, że tak zapamiętamy Czesława Maćkowiaka, jak go nie zepsuje Biegowski, niezwykle jest czytelna u Biegowskiego, więc nie psuje.

Mamy po prostu fotografię, która nie kopiuje, choć nie przekłamuje – ta wystawa stwarza światy. W tym rzecz, która odróżnia przypadkowe pixele od namysłu. Czesław Maćkowiak zapewne był fantastycznym rzemieślnikiem fotografii, czas i pewna odrębność sprawiły, że na tej wystawie jawi się artystą.

Cieszy fakt, że zapewne w przyszłym roku wystawa odbędzie się ponownie tym razem w Starym Ratuszu. Na razie warto, a nawet trzeba zobaczyć ją w Promyku przy ulicy Sobieskiego.

Jarek Mixer Mikołajczyk


za zdjęcia dziękuje Zdzisławowi Stoltmanowi

Tagi: Czesław Maćkowiak Bogusław Biegowski IV Wielkopolski Festiwal Fotografii im. Ireneusza Zjeżdżałki Władysław Nielipiński Promyk

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Happy Olo

Kino Helios
Czwartek 26 kwietnia 2018
godz. 18:00

Narzeczony na niby

Kino Helios
Czwartek 3 maja 2018
godz. 18:00

Atak Paniki

Kino Helios
Czwartek 17 maja 2018
godz. 18:00